Będę bronić swego dobrego imienia i godności śledczego

Prokurator Ewa Wrzosek. Fot. Archiwum

Rozmowa z prokurator EWĄ WRZOSEK.

– Dlaczego odebrano Pani prowadzenie tego śledztwa?

– Nie wiem dlaczego mi je odebrano. Nie zrobiłam nic co byłoby nawet nietypowe! Doniesienie wpłynęło i jak zwykle w takich przypadkach zostało wszczęte śledztwo w sprawie. Nie było to nic nadzwyczajnego. O tym, że śledztwo zostało umorzone dowiedziałam się z… mediów. Byłam zdumiona, bo nie umarzałam przecież. Potem dowiedziałam się, że Zastępca Prokuratora Rejonowego Warszawa – Mokotów odebrała mi to śledztwo i je umorzyła.

– Czym motywowano odebranie Pani tej sprawy?

– Niczym, to znaczy nie wiem czym, bo do tej pory nie mam oficjalnej informacji o odebraniu mi tego śledztwa.

– Może Zastępca Prokuratora Rejonowego uznała Panią za byt mało doświadczoną, by prowadzić taką sprawę?

– Może, acz nie wiem na jakiej podstawie. Mam 25 lat stażu prokuratorskiego, nieskromnie dodam, że więcej niż pani zastępca. Nigdy nie odebrano mi sprawy.

– Zdarzyło się Pani umorzyć postępowanie w 3 godziny?

– Nie i to po prostu nie jest możliwe. W takim czasie nie da się umorzyć postępowania, bo nie da się w zasadzie niczego kluczowego zrobić. Aby stwierdzić czy do przestępstwa do-szło trzeba przesłuchać świadków, zbadać dowody, a tego nie można zrobić w tak krótkim czasie.

– Jak to się zatem stało, że pani zastępca śledztwo umorzyła?

– Nie wiem, nie jest mi znane uzasadnienie tej decyzji. Z medialnych przekazów wiem, że osoby, która złożyła doniesienie nie uznano za pokrzywdzoną, zatem nie pozna ona także tego uzasadnienia, ani nie będzie mogła zaskarżyć decyzji o umorzeniu.

– Co zatem Pani oficjalnie wie?

– Wiem, że przeciwko mnie wszczęte zostało postępowanie dyscyplinarne. Tak informuje na swej stronie internetowej Prokuratura Krajowa. Nie wiem jednak o co jestem obwiniona, ani też nie otrzymałam dotychczas żadnego dokumentu w tej sprawie.

– Co grozi prokuratorowi w takiej sytuacji?

– Wprowadzona w grudniu zeszłego roku ustawa kagańcowa zakłada bardzo dotkliwe kary dla prokuratorów, wobec których wszczęto postępowania dyscyplinarne z karą polegającą na tym, że przestaje się być prokuratorem włącznie.

– Niektórzy zarzucają Pani, że działała w tej sprawie politycznie. Skomentuje to jakoś Pani?

– Nie działałam w tej sprawie politycznie i każdy kto wie na czym polega praca prokuratora o tym wie. Działałam całkowicie standardowo. Zresztą w takim czasie o jakim mowa, wiele działania nie było poza decyzją o wszczęciu śledztwa w sprawie.

– Pani sama była Prokuratorem Rejonowym dla Warszawy – Mokotów…

– Owszem, byłam. Powołano mnie w 2016 roku i odwołano po 3 miesiącach. Z powodu, jak podano, słabych statystyk tej prokuratury.

– Co teraz Pani zrobi?

– Będę bronić swego dobrego imienia i zasad pracy prokuratora zgodnych ze ślubowaniem, które każdy prokurator składa.

Rozmawiała Monika Kamińska

*************************************************************************************************

Śledztwo niepasujące władzy się umarza

WARSZAWA. Prokurator wszczęła niewygodne śledztwo. Teraz chcą ją ukarać dyscyplinarnie.

Polska może się znów pochwalić ko-lejnym „cudem nad Wisłą” w wykonaniu obecnej władzy: śledczy u nas pracują „z prędkością światła”. W trzy godziny „udało się” umorzyć śledztwo w sprawie przyszłych wyborów prezydenckich i ich wpływu na zagrożenie epidemiczne! To naprawdę „sukces” zważywszy na to, że postępowania w sprawach znacznie mniej ważnych z punktu widzenia interesu społecznego trwają znacznie dłużej.

Jak się to robi? Bardzo prosto: gdy śledztwo jest niewygodne, a partyjny interes zagrożony, zaś prokurator jednak chce sprawę badać, to mu się sprawę odbiera, daje „właściwemu” śledczemu, ten ja umarza, a nadgorliwemu robi się postępowanie dyscyplinarne. To nie opis sytuacji z czasów mrocznego PRL-u, to rzeczywistość ostatnich dni, która rozegrała się na naszych oczach w Prokuraturze Rejonowej Warszawa – Mokotów.

