Profesor Leszek Balcerowicz w rozmowie z Jakubem Karysiem: – Nie ma dobrej gospodarki przy złych rządach.
JK: Panie Profesorze, czy może Pan powiedzieć, że będzie dobrze?
LB: To, czy w danym kraju jest dobrze czy źle zależy od tego, czy ten kraj ma zły rząd, czy dobry rząd. Do 1989 roku mieliśmy narzucone złe rządy, które opierały się na zastraszaniu, kłamliwej propagandzie i na totalnie upaństwowionej gospodarce – w rezultacie straciliśmy mnóstwo dystansu do Zachodu. Po 1989 roku wiele nadrobiliśmy – najwięcej z wszystkich krajów dawnego bloku wschodniego, ale od 5 lat mamy rządy, które nas cofają pod wszelkimi względami i to, jaka będzie przyszłość zależy od tego, ile ludzi w sposób zorganizowany powie „nie” i ja uważam, że jest wielka szansa, iż tak się stanie.
JK: Ja pytam przede wszystkim – patrząc na ulice, patrząc na ludzi, patrząc na to co się dzieje – o to, czy będzie dobrze gospodarczo, czy jest jakaś nadzieja na to, że my się z tego wygrzebiemy?
LB: Proszę Pana nie ma dobrej gospodarki przy złych rządach. Socjalizm chyba powinien nas tego nauczyć. Zdarzył nam się historyczny wypadek, że do władzy doszli narodowi szkodnicy, którzy próbują opanować państwo. Mieli dużo szczęścia, bo po tym, jak doszli do władzy nastąpiło przyspieszenie w Europie i to napędziło naszą gospodarkę, a oni zamiast wykorzystywać to do gromadzenia rezerw, wykorzystali prawie wszystko i dlatego Polska jest w tej chwili w gorszej sytuacji, niż np. Niemcy, Holandia i kraje nadbałtyckie. Ale przyszłość zależy od nas, od obywateli wolnej Polski, czy odsuniemy demokratycznie od władzy złe rządy i zaczniemy naprawiać sytuację. A wtedy i gospodarka przy lepszym systemie i lepszej polityce gospodarczej ruszy po pewnym czasie. Po jakim czasie, to zależy od tego, jak długo będzie trwała epidemia i związane z nią ograniczenia.
JK: Gdyby miał Pan w ręku wszystkie możliwe demokratyczne instrumenty, jakby Pan zareagował? Teraz w tej chwili.
LB: Przede wszystkim pokazałbym całe zło rządów PiS-u. Ludzie muszą się dowiedzieć. Duża część polskiego społeczeństwa nie ma dostępu do rzetelnej informacji, albo jest wręcz oszukiwana – w związku z tym może mieć wrażenie, że na przykład tzw. reforma oświaty służyła naprawieniu sytuacji, a nie destrukcji. Wiele osób może też przypuszczać, że jeżeli pod hasłami narodowymi politycy położą łapę na bankach, czy na innych firmach – to znaczy je znacjonalizują – wtedy będzie lepiej, a będzie przecież gorzej. Tego nauczył nas socjalizm, gdzie wszystko było państwowe, a więc wszystko było polityczne. Bardzo szybkie pokazanie tego zła, a po drugie oparcie się na wielu już istniejących analizach, żeby politykę pozbawić wpływu na gospodarkę, żeby to przedsiębiorcy i konsumenci decydowali, co ma w gospodarce być kupowane i wytwarzane.
Trzeba też zdecydowanie i szybko naprawić wszystko, co zostało wprowadzone przez PiS z naruszeniem konstytucji. Chodzi na przykład o Izbę Dyscyplinarną Sądu Najwyższego, której działalność zresztą została właśnie zamrożona przez Europejski Trybunał Sprawiedliwości. Konieczna jest zasadnicza zmiana w prokuraturze, łącznie z rozliczeniem prokuratorów, którzy oskarżali ludzi niewinnych albo bez należytych dowodów. Następnie sanacja finansów publicznych – trzeba zweryfikować, które wydatki są niepotrzebne, które służą złej władzy czy generalnie władzy. Trzeba ustalić, na co nas stać, po to, żeby Polska nie wyszła z dramatu koronawirusa nadmiernie zadłużona. Oczywiście, trzeba przygotować program naprawy, ale to nie jest takie trudne, bo wiele już opracowano. Najważniejszym zadaniem jest, by ten program mógł być wcielony w życie. To jest zadanie społeczeństwa obywatelskiego, w tym demokratycznej opozycji.
