Nocna zmiana

Jest noc z piątku na sobotę. Trwają niezwykłe obrady Sejmu RP. Niezwykłe, bo część posłów z racji zagrożenia koronawirusem głosuje – z różnym zresztą skutkiem – zdalnie przez Internet. Niezwykłe, bo przerodzą się w skandal, który na zawsze zapisze się w historii Polski. Jest pierwsza w nocy, posłowie właśnie odrzucili wszystkie poprawki Senatu do ustawy budżetowej i marszałek Witek ogłasza przerwę. Głosowania tej nocy mają dotyczyć wprowadzenia tarczy antykryzysowej, która ma w zamierzeniu ratować polską gospodarkę dotkniętą skutkami ograniczeń wprowadzonych przez rząd na skutek epidemii. Przerwa przeciąga się do 3:07. I nagle, około drugiej w nocy pojawia się ni stąd ni zowąd poprawka do tej ustawy, która zmienia zupełnie bez związku z nią… kodeks wyborczy. Politycy zaczynają „szaleć” w Internecie – o poprawce nikt wcześniej nie wiedział, jest niezgodna z regulaminem Sejmu, z Konstytucją… Partia rządząca nie ustępuje i przy narastającej awanturze o 4:21 poprawka zostaje przegłosowana. Obrady Sejmu RP kończą się w sobotę o 6:19 rano.

Co się tak naprawdę stało?

Posłowie Prawa i Sprawiedliwości wprowadzili tylnymi drzwiami możliwość głosowania korespondencyjnego w wyborach prezydenckich, mimo że jeszcze niedawno posłowie PiS wietrzyli w głosowaniu korespondencyjnym ryzyko kupowania głosów i sfałszowania wyborów.

Co to oznacza?

Tylko i aż tyle, że na piętnaście dni przed wyborami osoby powyżej 60. roku życia oraz te poddane kwarantannie mogą zgłosić chęć głosowania korespondencyjnego, a wtedy na siedem dni przed wyborami otrzymają karty do głosowania i będą mogły je odesłać do Komisji Wyborczej lub wypełnić i oddać listonoszowi. W ten sposób Poczta Polska (spółka w całości należąca do Skarbu Państwa, którym zarządza PiS) stanie się powiernikiem Waszych głosów.

Dlaczego tylnymi drzwiami?

Bo zmiany kodeksu wyborczego wymagają 14-dniowego terminu zgłoszenia i zgodnie z orzeczeniami Trybunału Konstytucyjnego nie mogą być wprowadzone później niż pół roku przed wyborami. Tu wszystkie te zasady zostały złamane w nocnym trybie pod osłoną tarczy antykryzysowej, bez żadnej dyskusji.

Powiecie – stan epidemii? Powiecie – trzeba działać szybko. A ja szybko odpowiem – jak można kłaść na szali zdrowie i życie ludzi w imię jakichś wyborów, które przecież nie są teraz najważniejsze. Co z ludźmi, którzy znajdą się na kwarantannie na przykład na pięć dni przed wyborami, co z Polakami zamieszkałymi za granicą? Nikt nie zna odpowiedzi na te pytania, partia rządząca dąży do przeprowadzenia wyborów za wszelką cenę, nie bacząc ani na zagrożenie, ani na możliwość ich podważenia.

Co przed nami? Senat. I już powtarzają się głosy, że senatorowie muszą znaleźć jakiś wybieg, żeby tę skandaliczną poprawkę odrzucić. Na przykład składając do Sejmu projekt tarczy antykryzysowej jako własny z wyłączeniem poprawki o głosowaniu korespondencyjnym, a nocną ustawę procedować w zwykłym trzydziestodniowym trybie. Główni kandydaci na prezydenta mówią jednym głosem o skandalu i łamaniu prawa, mimo że ich partie nie były przecież jednomyślne i doszło między nimi do konfliktu. Szymon Hołownia zaś w dramatycznym wystąpieniu wzywa do opamiętania całą klasę polityczną, a opozycję do zjednoczenia wobec działań PiS.

Specjalnie dla Super Nowości wypowiedział się były prezes Trybunału Konstytucyjnego prof. Andrzej Rzepliński, który mówi wprost, że prezydent wybrany w czasie epidemii z pomocą niekonstytucyjnej ustawy nie będzie mógł być zaakceptowany przez społeczność międzynarodową. To dla PiS prosta droga do opuszczenia Unii Europejskiej. Z czym mamy do czynienia – zapytałem profesora: To co oni przeprowadzili, jak to zrobili i z jakich motywacji, depcząc konstytucję – spełnia wymogi akademickiej definicji zamachu stanu.

Jakub Karyś, redaktor naczelny

10 Responses to "Nocna zmiana"

Leave a Reply

Your email address will not be published.