Przełożona umorzyła postępowanie

To, że w sytuacji, gdy PiS bezpardonowo w czasie epidemii prze do przeprowadzenia za wszelką cenę wy-borów prezydenckich, zaowocuje w końcu tym, że ktoś zgłosi prokuraturze, iż czuje się zagrożony i poprosi o zbadanie sprawy, było do przewidzenia. I rzeczywiście, w czwartek (23 kwietnia) do Prokuratury Rejonowej Warszawa – Mokotów wpłynęło donie-sienie o możliwości popełnienia przestępstwa w związku z planowanymi wyborami złożone przez prywatną osobę. Przyjęła je prokurator Ewa Wrzosek, doświadczona śledcza, która postąpiła standardowo, po prostu podjęła decyzję o wszczęciu śledztwa w sprawie z art. 165 par. 1 kodeksu karnego, czyli sprowadzenia niebezpieczeństwa dla zdrowia lub życia wielu osób powodując zagrożenie epidemiczne lub szerzenie się choroby zakaźnej. Śledztwo w takich sprawach wymaga przesłuchania na ogół licznych świadków, a także zasięgania opinii biegłych, ale na razie dopiero zapadła decyzja o jego wszczęciu. Niczym nadzwyczajnym było, że śledztwo w takiej sprawie zainteresuje media, zatem już wkrótce w tychże pojawiły się informacje na ten temat. Tymczasem kilka godzin później, ok. godz. 19. z mediów prokurator Wrzosek dowiedziała się, że śledztwo, które wszczęła zostało umorzone! Była zdumiona. Wkrótce okazało się, że decyzję o umorzeniu postępowania podjęła przełożona prok. Wrzosek, zastępca prokuratora rejonowego Warszawa – Mokotów, prok. Edyta Dudzińska. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy prok. Dudzińskiej w czwartek nie było w pracy, ale specjalnie po godz. 16.30 pofatygowała się do prokuratury, by… umorzyć śledztwo swej podwładnej. Z dziennikarskich ustaleń wynika, że od chwili wszczęcia śledztwa, do czasu jego umorzenia minęły zaledwie 3 godziny, może trochę mniej. Prok. Wrzosek nie została oficjalnie powiadomiona ani o umorzeniu tego śledztwa, ani o powodach takiej decyzji. W mediach natomiast prok. Mirosława Chyr z warszawskiej Prokuratury Okręgowej stwierdziła, że podstawą do umorzenia było stwierdzenie, iż do przestępstwa nie doszło, bo termin wyborów prezydenckich nie jest jeszcze znany i jest przedmiotem prac parlamentu. Błyskawiczne postępowanie dyscyplinarne To jednak nie koniec, bo już w piątek (25 kwietnia) Prokuratura Krajowa na swojej oficjalnej stronie internetowej ogłosiła, że… Prokurator Krajowy polecił wszcząć przeciwko prok. Ewie Wrzosek postępowanie dyscyplinarne. Dlaczegóż to? Ano jak czytamy: – Prokuratura jako instytucja powołana do ścigania przestępstw i stania na straży praworządności nie bierze udziału w życiu politycznym. Prokuratorzy muszą być apolityczni i niezależni. Mają obowiązek bronić praw i wolności obywateli, a nie angażować się w spory polityczne i partyjne. Te fundamentalne dla niezależnej prokuratury zasady pani prokurator Ewa Wrzosek narusza w sposób rażący. Bierze udział w politycznych manifestacjach i inicjatywach oraz publicznie demonstruje swoje poglądy, naruszając powagę urzędu prokuratorskiego i zachowując się jak polityk w prokuratorskiej todze. Taki właśnie polityczny charakter i kontekst miała podjęta przez pro-kurator Wrzosek decyzja o wszczęciu śledztwa w sprawie organizacji wyborów prezydenckich w okresie pandemii. Decyzja nie miała podstaw, ponieważ nie doszło nawet do zdarzenia, które było powodem wszczęcia postępowania – to jedynie fragment tego, jak Prokuratura Krajowa usiłuje przekonać opinię publiczną, że to nikt inny, tylko prok. Ewa Wrzosek jest upolitycznionym prokuratorem i postępowanie dyscyplinarne słusznie jej się należy! Dla porządku dodajmy, że Prokuratorem Generalnym jest Zbigniew Ziobro, znany polityk Zjednoczonej Prawicy, a jego I. zastępcą i jednocześnie Prokuratorem Krajowym Bogdan Święczkowski, który do samorządu i Sejmu startował z list PiS.

Przychylność rządzącym

Prok. Ewy Wrzosek broni prokurator Krzysztof Parchimowicz, były szef Stowarzyszenia Prokuratorów „Lex Super Omnia“ , do którego należy także sama zainteresowana, który w TVN24 powiedział wprost, że umorzenie sprawy to kolejny akt, w którym prokuratura, jako instytucja okazuje przychylność rządzącym. Dodał także, że nigdy wcześniej nie spotkał się z tak szybko wydaną decyzją prokuratury w sprawie śledztwa, a kierownictwo prokuratury traktuje przejawy niezależności prokuratorów jako obrazę majestatu. Jednocześnie w telewizji rządowej, czyli TVP natychmiast rozpoczęło się szczucie na prok. Ewę Wrzosek. TVP Info z nieukrywaną satysfakcją poinformowało, że „jej kłopoty zaczęły się wcześniej”. Mowa o tym, że miała mieć przedstawione zarzuty związane z naruszeniem godności urzędu prokuratora. Za co? Ano za wystąpienia dotyczące zmian w Krajowej Radzie Sądowniczej i Sądzie Najwyższym w grudniu 2017 roku, za udział w demonstracji przeciwko nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym w lipcu 2018 roku oraz za wystąpienie w spocie Inicjatywy Wolne Sądy. Rządowe medium posuwa się już nawet do tego, że zarzuca prok. Wrzosek, iż TVN24 wystąpiła na tle fotografii biblioteki, a nie prawdziwych książek. Niewykluczone, że wkrótce widzowie tego medium mogą dowiedzieć się takich sensacyjnych informacji o pani prokurator, jak na przykład to, że bywała niegrzeczną w przedszkolu, albo czegoś równie bulwersującego.

Monika Kamińska

 

26 Responses to "Będę bronić swego dobrego imienia i godności śledczego"

Leave a Reply

Your email address will not be published.