Kulisy kwarantanny w Bieszczadach

Jedną z osób, które wróciły do kraju rządowym lotem jest Zuzanna Górecka, reprezentantka Polski w siatkówce. 20-latka wspólnie z wszystkimi pasażerami została poddana dwutygodniowej kwarantannie w Ośrodku Wypoczynkowym Rewita-Solina. Fot. Archiwum Zuzanny Góreckiej

SOLINA. Specjalnie dla Super Nowości siatkarka Zuzanna Górecka relacjonuje, jak przebiega kwarantanna w ośrodku Rewita-Solina.

– Mamy bezwzględny zakaz opuszczania pokoi, za złamanie zakazu grozi kara finansowa. Codziennie rano i wieczorem jesteśmy badani przez służby medyczne. Czas spędzamy głównie na balkonach, korzystając z pięknej pogody – relacjonuje Zuzanna Górecka, siatkarka reprezentacji Polski z kwarantanny w Bieszczadach.

Zuzanna Górecka wróciła do kraju rządowym lotem w ramach akcji „Lot do domu”. Po wylądowaniu w minioną środę na lotnisku w podrzeszowskiej Jasionce, razem z wszystkimi pasażerami została przetransportowana wynajętymi i przygotowanymi specjalnie w tym celu autokarami do ośrodka wypoczynkowego w Solinie. To właśnie w nim przechodzi obowiązkową, dwutygodniową kwarantannę. – Zostałam do samego końca we Włoszech, bo czekałam na ten samolot. Po pierwsze, chciałam zostać przebadana. Po drugie, nie chciałam się widzieć z rodziną do czasu, gdy zakończę kwarantannę i będę miała pewność, że wszystko jest w porządku – powiedziała siatkarka. Zuzanna Górecka razem z innymi pasażerami lotu z Włoch mieszka w hotelu „Modrzew”. To trzypiętrowy budynek. Do dyspozycji są 62 dwu- i trzyosobowe pokoje. Każdy z łazienką i balkonem. Sam ośrodek jest wyizolowany, odgrodzony szlabanem, a jedynej drogi prowadzącej do kompleksu strzeże policja. Osoby postronne nie mają wstępu na jego teren.

– Kwarantanna, jak zapewnia rzecznik wojewody podkarpackiej, na razie przebiega spokojnie. – Nie odnotowaliśmy żadnych niepokojących zdarzeń – potwierdza Małgorzata Waksmundzka-Szarek. Żadne niepokojące sygnały nie dotarły także do dyrektora szpitala w Sanoku, jedynej lecznicy w regionie Bieszczadów, która ma w swoich strukturach oddział zakaźny. To tutaj trafiają wszystkie osoby z podejrzeniem zakażeniem koronawirusa z powiatu sanockiego, leskiego, bieszczadzkiego i brzozowskiego. – Na razie wszystko przebiega spokojnie, do tej pory nie mieliśmy sygnałów o tym, aby jakaś osoba wykazywała objawy zakażenia – powiedział nam Grzegorz Panek, dyrektor sanockiego szpitala.

20. urodziny na kwarantannie

Wszyscy uczestnicy kwarantanny są pod stałą opieką lekarzy. Każda z osób codziennie rano i wieczorem ma mierzoną temperaturę. – Czuję się bardzo dobrze, nie zauważyłam u siebie żadnych niepokojących objawów – mówi Zuzanna Górecka. – Z tego co się orientuję, pod koniec kwarantanny wszyscy mamy mieć ponownie przeprowadzony test na koronawirusa. Oczywiście mamy stały kontakt z opieką lekarską, gdyby ktoś poczuł się źle ma obowiązek dzwonienia i poinformowania służby medycznej – dodaje siatkarka. Wszyscy uczestnicy kwarantanny mają bezwzględny zakaz opuszczania pokoi. Za jego złamanie, grozi kara finansowa.

– Kwarantanna przebiega bardzo spokojnie. Jestem w pokoju z koleżanką, z którą znam się już kilka lat, więc jest raźniej. Jest się do kogo odezwać, pożartować. Mamy piękna pogodę, wiec dużo czasu przebywamy na balkonie i korzystamy ze słońca. Większość ludzi tak właśnie spędza czas. Oczywiście pomiędzy balkonami zachowane są wszystkie przepisowe odległości, więc czujemy się bezpiecznie – opowiada siatkarka, która w kwarantannie spędziła nie tylko święta, ale i swoje 20. urodziny, które obchodziła 10 kwietnia. – Czas upływa mi głównie na rozmowach, dużo dzwonię do rodziny, bo do tej pory brakowało na to czasu. Teraz mogę spokojnie porozmawiać z bliskimi – mówi. Posiłki trzy razy dziennie dostarczane są bezpośrednio do pokoi. Wszystkie w jednorazowych opakowaniach. W każdym pokoju jest czajnik elektryczny, kawa, herbata i cukier. Ośrodek umożliwił uczestnikom zakup dodatkowych produktów spożywczych. Zamówione rzeczy kupuje i dostarcza obsługa ośrodka po wcześniejszym wpłaceniu pieniędzy na konto ośrodka.

Kwarantanna zakończy się 21 kwietnia.

***
Oficjele na kwarantannie w Bieszczadach?
Z nieoficjalnych informacji, do jakich dotarliśmy wynika, że na pokładzie samolotu z Włoch do Polski byli także pracownicy polskiej ambasady we Włoszech (ambasady mają siedzibę w Mediolanie i Rzymie – przyp. red.) oraz polscy dyplomaci. Pytania w tej sprawie zadaliśmy w obu ambasadach, ale ze względu na przerwę świąteczną, odpowiedzi jeszcze nie otrzymaliśmy. Pytania wysłaliśmy także do rzecznika wojewody podkarpackiego. – Niestety, nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie – odpowiedziała nam Małgorzata Waksmundzka-Szarek, rzecznik prasowy wojewody podkarpackiej. Potwierdziła natomiast, że za pobyt i wszystkie związane z nim koszty setki osób, która przebywa w ośrodku Rewita-Solina, zapłaci rząd, czyli my wszyscy. Skąd taka decyzja, skoro osoby powracające z zagranicy musiały odbyć kwarantannę w wyznaczonych przez samorządy ośrodkach na własny koszt? O tym służby wojewody nie informują.

Martyna Sokołowska

5 Responses to "Kulisy kwarantanny w Bieszczadach"

Leave a Reply

Your email address will not be published.