Niczego nie będzie

A wiecie Państwo, że w niedzielę są wybory? To znaczy nie ma,… ale są.

Na oficjalnej stronie Państwowej Komisji Wyborczej w chwili, gdy piszę te słowa zegar pokazuje czas: 2 dni 15 godzin 41 minut i 11 sekund do otwarcia lokali wyborczych. W środę odbyła się debata kandydatów, w piątek o 23:59 rozpoczyna się cisza wyborcza, a w niedzielę? W niedzielę nikt nie otworzy lokali wyborczych, nie pojawią się w nich ani komisje, ani wyborcy, nie będzie kart do głosowania. Na pamiątkę publikujemy dla Państwa coś (str. 13 w papierowym wydaniu), co ponoć jest kartą wyborczą, ale nikt nie wie czy jest, bo nie ma przecież jej wzoru, a podobno wydrukowano tych karteczek 30 milionów za jakieś 50 milionów złotych. Kto zapłaci? Polskie społeczeństwo, dla którego każdy grosz jest ważny w obliczu gospodarczej zapaści, czy minister Sasin, dla którego ważny jest tylko jego stołek?

Cztery dni przed wyborami marszałek Sejmu RP kieruje do przewodniczącego PKW pytanie, czy jest w stanie zorganizować i przeprowadzić wybory prezydenckie 10 maja? Błyskawiczna odpowiedź brzmi, że to niemożliwe z przyczyn prawnych i organizacyjnych. W sumie dobrze, że nie zapytała po wyborach. Kto pyta, nie błądzi, zatem pani marszałek zwraca się do Julii Przyłębskiej i Trybunału Konstytucyjnego, czy może przesunąć termin wyborów, i choć brzmi to tak, jakby zwykły obywatel pytał sąd, czy może zawinąć rower spod sklepu, pani Julia wszczyna natychmiast – oczywiście bez trybu – procedurę w TK. Ale już nie zdąży i wszyscy zapomną, bowiem dochodzi do spotkania dwóch szeregowych posłów, którzy decydują sami o wszystkim: o tym, że wybory się odbędą ale nie odbędą i o jakiejś nowej formie kopertowej farsy. A przede wszystkim Gowin i Kaczyński podpisują pakt, w którym decydują o orzeczeniu sądu, ubierając to w słowo „przewidywane”!

W zasadzie sąd nie może unieważnić czegoś, czego nie było, ale może w sumie i lepiej, że uzna, iż wybory były nieważne, ponieważ się nie odbyły, niż gdyby miał stwierdzić ich ważność z tego samego powodu na życzenie obu panów.

Republika bananowa? Nie, Polska, centrum Europy, pierwsza połowa XXI wieku, wybory prezydenckie – „państwo z dykty” to mało powiedziane, bo jeśli pójdziemy dalej tą drogą, to jak mawiał niegdysiejszy kandydat na prezydenta Białegostoku – „w ogóle niczego nie będzie”.

Uważajcie Państwo, żeby nie złamać ciszy wyborczej, bo kary nadal obowiązują, a zegar na stronie PKW tyka nieubłaganie i odlicza czas, do czegoś, czego nie ma.

Jakub Karyś, redaktor naczelny Super Nowości

***
W weekendowym wydaniu Super Nowości specjalnie dla nas Władysław Frasyniuk o Jarosławie Kaczyńskim i przyzwoitości, „Czarny koń wyborów” – Szymon Hołownia, „Chłopak z Wetliny podbija Szwajcarię”, „Czy Kaczyński oszuka Gowina?”, „Pandemia pogrąża turystykę w Bieszczadach”, „Bez szturmu na żłobki i przedszkola”, a także wiele innych interesujących tematów.

11 Responses to "Niczego nie będzie"

Leave a Reply

Your email address will not be published.