
RZESZÓW. 54-letni Henryk K. już w tę sobotę trafi z Rzeszowa do „ośrodka dla bestii” w Gostyninie w województwie mazowieckim.
Pierwszą ofiarą była 5-letnia Karina. Udusił ją, a potem wykorzystał seksualnie. Następną – 9-letni Radek. Zmasakrował go pięściami, klęcząc mu na klatce piersiowej, a po śmierci zgwałcił. Dwie kolejne ofiary to bracia: 5-letni Radek i 7-letni Robert. Jednego udusił paskiem, drugiego, wpychając mu dłoń do gardła. Niebawem Henryk K. – objęty tzw. ustawą o bestiach – seryjny morderca i pedofil zwany „Monstrum z Chorzowa”, kończy odbywanie kary w rzeszowskim więzieniu.
– Koniec kary Henryka K. przypada na 16 maja – potwierdza Super Nowościom sędzia Tomasz Mucha, rzecznik Sądu Okręgowego w Rzeszowie. – Czy to znaczy, że już w najbliższą sobotę zostanie przewieziony do Krajowego Ośrodka Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie? – dopytujemy. – Tak to powinno wyglądać – przyznaje sędzia Mucha. Do gostynińskiej placówki, zwanej „ośrodkiem dla bestii” 54-latek trafi właśnie decyzją rzeszowskiej „okręgówki”. – Sąd uznał go za osobę stwarzającą zagrożenie w rozumieniu ustawy o postępowaniu osób z zaburzeniami psychicznymi stwarzających zagrożenie dla zdrowia, życia lub wolności seksualnej innych osób – mówił Super Nowościom w styczniu br. sędzia Tomasz Mucha. Wnioskował o to jeszcze we wrześniu 2019 r. dyrektor Zakładu Karnego w Rzeszowie. Na ostateczną decyzję wpływ miały opinie biegłych lekarzy: psychiatry i seksuologa.
Kim jest Henryk K.?
Urodził się w Chorzowie w 1966 r. Jako dziecko miał uderzyć się w głowę, co miało spowodować u niego napady agresji. Tak jego zachowanie tłumaczyła matka. Leczył się w poradni zdrowia psychicznego. W wieku 14 lat dokonał pierwszego morderstwa. Zwabił do piwnicy 5-letnią dziewczynkę i tam ją udusił. Następnie włożył palce do jej pochwy. Jako dziecko nie mógł trafić za to do więzienia, więc został umieszczony w „poprawczaku” w Krupskim Młynie. Próba resocjalizacji nie powiodła się. Po kilku latach – jako 18-latek zamordował kolejne dziecko – 9-letniego syna swojego wychowawcy. Chłopiec został znaleziony w lesie. Policjanci ustalili, że Henryk K. zmasakrował go, okładając pięściami. Nieżywego – zgwałcił. Wówczas K. trafił do więzienia. Sąd skazał go na 15 lat pozbawienia wolności, ale nie „odsiedział” całej kary. Wyszedł po 11 latach na mocy amnestii. Był to rok 1990. Wolnością Henryk K. cieszył się zaledwie 3 miesiące… do czasu kolejnego morderstwa. Doszło do niego w Rudzie Śląskiej. Ofiarami mężczyzny padli kilkuletni bracia. Ciała dzieci znaleziono w lesie. Chłopcy najpierw zostali uduszeni, a później bestialsko zgwałceni. K. wrócił za kraty – tym razem na niespełna 30 lat (na 25 lat za zbrodnię skazał go sąd, a do wyroku doliczono mu 3 lata i 9 miesięcy, które pozostały do odbycia z wcześniejszego wyroku. Dodatkowy rok pozbawienia wolności otrzymał za napaść na strażnika więziennego, którego zaatakował w trakcie odbywania kary). Henryk K. odbywa karę w Zakładzie Karnym w Rzeszowie. Według nieoficjalnych informacji, przebywa w „N-ce” – czyli celi dla wyjątkowo niebezpiecznych przestępców. Rzeszowska służba więzienna nie udziela o nim ani o jego pobycie w więzieniu żadnych informacji. Sam Henryk K. – pomimo zapytań – nigdy nie zdecydował się wypowiedzieć w pisemnym oświadczeniu dla dziennikarzy.
Katarzyna Szczyrek



5 Responses to "Jako 14-latek zabił po raz pierwszy. Nie ostatni"