
RZESZÓW. Kolejny akt oskarżenia ws. jednej z największych w Polsce plantacji konopi w Pawłosiowie pod Jarosławiem.
Nawet 15 lat więzienia grozi 35-letniemu Marcinowi R. pseudonim Toudi, członkowi zorganizowanej grupy przestępczej, która założyła i prowadziła plantację konopi indyjskich w byłej fermie drobiarskiej w Pawłosowie w pow. jarosławskim. Mężczyzna ukrywał się przed wymiarem sprawiedliwości przez 7 lat. Wpadł przypadkiem, gdy funkcjonariusze Straży Granicznej szukali nielegalnie pracujących na budowie imigrantów. Jest 10 osobą, która odpowie w tej sprawie przed sądem. Ostatni członek gangu – Marek J. pseudonim Pershing – wciąż jest na wolności.
Akt oskarżenia przeciwko Marcinowi R. skierował do Sądu Okręgowego w Przemyślu Podkarpacki Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Rzeszowie, który wcześniej „posadził” na ławie oskarżonych i doprowadził do skazania 9 członków gangu, w tym jej lidera – Piotra P. – byłego zawodnika MMA z Rzeszowa.
Marcin R. od 2012 r. był poszukiwany listem gończym i europejskim nakazem aresztowania. Pechowy okazał się dla niego piątek, 13 września ub.r., kiedy to na budowę domów, w której pracował w woj. zachodniopomorskim, wpadli funkcjonariusze Straży Granicznej. Dostali „cynk”, że pracują tam nielegalnie imigranci. – Marcin R. posłużył się wówczas dokumentem prawa jazdy wystawionym na inną osobę oraz odmówił podania swoich danych osobowych. Został tymczasowo aresztowany jako osoba „nn”. Po potwierdzeniu jego tożsamości, został przetransportowany do Rzeszowa, gdzie usłyszał zarzuty – relacjonuje nam naczelnik rzeszowskich „pezetów” prok. dr Rafał Teluk.
Ta historia ma swój początek właśnie w 2012 r., kiedy to w Pawłosiowie ujawniono i zlikwidowano jedną z największych plantacji konopi w Polsce. Stało się tak za sprawą przypadkowego pożaru – zapalił się agregat prądotwórczy. Funkcjonariusze CBŚP zabezpieczyli wówczas 3534 rośliny konopi w różnej fazie wzrostu, z których można było uzyskać ponad 81 kilogramów wysokiej jakości marihuany. Jej wartość wynosiła w hurcie ok. 1 mln 600 tys. zł! Członkowie rozpracowanej grupy przestępczej hodowali marihuanę w budynku, który przerobili pod nielegalną „fabrykę”. Zamontowali w nim specjalne oświetlenie i profesjonalny system wentylacji. Pomieszczenia były też wyposażone w system nawadniający każdą donicę z sadzonką. W osobnym pomieszczeniu znajdowała się suszarnia, a w dwóch kolejnych sadzono nowe krzewy.
– W sprawie ustalono, że Marcin R. wraz z innymi skazanymi już osobami, dokonywał przemytu marihuany. Dwukrotne drogą lądową wywiózł z Polski do Holandii około 10 kilogramów wysokiej jakości marihuany o wartości rynkowej co najmniej 30 tys. euro – mówi Super Nowościom prokurator Rafał Teluk.
Jak ujawnia prokurator, Marcin R. przyznał się do popełnienia zarzucanych mu przestępstw oraz złożył wyjaśnienia zgodne z poczynionymi w śledztwie ustaleniami.
Katarzyna Szczyrek



2 Responses to "W fermie drobiu… stworzyli „fabrykę” marihuany"