
PODKARPACIE. Niewidoma tarnobrzeżanka zbiera pieniądze na wyszkolenie nowego psa przewodnika.
Teresa Biało porusza się na wózku inwalidzkim i jest osobą niewidomą. Od 8 lat oczami i towarzyszem 51-latki jest pies Nefi. Gdy go zabraknie, życie tarnobrzeżanki zamknie się w czterech ścianach. Nadzieją, która nie dopuszcza do głowy tej wizji, jest znalezienie i wyszkolenie nowego pomocnika.
51-letnia tarnobrzeżanka zmaga się z niepełnosprawnością od dziecka. Jej przyczyną jest dziecięce porażenie mózgowe. Od 8 lat życie pani Teresy stało się łatwiejsze, bo pojawił się w nim psi pomocnik. Nefi starzeje się jednak i jej właścicielka obawia się, że któregoś dnia, zostanie w ciemności sama. – Długo nie dopuszczałam do siebie myśli, że mogłabym ją kiedyś zastąpić. Kiedy ją poznałam, miałam poczucie, że stworzymy coś wyjątkowego, ale wtedy ciężko mi było sobie wyobrazić przyszłe lata. Przyszedł jednak taki czas, kiedy muszę zacząć myśleć o tym, że ona też może zachorować, że wiek utrudni jej prowadzenie mnie przez życie. Nie chcę wtedy zostać sama w ciemności – nie kryje właścicielka Nefi.
Zawsze pod górkę? To nie prawda!
Pani Teresa przyznaje, że problemy ruchowe rozwiązuje się łatwiej. Wózek inwalidzki załatwia większość kwestii i umożliwia swobodne przemieszczanie. Są jednak przeszkody, których nie jest w stanie samodzielnie pokonać, a technologia jest wobec nich bezradna. – Mogłabym powiedzieć, że zawsze mam pod górkę, ale to nieprawda. Jestem niepełnosprawna od zawsze, może dlatego łatwiej mi sobie z tym radzić. Przez pół wieku miałam czas, żeby się do tego przyzwyczaić. Do niedawna śmiało mogłam powiedzieć, że nie ma dla mnie przeszkody nie do pokonania. Jestem pozytywnie nastawiona do świata, a swoją energią chętnie dzielę się z innymi. Może dlatego czasem lekarze podczas wizyt mówią mi, że powinnam być zapisywana na receptę – śmieje się pani Teresa. – To zawsze mnie podbudowuje, bo już wiele razy na swojej drodze przekonałam się, że dobre nastawienie ułatwia kontakty z ludźmi.
Obecnie największym zmartwieniem pani Teresy są problemy ze wzrokiem. – To nie jest zwyczajna wada, przed oczami majaczą mi się kolory i kształty, ale to za mało do tego, by poruszać się po domu czy ulicy samodzielnie. Nefi jest moim pierwszym psim asystentem i każdego dnia dziękuję za to, że pojawiła się w moim życiu – mówi kobieta. Obecność Nefi tak bardzo poprawiła komfort życia niepełnosprawnej, że nie może ona już sobie wyobrazić życia bez psiego pomocnika. Szkolenie psa przewodnika lub asystenta jest procesem długotrwałym, dlatego pani Teresa zaczęła o tym myśleć już kilka miesięcy temu. Koszt szkolenia psa przewodnika przerasta możliwości finansowe kobiety i dlatego tarnobrzeżanka zdecydowała się na pomoc Fundacji Siepomaga. Na potrzebne jej 15 tys. zł do wczoraj uzbieranych było blisko 13,5 tys. zł. Brakuje więc jeszcze około półtora tysiąca złotych, a zbiórka kończy się 7 maja br. – Chciałabym, by moja historia była inspiracją dla innych. Każdemu w życiu potrzebny jest przyjaciel. Mnie Nefi uratowała wiele razy, a świadomość, że mogę na nią liczyć sprawia, że nie boję się choroby tak bardzo. Jeśli uda nam się przystosować nowego psa i ja, i Nefi zyskamy nowego przyjaciela i pomoc, za którą nie sposób się odwdzięczyć – przyznaje pani Teresa.
Warto się odwdzięczyć
51-latka jest osobą wyjątkowo skromną i mimo niepełnosprawności bardzo aktywną. Jest członkinią powiatowego koła Polskiego Związku Niewidomych w Tarnobrzegu, Miejskiej Społecznej Rady ds. Osób Niepełnosprawnych, przyjaciółką Fundacji Szansa dla Niewidomych i zawsze działa bezinteresownie. Dziś możemy się jej za to równie bezinteresownie odwdzięczyć.
Szczegóły zbiórki można znaleźć na www.siepomaga.pl/teresa-bialo.
mrok




One Response to "Na życie bez strachu brakuje jej 1500 zł"