Ratownik na kwarantannie: – Ludzie kłamią!!!

KROSNO, PODKARPACIE. Nie kłam ratowników! Nie kłam medyków! Jeśli ich zabraknie, to kto ci pomoże?!

– Jeżeli dalej będziecie nas okłamywać, ktoś z waszej najbliższej rodziny może umrzeć, bo nie będzie miał kto do niego przyjechać z pomocą – mówi Dawid Boruta.

Dawid Boruta jest ratownikiem medycznym z Krosna. Ale zamiast ratować ludzkie życie i zdrowie, siedzi teraz na kwarantannie i boi się o siebie oraz swoich najbliższych. A wszystko przez to, że został okłamany. Ktoś bezmyślny, kto wezwał go na pomoc, zataił, że pacjent, do którego jedzie, może mieć koronawirusa. A miał. I teraz Dawid też może być przez to zarażony. Czeka na wyniki.

„4 naszych kolegów jest na kwarantannie domowej z powodu kontaktu z pacjentem zarażonym koronawirusem” – poinformowało w sobotę na Facebooku Samodzielne Publiczne Pogotowie Ratunkowe w Krośnie.

Te 4 osoby to 2 załogi karetki. Wszyscy byli u tego samego pacjenta. Teraz zgodnie z zaleceniami sanepidu przebywają na obowiązkowej 7-dniowej kwarantannie. Potem przejdą badanie na obecność koronawirusa i dowiedzą się, czy zostali zakażeni, czy będą mogli wrócić do pracy?

Jednym z nich jest właśnie Dawid. – Pod koniec ubiegłego tygodnia pojechaliśmy na wezwanie do pacjenta. Przed dyspozytorem zatajono jednak fakt, że ma wysoką gorączkę i objawy mogące wskazywać na zakażenie koronawirusem. Przez to pojechaliśmy do niego nieprzygotowani w taki sposób, jakbyśmy jechali do pacjenta, który potencjalnie może być nosicielem – opowiada Super Nowościom ratownik. – Oczywiście mieliśmy na sobie maseczki, przyłbice i rękawiczki, ale nie założyliśmy kombinezonów ochronnych. Bo przecież miało nie być takiej potrzeby…

Zanim ratownicy weszli do domu pacjenta, przeprowadzili wywiad medyczny z jego najbliższymi. Znów zostali okłamani. – Dopiero przy bezpośrednim kontakcie z chorym okazało się, że ma wysoką gorączkę i jednak inne objawy niż te, które były nam zgłaszane – przyznaje nasz rozmówca.

Pacjent został zabrany do szpitala, gdzie poddano go badaniu na obecność koronawirusa. Wynik – jak przypuszczali ratownicy – okazał się pozytywny.

– Dlatego trafiliśmy na kwarantannę i jesteśmy odizolowani od swoich rodzin – mówi nam Dawid Boruta. – Sytuacja, w jakiej znaleźliśmy się, jest przykładem skrajnie nieodpowiedzialnego zachowania. Już nawet nie chodzi tylko o nasze zdrowie, ale o zdrowie naszych bliskich, kolegów i koleżanek z pracy, a co za tym idzie innych pacjentów. Gdyby nie to, że w porę „wyłapaliśmy”, że ten pacjent może być chory, moglibyśmy zarazić wszystkie te osoby! Ale niestety ludzi, którzy nas okłamują jest więcej. Była nawet taka sytuacja, że w pewnym momencie w krośnieńskim pogotowiu niemal 10 osób włącznie z nami musiało być izolowanych. Proszę sobie wyobrazić, jakie to robi spustoszenie w grafiku dyżurów! Na szczęście okazało się, że tylko nasza czwórka musi trafić na dłuższą kwarantannę, a pozostali po tym, jak u ich pacjentów badania dały wynik ujemny, mogli wrócić do pracy.

Pod koniec tygodnia Dawid Boruta będzie miał robiony test. – Jak na razie czuję się dobrze – przyznaje Super Nowościom. – Tak jak jest to zalecane, dwa razy dziennie mierzę sobie temperaturę, staram się trzymać zdrowej diety, pamiętać o odrobinie ruchu i czekam na to, co przyniesie każdy nowy dzień.

Czy się boi? – Boję się. Jak chyba każdy w naszym zawodzie – przyznaje ratownik. – Ale taką pracę wybrałem i liczyłem się z ryzykiem, jakie za sobą niesie. Prawdę mówiąc, nie mogę się już doczekać, kiedy wrócę do pracy i będę mógł dalej pomagać ludziom. Jedyne co teraz mogę, to zaapelować do wszystkich: – nie kłamcie, nie kłamcie lekarzy i pielęgniarek! Domyślam się, że ludzie boją się przyznawać do objawów, bo mogą myśleć, że nie udzielimy im pomocy. To nieprawda. Udzielimy jej bez względu na wszystko, tylko bardziej zadbamy o własne bezpieczeństwo. Mam nadzieję, że będzie dobrze i wrócę do pracy ze świadomością, że mój apel coś wniesie i następnym razem nie zostanę już okłamany.

***
– Od początku roku zespoły wyjazdowe pogotowia ratunkowego w całej Polsce wyjechały ok. 400 tys. razy, czyli miały po ok. 130 tys. wyjazdów miesięcznice. Większość zespołów jest 2 osobowych, niektóre specjalistyczne – 3 osobowe. Gdyby za każdym razem wszyscy chcieli się zabezpieczyć na „wszelką ewentualność” potrzebnych byłoby 260 tys. jednorazowych  kombinezonów ochronnych. Do tego dochodzą też m. in. pracownicy szpitali i przychodni, którzy również ich potrzebują. Tylu kombinezonów nie ma i nie będzie – mówi Dawid Boruta.

Katarzyna Szczyrek

27 Responses to "Ratownik na kwarantannie: – Ludzie kłamią!!!"

Leave a Reply

Your email address will not be published.