Nasza dziennikarka poznała wynik testu na koronawirusa!

Nasza dziennikarka Martyna Sokołowska na szczęście nie ma koronawirusa. Należy jednak do osób z grupy ryzyka, więc powinna bardzo uważać. Do tego samego zachęca i Was, drodzy Czytelnicy Super Nowości. Fot. Zbiory prywatne

Dziennikarka Super Nowości źle się czuła, więc poddała się testowi na obecność koronawirusa. Po kilkudziesięciu godzinach niepewności zadzwonił telefon…

To były naprawdę długie godziny. Może nie najdłuższe, ale na pewno jedne z najdłuższych w życiu. Po opuszczeniu oddziału zakaźnego pojechałam do domu. Mogłam na własną rękę, bo przyjechałam własnym samochodem. W przeciwnym razie do domu odwiozłaby mnie karetka przystosowana do przewozu osób z podejrzeniem zachorowania na koronawirusa.

Do domu dotarłam po godzinie 14. Zdjęłam ubrania, które miałam na sobie na oddziale. W sali wszystko było czyste, jednorazowe i jałowe, ale znajoma z Hiszpanii mówiła, że u nich od dawna jest nakaz prania wszystkich ciuchów, które mamy na sobie, wychodząc z domu.

Puściłam więc pranie. Zrobiłam kawę i usiadłam do pracy. Ze skupienia wyrwał mnie telefon z sanepidu.

– Pani Martyna? Była pani dzisiaj na oddziale zakaźnym?
– Tak – odpowiedziałam.
– Do czasu otrzymania wyniku obowiązują panią procedury takie jak dla osób na obowiązkowej kwarantannie.

Miła pani spokojnym głosem wylicza, czego mi aktualnie nie wolno. Mam całkowity zakaz wychodzenia z domu i spotykania się z ludźmi. Dwa razy dziennie mam mierzyć temperaturę. Mam też zgłaszać wszelkie nieprawidłowości. Na koniec słyszę, że mam się nie martwić. Rozmowa trwa kilka minut.

Czuję się nieźle. Jestem wprawdzie nieco zmęczona, emocji było dzisiaj sporo. Planuję, że dzisiaj położę się wcześniej. Chcę odpocząć. Stres zrobił swoje. Chwilę jeszcze rozmawiam ze znajomymi, martwią się. Są też ciekawi, jak wygląda procedura badań na koronawirusa, więc po kolei wszystko im relacjonuję.

Kładę się przed północą naładowana pozytywną energią przyjaciół, którzy zgodnie twierdzą, że wszystko będzie dobrze. Zasypiam.

Rano stres ustępuje zniecierpliwieniu. Chcę mieć to już za sobą. Zerkam na zegarek, jest krótko po godzinie 8. Pytam w redakcji, o której planówka. O 11. Mam więc chwilę na przeglądnięcie wiadomości.

Przed godziną 9 dzwoni telefon.

– Pani Martyna?
– Tak.
– Wynik jest negatywny. Nie ma pani koronawirusa.
– Ufff.

Dobrych kilkanaście godzin stresu i niepewności właśnie ustępuje radości i świadomości, że to nie ja będę „pacjentką zero” w Sanoku.

Czuję się już lepiej. Dużo lepiej. Kobieta po drugiej stronie telefonu z troską mówi, abym bardziej o siebie dbała. Instruuje też, że jako osoba z grupy ryzyka, powinnam ograniczyć kontakty z innymi ludźmi.

Drodzy Państwo. Jestem zdrowa, mogę więc z pełną odpowiedzialnością i pasją wrócić do pracy, aby relacjonować dla Państwa to, co się aktualnie dzieje. Razem z całą ekipą Super Nowości będziemy wszędzie tam, gdzie aktualnie dzieje się historia. Trudna historia, ale jesteśmy w tym wszyscy – RAZEM. Bądźmy dla siebie dobrzy w tym trudnym czasie. Wspierajmy się, pomagajmy i zachowujmy się odpowiedzialnie. Od tego zależy teraz nasza przyszłość!

Martyna Sokołowska

21 Responses to "Nasza dziennikarka poznała wynik testu na koronawirusa!"

Leave a Reply

Your email address will not be published.