Jak się okazało, rząd już 20 kwietnia zwrócił się do Ministerstwa Cyfryzacji o wydanie przez nie naszych danych osobowych Poczcie Polskiej. Zatem zrobił to, nim usiłował za pomocą służb wojewodów i Poczty Polskiej wyłudzić od samorządów rejestry wyborców. Po cóż zatem chciał wyłudzić, skoro z własnego ministerstwa miał je rzec można „na talerzu”? Otóż po to, by samorządowcom pokazać, kto tu rządzi, a konkretnie, że „Prezes Tysiąclecia” rządzi i jeśli chce, żeby poczcie udostępnili rejestry wyborców, to tak ma być bez gadania!
Jeśli PiS liczyło, że samorządowcy okażą oczywisty szacunek dla pomysłów prezesa, to się grubo przeliczyło. A jeśli tylko sondowało, jak bardzo może „wejść” samorządowcom na ich poletka i zmusić do uległości, to wyniki tej sondy pewnie go nie ucieszyły. Samorządy bowiem pokazały rządowi i PiS-owi z prezesem na czele tzw. gest Kozakiewicza. Dla niewtajemniczonych: to gest, który pokazał na olimpiadzie w Moskwie w 1980 roku polski tyczkarz, Władysław Kozakiewicz, wygwizdującej go po udanych skokach radzieckiej publiczności. Niektórzy ów gest, polegający na zgięciu jednej ręki w łokciu i złapaniu jej ramienia drugą ręką „tłumaczą” jako „Takiego wała, jak Polska cała”, inni bardziej dosadnie, ale nie nadaje się to do publicznego wygłoszenia, a tym bardziej do druku. Tak czy siak – kto taki gest zobaczy, może się pożegnać z wizją, że od pokazującego go dostanie to, czego chce.
Tak właśnie samorządy potraktowały rząd, który żądał od nich, by złamali prawo i poddali się temu, co rząd wyprawia, by na siłę przeprowadzić wybory prezydenckie. Samorządowcy nie dali się zastraszyć ani „obiecywaniem” im komisarzy za niezastosowanie się do pomysłu PiS, ani hejtowaniu ich przez lokalnych działaczy partii rządzącej, ani szczuciu na nich w telewizji rządowej i innych „mediach narodowych”. Ci samorządowcy z PiS-u, dla których ważniejszy był interes ich partii, niż litera prawa nie spotkali się bynajmniej z poparciem społecznym. Spotkali się natomiast z licznymi pismami mieszkańców swoich gmin informującymi o braku ich zgody na wydanie poczcie danych osobowych oraz obietnicami pozwów w razie, gdyby się do woli właścicieli danych osobowych nie dostosowali.
Ktoś powie – no i cóż? I tak wybory będą i wiadomo, że „wygra” je Andrzej Duda, bo PiS zrobi wszystko, by swego kandydata bodaj kolanem przepchnąć na następną kadencję. Pewności, że wybory się odbędą nie ma, ale nie o wybory chodzi. Chodzi o to, że samorządowcy pokonali partię rządzącą! Okazali się niezależni, silni i odważni! Grzecznymi odmowami, które tak naprawdę były gestami Kozakiewicza powiedzieli rządzącym Polską: – Nie zmusicie nas, byśmy dla waszego interesu partyjnego złamali prawo i narazili dane naszych mieszkańców! Nie użyjecie nas w tej kpinie z wyborów, jaką urządzacie! Nie boimy się was, a wasza władza nie jest wieczna!
Ten kubeł zimnej wody na pewno przydał się głowom rozgorączkowanych aparatczyków partyjnym PiS-u, którzy być może mieli przekonanie, że teraz, w czasie pandemii, mogą zdezorientowanych i przerażonych wizją choroby i utraty środków do życia ludzi zmusić do wszystkiego, co sobie wymyślą.
Samorządowcy pokazali wszystkim Polakom, że tej władzy, choć sprawowana jest reżimowo, można i trzeba się przeciwstawiać. Pokazali, że nie trzeba się bać i ślepo podporządkowywać jej pomysłom, które są niezgodne z prawem i szkodliwe dla Polski. Po prostu pokazali tej władzy, że jej czas nieuchronnie się kończy…
Redaktor Monika Kamińska



2 Responses to "Samorządy pokazały PiS-owi gest Kozakiewicza"