
KRAJ. PODKARPACIE. Lekarze rodzinni alarmują: – Nie mamy środków ochrony osobistej!
– Z przerażeniem stwierdzam, że służby, urzędnicy czy politycy w Sejmie są dużo lepiej wyposażeni w środki ochrony osobistej, niż lekarze, pielęgniarki czy ratownicy medyczni! Nie takie powinny być priorytety. Chyba, że mamy pomysł, kto zastąpi medyków, jeśli zostaną zarażeni? – mówi Jacek Krajewski, prezes Porozumienia Zielonogórskiego, którego częścią jest Porozumienie Podkarpackie.
Federacja wielokrotnie zwracała uwagę na brak środków ochrony osobistej, tj. maseczek, fartuchów ochronnych, gogli oraz środków dezynfekcyjnych dla personelu w przychodniach podstawowej opieki zdrowotnej. Apele do ministra zdrowia i prezesa NFZ pozostają praktycznie bez odpowiedzi. Jedyną jak dotąd reakcją było przekazanie kilka tygodni temu każdej placówce POZ 5 litrów płynu dezynfekcyjnego i kilku sztuk maseczek ochronnych. To liczba daleka od rzeczywistych potrzeb. – Oczywiście rozumiemy, że w zaistniałej sytuacji pierwszeństwo w przekazywaniu środków ochronnych mają szpitale zakaźne. Nie zmienia to jednak faktu, że to lekarze podstawowej opieki zdrowotnej mają styczność z największą liczbą pacjentów, z których wszak część jest zarażona. Świadczeniodawcy POZ muszą więc właściwie wyposażyć swój personel – apelują lekarze w jednym z pism, skierowanych do prezesa NFZ.
Poszczególne związki regionalne federacji zwracają się o pomoc także do wojewodów i władz samorządowych różnego szczebla: marszałków województw, starostów i prezydentów miast. Argumentują, że bez zapewnienia środków ochrony osobistej, nie są w stanie udzielać wszystkich świadczeń na rzecz mieszkańców w sposób bezpieczny zarówno dla samych pacjentów, jak i dla pracowników ochrony zdrowia. Lista takich procedur jest długa i zawiera m.in. wizyty pacjentów w przychodni, którzy po poradzie telefonicznej zostali zakwalifikowani przez lekarzy do osobistej wizyty. Dotyczy to zwłaszcza pacjentów z dodatnim wywiadem epidemiologicznym i klinicznym w kierunku COVID-19, np. dzieci z infekcją dróg oddechowych, które trzeba zbadać przedmiotowo. Środków zabezpieczenia trzeba używać podczas wizyt kobiet ciężarnych, które wymagają nieprzerwanej opieki położniczej, wizyt domowych lekarzy, pielęgniarek i położnych (np. patronaży noworodków). Ponadto po przyjęciu pacjenta z podejrzeniem zakażenia COVID-19, konieczne jest przeprowadzenie dezynfekcji pomieszczeń przychodni. Problem jest poważny, co uzmysławiają przykłady placówek POZ, w których z powodu jednego lekarza podejrzewanego o zakażenie koronawirusem, obowiązkiem kwarantanny musiał być objęty cały personel przychodni. Tak było np. w Bratkowicach. A gdyby taka sytuacja dotknęła połowę placówek POZ?
Anna Moraniec



One Response to "Urzędnicy i politycy lepiej wyposażeni od lekarzy w środki ochronne"