
Społecznicy dbają o zdrowie ratowników, lekarzy, sprzedawców i bezdomnych.
Trudno opisać emocje, jakie towarzyszą człowiekowi, kiedy widzi łzy w oczach osoby, której właśnie wręczył zwykłą bawełnianą maseczkę. Kawałek materiału i gumki urasta dzisiaj do rangi symbolu narodowego. Maseczki ochronne szyją społecznicy w całej Polsce, szyjemy i my, w Sanoku.
Zaczęło się od telefonu znajomej dziennikarki i społeczniczki.
– Hej!
– No hej.
– Szyjemy maseczki dla sanoczan.
– Co? Przecież ja nie umiem szyć. Ty też nie. No i na czym chcesz to szyć. I w ogóle jakie maseczki?
– Maseczki. Ochronne. Dla sanoczan. W Polsce już szyją. Dla ratowników, lekarzy i w ogóle dla wszystkich. To co, damy radę?
– No damy, damy!
„Damy radę” to słowa, które towarzyszą nam przy każdej, nawet najbardziej szalonej akcji. A szalonych akcji wymyślamy sobie całkiem sporo. Akcja „Maseczka dla sanoczan” była kolejną.
Krótko po opublikowaniu informacji o naszej akcji na Facebooku, zgłosiło się kilka dziewczyn z maszynami do szycia. Nie każda była wprawną krawcową. Taką miałyśmy na pokładzie jedną. Przygotowała i rozdała reszcie ekipy wykroje i wytłumaczyła, jak należy szyć maseczki. Machina ruszyła!
Bardzo szybko okazało się, że coś co miało być spontaniczną i jednorazową akcją, przerodzi się w coś większego. Znacznie większego. Zaczęli zgłaszać się do nas ludzie, którzy potrzebowali maseczek. Nie tylko osoby prywatne, ale także ekspedientki, listonosze, pracownicy różnych instytucji, także samorządowych. Zapotrzebowanie szło w tysiące.
Okazało się, że chęci mamy ogromne, ale żadnych funduszy na zakup materiałów do szycia. Ktoś rzucił hasło: załóżcie zbiórkę na ich zakup w Internecie, tak robią w całej Polsce. I tak zrobiłyśmy. Zakładane trzy tysiące złotych zebrałyśmy w kilkadziesiąt godzin. Za zebrane pieniądze kupiłyśmy materiał i gumkę na maseczki. Produkcja ruszyła.
– Wasze maseczki są wyjątkowe! – usłyszałam od jednej z obdarowanych osób. – Takie kolorowe i wzorzyste. Widziałam kilka osób, które je noszą i buzia aż mi się uśmiechnęła. Dzięki nim człowiek jakoś mniej się boi tej zarazy.
Maseczki są wielokrotnego użytku, szyte z czystej bawełny z atestem Polskiego Zakładu Higieny. Po wyjściu wystarczy je wyprać i wyprasować gorącym żelazkiem, aby nadawały się do ponownego użytku.
Do tej pory dzięki wspaniałym ludziom, którzy zaangażowali się w akcję, mogłyśmy uszyć i przekazać maseczki m.in. ratownikom, pielęgniarkom i lekarzom, pracownikom domów pomocy społecznej, hospicjum, miejskich i gminnych ośrodków pomocy społecznej, Polskiego Czerwonego Krzyża, Towarzystwa im. św. Brata Alberta, sprzedawczyniom kilku sanockich sklepów i wolontariuszom, którzy opiekują się starszymi osobami i wożą im jedzenie.
Akcja rośnie w siłę. Dołączają do nas kolejne szyjące dziewczyny, kolejne osoby wpłacają pieniądze na materiały, jeszcze inne czekają na nasze maseczki. Dzielimy się obowiązkami – jedna tnie gumkę, inna przygotowuje gotowe wykroje, jeszcze inna rozwozi gotowe maseczki potrzebującym.
Tak. Teraz już wiemy, że damy radę. Z taką ekipą nie ma rzeczy niemożliwych! Wkrótce kolejne maseczki trafią do potrzebujących. Będziemy szyły tak długo, jak wystarczy sił i materiałów.
Martyna Sokołowska


