Z Włoch do Jasionki. Z koronawirusem!?

W tym ośrodku najbliższe dwa tygodnie spędzą pasażerowie specjalnego rejsu z Włoch. Fot. Martyna Sokołowska

RZESZÓW, BIESZCZADY. Czy mieszkańcy Podkarpacia mogą czuć się bezpiecznie w związku z wtorkową akcją i planowaną kwarantanną, w jednym z ośrodków nad Jeziorem Solińskim?

We wtorek na lotnisku w podrzeszowskiej Jasionce wyląduje samolot z pasażerami z Włoch. To ostatni specjalny rejs w ramach rządowej akcji „Lot do domu” zorganizowany dla tych, którzy chcą wrócić do kraju. Obowiązkową kwarantannę pasażerowie odbędą w Solinie. Sprawdziliśmy, w jakich warunkach będzie się ona odbywać.

Samolot wyleci z Mediolanu o godz. 10.45, kolejnych pasażerów zabierze na pokład w Rzymie, skąd o godz. 12.25 wyleci do Polski. Na Lotnisku w Jasionce spodziewany jest około godz. 14. Stąd wszyscy pasażerowie zostaną przewiezieni specjalnie przygotowanymi autokarami do Ośrodka Wypoczynkowego Rewita w Solinie. Odbędą tam obowiązkową 14-dniową kwarantannę, na którą wytypowany został budynek „Modrzew”, wyposażony w dwa oddzielne wejścia na każde piętro. Na trzech piętrach znajdują się łącznie 62 pokoje 3-osobowe, każdy z łazienką i balkonem oraz 6 pokoi 2-osobowych z łazienką i balkonem. Służby medyczne zakwaterowane będą w oddzielnym budynku „Jawornik”. Ośrodek jest spółką Skarbu Państwa, w zarządzie Agencji Mienia Wojskowego. Zgłoszony został do bazy Inspekcji Sanitarnej, gdzie można odbyć kwarantannę. – Agencja zgłosiła gotowość do zapewnienia miejsca osobom, które muszą przejść obowiązkową kwarantannę, ale decyzję o skierowaniu pasażerów właśnie do tego miejsca podjęła wojewoda podkarpacka – informuje nas przedstawiciel Wydziału Prasowego Ministerstwa Obrony Narodowej.

Ogrodzenie, rampa i żołnierze

Przygotowanie bieszczadzkiego ośrodka na przyjęcie podróżnych trwa od kilku dni. – Ośrodek jest zamknięty, odgrodzony szlabanem. W nocy widoczne były transporty wojskowe, od rana też do Rewity zjeżdżało wojsko. Atmosfera jest napięta – relacjonuje nam mieszkaniec Soliny. Pracownicy ośrodka nie chcą komentować sprawy. Nie udzielają też żadnych informacji na temat tego, co się teraz w nim dzieje. W ich głosie słychać jednak nerwowość i napięcie. – Tak naprawdę to my za wiele nie wiemy, zostaliśmy poinstruowani, aby po wszelkie informacje odsyłać wojewody – powiedział nam jeden z nich. Nerwową atmosferę stara się uspokoić Małgorzata Waksmundzka-Szarek, rzecznik prasowy wojewody podkarpackiego, która zapewnia, że w żaden sposób nie zostanie naruszone bezpieczeństwo zdrowotne mieszkańców Podkarpacia. – Musimy spełnić wymogi związane z wprowadzeniem stanu epidemii na terenie kraju. To wyraz solidarności z naszymi rodakami i ich bliskimi. Wszystkimi odbywającymi kwarantannę w tzw. izolatorium, służącym rekonwalescencji opiekować się będzie niezależny zespół medyczny, wyposażony w specjalistyczny sprzęt – powiedziała nam Małgorzata Waksmundzka-Szarek, rzecznik prasowy wojewody podkarpackiego.

Sanok w pogotowiu

A co stanie się z osobami, które będą wykazywać objawy zakażenia koronawirusem? Te będą przewożone do szpitala w Sanoku. To jedyna placówka lecznicza w rejonie Bieszczad, która ma w swoich strukturach oddział zakaźny. Dysponuje 20 miejscami. Aktualnie hospitalizowanych jest kilka osób.  – Jesteśmy w pogotowiu, będziemy reagować adekwatnie do sytuacji – zapewnia Grzegorz Panek, dyrektor sanockiego szpitala, który dodaje, że na tę chwilę szpital dysponuje wystarczająca ilością środków ochrony osobistej dla personelu. Na dniach do szpitala trafią też dodatkowe respiratory i karetki.

Martyna Sokołowska

30 Responses to "Z Włoch do Jasionki. Z koronawirusem!?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.