
RZESZÓW, KRAJ. Dokumenty w urzędach znajdują się pod specjalnym nadzorem.
Wszystkie dokumenty, jakie trafiają do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych i do skarbówki, podlegają kwarantannie. Czy będzie zatem problem z datą doręczenia korespondencji do urzędu?
O kwarantannie dokumentów w instytucjach jako pierwszy poinformował serwis Prawo.pl. Ich przypuszczenia zostały potwierdzone przez Ministerstwo Finansów. Dowiedzieliśmy się, jak aktualnie przebiega proces przekazania dokumentów do ZUS-u. – Jeżeli klient przychodzi, to podchodzi do strefy, w której znajduje się hermetycznie zamknięta skrzynia i wrzuca tam dokument. Później pracownicy przenoszą skrzynie do odrębnego pomieszczenia – tłumaczy Wojciech Dyląg, rzecznik prasowy podkarpackiego oddziału ZUS.
Od pracownicy jednego z podkarpackich oddziałów udało nam się z kolei dowiedzieć, że urzędnicy obsługujący skrzynki pracują w rękawiczkach ochronnych, a każda skrzynia po zapełnieniu jest dezynfekowana. Z podawanych informacji wynika, że skrzynki w skarbówce są otwierane po 48 godzinach, zaś w ZUS aż po 72.
Józef Banach, radca prawny, cytowany przez serwis Prawo.pl, ocenia, że z perspektywy podatnika istotna jest data doręczenia korespondencji. Zapytaliśmy o to, jak tego rodzaju problemy są rozwiązywane w ZUS-ie. Okazuje się, że jest to dość banalny patent. – Wszystkie skrzynki są monitorowane, zaś każda z nich ma swoją datę, która jest automatycznie datą wpłynięcia pisma do urzędu – dodaje Dyląg.
Po rozmowie z sanepidem wiemy, że poza tzw. zagazowaniem dokumentów nie ma innych sprawdzonych sposobów dezynfekcji dokumentów w trybie natychmiastowym. – Wszelkie preparaty są wchłaniane przez papier. Ciężko to zrobić domowymi sposobami. Jeżeli w domu mamy do czynienia z dokumentami niewiadomego pochodzenia, to lepiej przed otwarciem założyć rękawiczki i nie dotykać twarzy do czasu dezynfekcji rąk – tłumaczy pracownik Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Rzeszowie.
Rafał Bolanowski


