
RZESZÓW. Pacjentka z Łańcuta, która otrzymała osocze od ozdrowieńca, wróciła do zdrowia i opuściła już szpital.
– Właśnie dostałem telefon z centrum krwiodawstwa z pytaniem, czy mógłbym przyjechać ponownie oddać osocze, bo jest w nim dużo przeciwciał – z taką informacją zadzwonił do nas uradowany pan Robert z Bihali. – Oczywiście, że się natychmiast zgodziłem. Cieszę, że będę mógł pomóc kolejnym osobom – zapewnił. Jak obiecał, tak zrobił. We wtorek znów pojawił się w Regionalnym Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Rzeszowie.
46-latek z pow. lubaczowskiego jest pierwszym ozdrowieńcem z naszego regionu, który w ten sposób wspomógł chorych na COVID-19. Towarzyszyliśmy mu z aparatem, gdy 5 maja po raz pierwszy oddał osocze. Zabieg trwał ponad pół godziny. Pan Robert w tym czasie był podpięty do specjalnej maszyny, przez którą przechodziła jego krew. Urządzenie pobierało z niej tylko osocze – 600 ml – a pozostałe składniki wracały z powrotem do organizmu. Jak zapewniał, nie czuł w tym czasie żadnego bólu ani dyskomfortu. Niedługo po nim na taki gest zdobyły się jeszcze dwie osoby. W przypadku kilku chętnych – po wstępnych wywiadzie telefonicznym – okazało się, że nie mogą być dawcami.
To jest niesamowite
We wtorek pan Robert oddał osocze drugi raz. – Trudno mi opisać słowami to, co czuję – przyznał nam tuż po zabiegu. – To jest niesamowite, że mogę uratować kolejne 3 osoby, czyli w sumie 6. Zachęcam do tego każdego ozdrowieńca – zaapelował.
– Pobranie osocza nie jest dla organizmu dużym obciążeniem, bo są to głównie białka, które bardzo szybko są odtwarzane. Dlatego ponowne oddanie osocza po tygodniu od pierwszego pobrania nie wiąże się dla oddającego z żadnym ryzykiem. Procedura przewiduje nawet 3-krotne pobranie osocza po 600 ml w tygodniowych podstępach – mówi Super Nowościom lek. med. Urszula Bzdek, zastępca dyrektora ds. lecznictwa Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Rzeszowie. Jak przyznaje dyrektor Bzdek, na razie brak jest kolejnych chętnych ozdrowieńców do oddania osocza dla chorych. – A to naprawdę ważne, bo jeżeli u kogoś występuje ciężki przebieg zakażenia, osocze może mu pomóc w powrocie do zdrowia. Niestety, nie mamy chętnych, a przecież patrząc na rosnącą liczbę ozdrowieńców w naszym regionie, wydawałoby się, że nie będzie z tym problemu. Wiadomo, że nim zostanie się dawcą, trzeba spełnić odpowiednie warunki (w ramce – przyp. red.), ale zachęcamy do kontaktu z nami, odpowiemy na wszelkie pytania. Zapraszamy, bo poświęcony czas związany z oddaniem osocza może decydować o czyimś zdrowiu, a nawet życiu. Być może ktoś się obawia, ale proszę zadzwonić. My chętnie opowiemy o zabiegu, wszystko wytłumaczymy i rozwiejemy wątpliwości – zapewnia dyrektor Urszula Bzdek.
Pomogło już dwóm pacjentom
Jak dowiedzieliśmy się od naszej rozmówczyni, już dwóch pacjentów szpitala w Łańcucie otrzymało osocze ozdrowieńców. – W ubiegły piątek otrzymaliśmy informację o zapotrzebowaniu, ale musieliśmy je sprowadzić z innego RCKiK w Polsce, bo u nas nie było odpowiedniej grupy krwi (przetaczamy zgodne grupowo). Wcześniej też doszło do przekazania osocza od ozdrowieńca również z innego regionu Polski. W sumie mieliśmy już dwa wydania do szpitala w Łańcucie – mówi dyrektor Bzdek. O efekty zapytaliśmy prezesa Centrum Medycznego w Łańcucie. – Pacjentka, która otrzymała osocze, opuściła już szpital i czuje się dobrze – zapewnił nas Łukasz Wais.
***
RCKiK w Rzeszowie prosi o kontakt telefoniczny – pod numerem telefonu 178672033 – wszystkie osoby, które spełniają poniższe warunki:
– są ozdrowieńcami i pokonały COVID-19 bądź przebyły bezobjawowo zakażenie wirusem SARS-CoV-2
– od wykonania ostatniego badania , które było ujemne minęło 14 dni
– są w wieku 18 – 60 lat
– nie otrzymały w przeszłości transfuzji krwi lub jej składników
– kobiety, które nie były w ciąży, a w przypadku gdy były wykonywane są dodatkowe badania na obecność przeciwciał
Podczas rozmowy telefonicznej lekarz po wstępnym wywiadzie wyjaśni wszystkie wątpliwości i ustali czy nie ma przeciwwskazań do pobrania osocza.
Katarzyna Szczyrek