JK: Ludzie teraz tracą pracę, bankrutują kolejne firmy, ten program naprawczy wprowadzony przez PIS wydaje się być nieskuteczny. To nie działa.
LB: Program powinien być znacznie szybciej opracowany. Ale czym oni wcześniej się zajmowali? Najpierw, żeby były 2 miliardy na ich propagandę, czyli dla telewizji rządowej, a potem nie rozpatrywali wcześniejszego projektu ustawy złożonego już do parlamentu. Chcę dodać, że w krajach, które mają lepsze rządy, – jak np. Niemcy – sytuacja wielu firm też się pogarsza, tak jest jeżeli konsumenci nie kupują, bo np. nie chodzą do restauracji. Ale tam rządy (np. w Niemczech) mają więcej rezerw. Wszędzie chodzi o to, żeby zachować zdrowe firmy, tak aby pracownicy zachowali pracę, ale to wymaga na pewien czas ograniczenia płac. Zresztą pracownicy to rozumieją w wielu firmach. Potem jak gospodarka odbije, to będziemy nadrabiać.
JK: Jak pan szacuje, to jest oczywiście wróżenie z fusów, czy gospodarka, odbije jak sprężyna w związku z tym, że teraz jest zapaść, i kiedy epidemia się skończy, będzie taki oddech i duże przyspieszenie, przy oczywiście w sprzyjających warunkach mądrej władzy?
LB: Tak, gdy odpadną hamulce związane z koronawirusem, a jeszcze bardziej z reakcją na epidemię. Teraz konsumenci przestają kupować, ludzie są izolowani i w części dotyczy to pracowników. A gdy te bariery opadną, a jednocześnie gospodarka nie zostanie obarczona nadmiernym balastem długów albo jakimiś politycznymi restrykcjami, to sądzę, że będzie silne odbicie. Zresztą mamy takie przykłady: 10 lat temu w krajach nadbałtyckich była zapaść, były one dotknięte ogromnym kryzysem finansowym, dochód spadł o kilkanaście procent, ale one zachowały się bardzo mężnie, nie zadłużały się. Firmy racjonalizowały swoją działalność i bardzo szybko te kraje się podnosiły i prześcignęły Grecję, jeżeli chodzi o tempo wzrostu.
JK: Jak Pan szacuje, czy skutki gospodarcze tego co się dzieje możemy odczuwać latami? Czy możemy wlać trochę wiary i nadziei, że to wróci do normy w miarę szybko?
LB: Gdy epidemia wygaśnie, szczególnie jeśli to się stanie dzięki szczepionkom i lekarstwom, to gospodarka odbije, chyba że kolejne złe rządy ją zniszczą albo bardzo ją osłabią dodatkowym balastem długu lub ograniczeniem wolności.
JK: Weźmie Pan udział w wyborach?
LB: To nie są wybory, to jest kpina z wyborów. W żadnym demokratycznym kraju na skalę ogólnokrajową nie przeprowadzono takiej groteski, jaką chce narzucić Polsce Kaczyński ze swoją sektą, więc nie mówmy „wybory”, mówmy „pseudowybory” albo nieuczciwe wybory, które kpią z ludzi…
JK: …oraz są wielkim zagrożeniem…
LB: Tak, ale oprócz tego to pogwałcenie reguł gry. Przecież każdy, kto zna się na sporcie – na piłce nożnej – wie, ze nie zmienia się reguł w trakcie gry. To zasadnicza nieuczciwość, a do tego dochodzi również tryb podejmowania tych decyzji oraz to, że nie można zagwarantować bezpieczeństwa ludziom. Nie po to wychodziliśmy z PRL-u, żeby uczestniczyć w nieuczciwych wyborach.
JK: Jakieś szczególne życzenia dla Czytelników w tym czasie?
LB: Proszę Państwa, róbmy gest Kozakiewicza!
JK: Bardzo dziękuję. Życzę spokojnych, zdrowych Świąt
LB: Dziękuję bardzo. Zdrowych Świąt.
***
prof. Leszek Balcerowicz – polityk i ekonomista, autor reform ekonomicznych w Polsce po upadku komunizmu, wicepremier i minister finansów w latach 1989 -1991 oraz 1997-2000, prezes Narodowego Banku Polskiego (2001–2007), założyciel i przewodniczący rady Forum Obywatelskiego Rozwoju. Kawaler Orderu Orła Białego – najwyższego odznaczenia państwowego, które otrzymał w 2005 r. za wkład w transformację ustrojową naszego kraju.



48 Responses to "Róbmy gest Kozakiewicza!"