
RZESZÓW. Rozmowa z Magdaleną Delmaczyńską, właścicielką lokalu na rzeszowskim Rynku.
– Co aktualnie jest największym wyzwaniem dla rzeszowskich restauratorów?
– To dla nas bardzo ciężki okres, a najbardziej martwi nas niepewna przyszłość. Mówiąc wprost – walczymy o przeżycie. Część restauracji postawiła na dania na wynos, jednak z tego co wiem zainteresowanie jest niewielkie. Wielu restauratorów, tak jak my, aby obniżyć koszty zdecydowało się na zamknięcie lokalu. Wszyscy zastanawiamy się, jak będzie wyglądać sytuacja po zakończeniu epidemii. W niepewnych czasach wyjście do restauracji może stać się zbędnym luksusem. Jeśli kryzys gospodarczy mocno uderzy w naszych gości, uderzy także w branżę gastronomiczną.
– Starają się Państwo wraz z innymi najemcami lokali na Rynku w Rzeszowie wspierać?
– Współpraca i wzajemna pomoc wśród restauratorów na rzeszowskim Rynku trwa od dawna. Do tej pory wymienialiśmy się produktami, gdy komuś zabrakło w kuchni. Teraz, jak większość przedsiębiorców, wymieniamy się informacjami, z jakich ulg i odroczeń możemy skorzystać, jak zawiesić raty kredytów i leasingów. Wzajemne wsparcie i jedność są bardzo ważne – szczególnie w tak trudnych czasach i w tak wrażliwej branży, jaką jest gastronomia.
– Tarcza antykryzysowa pomaga czy przeszkadza?
– Obecne działania rządu są rozczarowujące. Pierwsza tarcza nie pomagała praktycznie nikomu. Odniosłam wrażenie, że gąszcz przepisów został tak skonstruowany, by niewiele firm mogło z niej skorzystać. Wielu przedsiębiorców, nie tylko restauratorów, straciło nadzieję i zaczęło zwalniać pracowników. Z umiarkowanym optymizmem podchodzę do nowych przepisów, składających się na tzw. tarczę 2.0. Na pierwszy rzut oka rozwiązania wyglądają bardziej sensownie, ale dopiero po dogłębnej lekturze będą mogła ocenić, na ile będą przydatne.
– Myśli Pani, że kto na tym wszystkim ucierpi najbardziej: kelnerzy, kucharze czy może sami restauratorzy?
– Wszyscy w branży gastronomicznej – kucharze, kelnerzy, restauratorzy, dostawcy – jedziemy na tym samym wózku. Całą ekipą zdajemy sobie sprawę z powagi sytuacji i staramy się wspierać wzajemnie. Moim celem jest, byśmy mogli jak najszybciej wrócić do pracy w tym samym składzie.
– Posiłkując się słowami piosenki – „Jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie”?
– Życzę wszystkim rzeszowianom spokoju ducha i cierpliwości. Jestem przekonana, że zostając w domu pokonamy wirusa i szybko wrócimy do normalności. Restauratorom życzę, by po wszystkim mieszkańcy Rzeszowa spragnieni kontaktów towarzyskich, spotkań ze znajomymi i rodziną oraz kuchni innej niż domowa tłumnie ruszyli do lokali!
Rozmawiał Rafał Bolanowski



3 Responses to "Restauratorzy wspólnie walczą o przeżycie"