
PODKARPACIE, KRAJ. Pediatrzy ostrzegają: – Maluch nie zasugeruje nam, że się dusi, a rodzic może nawet tego nie zauważyć i dojdzie do tragedii.
Zgodnie z projektem rozporządzenia Ministerstwa Zdrowia, z obowiązku zakrywania nosa i ust w przestrzeni publicznej zwolnione są m.in. dzieci poniżej 4. roku życia. – Dlaczego? Czy to prawda, że mogą się udusić? – pyta nasza Czytelniczka, pani Mariola z Głogowa Młp., mama 20-miesięcznej Julki. – Taką informację przeczytałam w Internecie, gdzie od kilku dni ten temat jest szeroko komentowany. Opinie są różne, a ja podobnie jak wiele matek, nie wiem, co o tym myśleć – dodaje. Zapytaliśmy więc lekarza pediatrę.
Po tym, jak 9 kwietnia ogłoszono, że od dziś wychodząc z domu zakładamy obowiązkowo maseczkę lub zakrywamy się chustą czy szalikiem, rozgorzała dyskusja, co z najmłodszymi. – Nie zostało to wtedy określone, więc zrodziło się mnóstwo pytań, szczególnie u mam malutkich dzieci – przyznaje pani Mariola. – W Internecie pojawiły się liczne artykuły, w których, powołując się na opinie światowych i krajowych ekspertów, przestrzegano przed zakrywaniem im nosa i ust. Z kolei na forach internetowych toczyły się dyskusje mam, które straszyły się nawzajem konsekwencjami. Sama się przeraziłam, gdy przeczytałam, że moja córeczka mogłaby się nawet udusić – dodaje.
W środę wytyczne Ministerstwa Zdrowia zostały uszczegółowione i pojawił się zapis mówiący o tym, że z tego obowiązku faktycznie zwolnione są dzieci poniżej 4. roku życia. Skąd taka decyzja? – Małe dzieci mają węższe drogi oddechowe i jeżeli szczelnie zasłonimy im usta oraz nos, może to utrudnić im oddychanie. Malutkie dziecko nie zasugeruje nam, że się dusi, a rodzic może nawet tego nie zauważyć i dojdzie do tragedii – przestrzega lekarz Beata Butryn z Centrum Medycznego Medyk w Rzeszowie. – Dlatego dzieciom, które nie potrafią sobie same odkryć lub zakryć twarzy, nie powinniśmy niczego nakładać. Owszem, rodzice niemowląt, którzy przewożą je gdzieś lub przenoszą, nakrywają im główkę pieluszką, ale to jest delikatny materiał, który nie przylgnie do twarzy i dziecko umie sobie samo poradzić. To, co mogę podpowiedzieć rodzicom malutkich dzieci, to najlepiej nie wychodzić z nimi do miejsc, gdzie może być wiele osób jak supermarkety i nie dopuszczać do bliskiego kontaktu z innymi. Najlepiej chronić je w domach. Jeżeli już wychodzimy, to tam, gdzie nie ma ludzi.
A co ze starszymi dziećmi? – Bezwzględnie powinny nosić maseczki lub inne nakrycia twarzy – informuje nasz ekspert. – Dzieci są najczęstszymi „roznosicielami” infekcji, które same często przechodzą bezobjawowo – nie kaszlą, nie mają gorączki czy duszności. Niestety, przekazują ją innym osobom. Dorośli wiedzą, że kaszląc czy kichając muszą zasłonić sobie usta, dzieci nie patrzą na to, czy ktoś jest w pobliżu czy też nie. Podbiegają też do innych osób, dotykają wszystkiego. Dlatego ważne jest, by maseczkę miały. Nie musi być to od razu maska chirurgiczna czy z filtrem, ale zwykły cienki materiał – z apaszki, pieluchy czy t-shirtu.
Katarzyna Szczyrek


