Dramat rodziny młodej pielęgniarki

Małgorzata Radoń, i jej nowo wybudowany, choć niewykończony dom. Arch. prywatne

RZESZÓW. Okręgowa Izba Pielęgniarek i Położnych prosi o pomoc dla rodziny 33-letniej koleżanki, która zginęła w śmiertelnym wypadku. Na zrzutka.pl trwa zbiórka pieniędzy.

Najpierw, w 2017 roku, spłonął dom, w którym mieszkała Małgorzata Radoń, pielęgniarka z oddziału chirurgii dziecięcej Klinicznego Szpitala Wojewódzkiego nr 2 w Rzeszowie, ze swoją nastoletnią córką Faustyną i matką. Potem, gdy z pomocą życzliwych osób udało jej się odbudować dom, doszło do koszmarnego wypadku, w którym zginęła na miejscu. 14-letnia obecnie córka i jej babcia znalazły się w bardzo ciężkiej sytuacji. Mieszkają w niewykończonym domu, a do spłacenia został im 120-tysięczny kredyt.

Pani Małgorzata mieszkała w miejscowości Słonne w gminie Dubiecko w powiecie przemyskim. Córkę wychowywała samotnie. W prowadzeniu domu pomagała jej matka. Wszystkie żyły z pensji Małgorzaty. Po spaleniu domu w odbudowę włączyła się cała wieś. Nowy dom, który stanął w 2019 roku, miał być początkiem nowego życia. I tak było do 13 lutego br., gdy Małgorzata Radoń wróciła z pracy. – Ja poszłam już do swojego pokoju, córka się jeszcze krzątała, zmywała, nastawiała pranie. Nagle usłyszałam ogromny huk. Razem z Faustynką wybiegłyśmy z pokojów i zobaczyłyśmy Małgosię leżącą na dole, u stóp niewykończonych schodów, w kałuży krwi. Już nie żyła – wspominała Maria Radoń.

Kobieta dodaje, że córka, żeby przyśpieszyć wykończenie domu wzięła kredyt. 130 tys. zł na 10 lat. Była pewna, że jak będzie pracować, to da radę spłacić zadłużenie. Wprowadziły się w ubiegłym roku, w grudniu, na święta. – Boże, jak my wówczas się cieszyłyśmy. Że Faustynka ma swój pokój, że chociaż jeszcze tyle brakuje, to już możemy mieszkać, że mamy ładną kuchnię, że dom jest nasz – wspomina Maria Radoń.

Ze śmiercią Małgorzaty wszystko legło w gruzach. Teraz trzeba bowiem spłacić pozostały kredyt, co miesiąc wpłacając do banku 2 tys. zł. Poza tym normalnie żyć. Pani Maria nie ma jednak stałych dochodów. W pomoc włączyli się ich znajomi oraz Okręgowa Izba Pielęgniarek i Położnych w Rzeszowie. – Pani Małgosia, według jej przełożonej, była bardzo cenioną pielęgniarką, pracowitą, kompetentną, a zarazem sumienną i ambitną, była w trakcie kolejnej specjalizacji – wspomina Anita Drążek, przewodnicząca OIPiP w Rzeszowie. I dodaje, że zaraz po śmierci p. Małgorzaty izba wspomogła jej rodzinę zapomogą.

Zbiórkę pieniędzy na portalu zrzutka.pl założyła nauczycielka Iwona Rolska. Potrzebne jest przede wszystkim ocieplenie, bo w domu jest coraz większa wilgoć, i wykończenie schodów, tych które stały się przyczyną tragedii. Pieniądze potrzebne są również na spłatę kredytu. – Bez tego dom może przejąć bank – twierdzi. – 100 proc. zebranej przez nas kwoty zostanie przekazane rodzinie. Żadna złotówka nie zostanie tu zmarnowana. Wierzę, że razem możemy pomóc i podarować im choć odrobinę spokoju i radości – mówi.

W pomoc zaangażował się także Caritas Archidiecezji Przemyskiej. Pieniądze można wpłacać na konto: 07 1600 1332 1847 4932 3000 0005 (BGŻ BNP Paribas o. Przemyśl) z dopiskiem: „Dla pielęgniarki Małgorzaty”. Istnieje też możliwość odprowadzenia 1 procent podatku na Stowarzyszenie Pomocy Dzieciom i Młodzieży „Caritas”, nr konta: 25 1090 2750 0000 0001 0482 0437, KRS: 0000246791 z dopiskiem: „Dla pielęgniarki Małgorzaty”.

Anna Moraniec

Po pożarze domu p. Małgorzaty pozostały tylko zgliszcza. Fot. PSP Przemyśl

15 Responses to "Dramat rodziny młodej pielęgniarki"

Leave a Reply

Your email address will not be published.