Gigantyczne kolejki przed sklepami

Tak przez kilka ostatnich dni wyglądała kolejka do jednego z największych supermarketów w Sanoku. Fot. Martyna Sokołowska

PODKARPACIE. Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji apeluje o zmianę „godzin dla senior”, a tymczasem po mleko, po bułkę, po pomidorka, czyli…

Nowe przepisy, a wraz z nimi ogromne kolejki – to efekt kolejnych ograniczeń, wprowadzonych w ubiegłym tygodniu przez rząd. Tym razem dotyczą one liczby klientów, którzy w tym samym czasie mogą robić zakupy w sklepie. Aby wejść do jednego z sanockich supermarketów, ludzie musieli czekać nawet dwie godziny!

Aktualnie do każdego sklepu, zarówno małego osiedlowego, jak i wielkopowierzchniowego, może wejść maksymalnie tyle klientów, aby na jedną kasę przypadały trzy osoby. Oznacza to, że jeśli w sklepie jest 7 kas, to w tym samym czasie w sklepie może przebywać maksymalnie 21 osób. Rząd wprowadził także „godziny dla seniora”. Od 10 do 12 zakupy robić mogą tylko osoby powyżej 65. roku życia. Wszystkie sklepy musiały też dostosować się do ostrzejszych zasad bezpieczeństwa: od 2 kwietnia wszyscy klienci muszą robić zakupy w jednorazowych rękawiczkach.

„Kolejki jak za komuny”

Podjeżdżamy przed największy supermarket w Sanoku. W kolejce stoi kilkadziesiąt osób. Wszystkie trzymają przepisową odległość, nie wszyscy mają jednak na dłoniach rękawiczki. Przed wejściem dwóch ochroniarzy kontroluje liczbę osób wchodzących do sklepu. Rozdają też jednorazowe rękawiczki, nakazują dezynfekcję dłoni (obok wejścia stoi dozownik ze specjalnym płynem, butelki mają też ochroniarze, spryskują klientom po kolei dłonie i podają wózek (każda osoba musi wejść z wózkiem – przy. red.). Kolejnych klientów ochroniarze wpuszczają dopiero po opuszczeniu sklepu przez innych. Swoje trzeba więc odstać, od kilkunastu nawet do kilkudziesięciu minut. Pytamy jedną z osób, stojących w kolejce, o nowe przepisy. – Na pewno pomysł z rękawiczkami i dezynfekcją przy wejściu jest dobry. Wszystko, co choć trochę podniesie bezpieczeństwo, jest dobre, ale czy ograniczenie liczby osób w sklepie faktycznie ma sens? Mam wątpliwości. Proszę popatrzeć, co się dzieje – wskazuje na kolejkę ciągnącą się dobrych kilkadziesiąt metrów. – Jest gorzej niż za komuny, no ale trzeba się dostosować i tyle – odpowiada starszy mężczyzna.

„Solidarność to bujda”

– Uważam, że decyzja o ograniczeniu ilości osób przebywających w sklepie była bardzo słuszna – wtrąca stojąca obok kobieta. – Jednak zupełnie inną kwestią jest podejście ludzi, którzy sprawiają wrażenie, jakby zupełnie ignorowali to, co dzieje się wokół nas. Kolejki w sklepach są olbrzymie i wcale nie maleją. Początkiem tygodnia myślałam, że to chwilowe i każdy chce zrobić zapas żywności. Niestety ludzie stoją godzinami w kolejce, aby kupić zwykłą bułkę, którą równie dobrze można kupić w osiedlowym sklepiku, gdzie te kolejki są dużo mniejsze – kontynuuje nasza rozmówczyni i dodaje. – Jeśli nie zaczniemy być bardziej odpowiedzialni, to nawet kolejne ograniczenia niewiele dadzą. Ostatnio dużo się mówi o solidarności Polaków w obliczu koronawirusa. To jednak wielka bujda. Większość z nas to nieodpowiedzialni egoiści, którzy zamiast zostać w domu przez najbliższe tygodnie, szukają wciąż wymówek, aby wyjść – kończy.

Po mleko, po bułkę, pomidorka

Pani Krystyna pracuje w jednym z sanockich supermarketów. W sklepie jest 10 kas, w tym samym czasie zakupy może więc robić maksymalnie 30 osób. Pod sklepem w kolejce na wejście czeka kilkudziesięciu klientów. – Ludzie niewiele robią sobie z przepisów. Zamiast pojedynczo, do sklepu przychodzą całymi rodzinami, z dziećmi, dziadkami, przez co blokują miejsca innym osobom i stąd te gigantyczne kolejki – mówi nam kasjerka. – Nie możemy nic zrobić, nie ma przepisu, który zabroniłby np. matce wejść do sklepu z dwójką dzieci – dodaje. Przyznaje, też że nie wszyscy klienci zachowują się odpowiedzialnie. – Notorycznie zdarzają się osoby, które przychodzą do sklepu nawet kilka razy dziennie. Rano po bułeczkę i pomidorka, po południu po coś na obiad lub ciastko do kawy. To głównie osoby starsze. Jest taka pani, chodzi o lasce, ledwo powłóczy nogami, ale w sklepie jest codziennie. To jest bardzo nieodpowiedzialne zachowanie – komentuje.

Potrzebna zmiana przepisów

Nasz rozmówczyni uważa też, że rząd powinien zmienić „godziny dla seniora”. – Osoby starsze są w grupie podwyższonego ryzyka zachorowania na koronawirusa. Ze względu na ich bezpieczeństwo, powinny więc wchodzić do sklepu z samego rana, kiedy wszystko jest zdezynfekowane – mówi. O zmianę obowiązujących przepisów zaapelowała już Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji. Wśród kilku postulatów, jest także ten, mówiący o zmianie “godzin dla seniora” i przesunięcie ich na dwie pierwsze godziny otwarcia sklepu. W kolejnych, organizacja apeluje m.in. o umożliwienie odebrania zakupów zamówionych online w danej placówce przez cały tydzień, zniesienie zakazu handlu w weekend dla marketów budowlanych oraz o zapewnienie przez rząd stałych dostaw jednorazowych rękawiczek, masek i płynów do dezynfekcji dla klientów wszystkich placówek handlowych. – Apelujemy do rządu o modyfikację przepisów tak, aby dostosować je do realiów rynku, jednocześnie zapewniając bezpieczeństwo i stały dostęp obywateli do niezbędnych produktów – mówi Renata Juszkiewicz, prezes POHiD.

Martyna Sokołowska

6 Responses to "Gigantyczne kolejki przed sklepami"

Leave a Reply

Your email address will not be published.