
PODKARPACIE. Uboczny efekt koronawirusa, czyli miejskie kasy z ogromnymi stratami. Co to oznacza dla mieszkańców poszczególnych miast?
Przedsiębiorcy już mocno odczuli skutki pandemii koronawirusa. Teraz przyszła kolej na samorządy. W ubiegłym tygodniu do kas polskich miast wpłynęły pieniądze z urzędów skarbowych z podatku dochodowego. Kwoty, jakie prezydenci zobaczyli na kontach nie zachwycają. To efekt tego, że niektórzy przedsiębiorcy ze względu na inne wydatki lub brak wpływów nie odprowadzili w marcu podatków. W kwietniu może być jeszcze gorzej, bo najprawdopodobniej część firm upadnie i przestanie wpłacać cokolwiek. Samorządy, licząc się z milionowymi stratami już planują oszczędności.
Miasta nie zdążyły się jeszcze otrząsnąć z ciosu, jaki zadała im tzw. piątka Kaczyńskiego (m.in. obniżenie z 18 do 17 proc. PIT-u oraz zerowego PIT-u dla osób do 26. roku życia), a już muszą mierzyć się z kolejnymi wyzwaniami z powodu pandemii. – W ubiegłym tygodniu do kasy miasta Przemyśla wpłynęły środki z tytułu udziału w podatku dochodowym (PIT) za marzec br. Wpływy te są niższe w stosunku do analogicznego miesiąca (marca) ubiegłego roku o kwotę ponad 530 tys. zł. Niższe dochody z tego tytułu są następstwem nie tylko obecnej, trudnej sytuacji w kraju, ale również skutkiem ubiegłorocznych zmian z systemie podatkowym – informuje Agata Czereba, rzecznik prasowa prezydenta Przemyśla. Mniejsze dochody nie pozostaną bez wpływu na budżet. – Dlatego też władze miasta będą podejmować stosowne działania oraz wdrażać niezbędne procedury oszczędnościowe w ramach prowadzonej gospodarki finansowej miasta – tłumaczy Czereba.
Inni też zaciskają pasa
Mniejsze wpływy do miejskiej kasy odnotowano także w Mielcu. – Wpływy z podatku PIT za marzec 2020 r. (tj. 2,75 mln zł) są mniejsze, niż wpływy za miesiąc marzec 2019 r. (tj. 3,32 mln zł) o kwotę 572 410 zł (tj. spadek o 17,24 proc.) – podaje Marietta Mateja-Nowak, rzecznik prezydenta Mielca. – Na taką kwotę będzie trzeba szukać oszczędności w wydatkach bieżących, by pokryć ubytek w dochodach. Również wpływy z podatku dochodowego od osób prawnych (CIT) za okres od I – IV 2020 r. są mniejsze o około 10 proc. w porównaniu z analogicznym okresem 2019 r – dodaje.
A jak sytuacja wygląda w Tarnobrzegu? – Wpływy z tytułu udziałów w podatku dochodowym od osób fizycznych uzyskane w kwietniu są mniejsze o 1,541 mln zł w stosunku do marca br. W przypadku wpływu z tytułu udziałów w podatku dochodowym od osób prawnych na 10 kwietnia 2020 r., miasto nie otrzymało żadnego wpływu, zaś za marzec wpłynęło 185,3 tys. zł – wylicza Wojciech Lis, rzecznik prasowy prezydenta Tarnobrzega. Wiadomo już, że konieczne będzie zrezygnowanie z pewnych działań. – Udziały zarówno w podatku dochodowym od osób fizycznych, jak i prawnych z pewnością będą miały tendencję malejącą. W związku z powyższym miasto podejmie działania polegające na odstąpieniu od realizacji wielu inwestycji, podobnie jak ma to miejsce w innych miastach w kraju. Nie będziemy m.in. realizować wspólnych inwestycji ze spółdzielniami, remontów chodników czy wykupów nieruchomości – wylicza rzecznik prezydenta Tarnobrzega.
Stolica regionu też sporo straci
Władze Rzeszowa jeszcze nie planują, na czym będą oszczędzać, ale prognozują różnice wpływów do miejskiej kasy w dłuższej perspektywie. – Do końca roku na PIT-ach straty będą w okolicach 10 proc. Na CIT-ach – ok. 33 proc. Z kolei na umowach cywilnoprawnych, takich jak najem, stracimy ok. 50 proc. Łącznie to będzie kwota rzędu 51 mln zł – wylicza Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta Rzeszowa. – Do tego trzeba doliczyć fakt, że strefa płatna jest obecnie bezpłatna, na czym miasto tylko w ciągu 3 miesięcy straci ok. 1,2 mln zł. Z kolei w związku z pakietem dla przedsiębiorców i możliwością obniżenia czynszów w lokalach komunalnych – 1,5 mln zł. Szacujemy, że do budżetu trafi ok. 54 mln zł mniej, ale to na razie to tylko wyliczenia. Czas pokaże, jaka będzie rzeczywistość – zaznacza Chłodnicki. Jak mówi, za te pieniądze można wybudować dwie nowe szkoły, osiem przedszkoli, a także spory fragment dróg. – Na razie jednak wszystkie zaplanowane inwestycje idą zgodnie z planem, budowy trwają, zaś przetargi będą ogłaszane w wyznaczonych terminach. Myślę, że trzeba poczekać co najmniej miesiąc, by zobaczyć, jak sytuacja finansowa będzie wyglądać – ocenia rzecznik prezydenta Rzeszowa.
Wioletta Kruk



12 Responses to "Epidemia rujnuje samorządowe budżety"