„Zabawa w chowanego” w polskim Kościele

„Zabawę w chowanego“ można obejrzeć za darmo na YouTube. Fot. YouTube/Sekielski

KRAJ. Efekt dokumentu Sekielskich – prymas Polski zawiadamia Watykan o zaniedbaniach biskupa Edwarda Janiaka.

Rok po wstrząsającym filmie „Tylko nie mów nikomu” bracia Marek i Tomasz Sekielscy znowu szokują. W sobotę premierę miał ich kolejny dokument o pedofilii w polskim Kościele pt. „Zabawa w Chowanego”. Opowiada historię trzech chłopców, dziś już dorosłych, molestowanych przez lata przez jednego duchownego, a także o tym, co robił, a raczej czego nie zrobił biskup kaliski, by ukarać księdza-pedofila. W filmie zobaczymy, jak traktowane są ofiary i jak w sprawach duchownych oskarżonych o przestępstwa seksualne działa prokuratura.

Ojciec Bartłomieja i Jakuba był organistą w kościele w Pleszewie. Mieszkali przy parafii. Mieli ciężko chorego brata, który dziś już nie żyje. Ks. Arkadiusz H. często bywał u nich w domu i przynosił prezenty. – Perfidność tej osoby, tego księdza polegała na tym, że do spotkań dochodziło nie dość, że w moim domu, nie dość że w moim pokoju, to zazwyczaj podczas obecności osób starszych, moich rodziców, którzy przebywali gdzieś w kuchni, w pokoju – wspomina w filmie Bartek. Mówi, że ksiądz go całował i dotykał miejsc intymnych. Miał wtedy 8-10 lat. – Był taki dzień, pamiętam jak dziś, że byliśmy sami wieczorem u niego na wikariacie – opowiada Jakub, nie mogąc powstrzymać łez. – Kiedy sobie siedzieliśmy i rozmawialiśmy, było wszystko fajnie. W pewnym momencie usiadł obok mnie i zaczął mnie całować i włożył mi rękę w majtki – dodaje. Wówczas 13-letni chłopiec nie wiedział, co się dzieje. – Duchowny krzywdził go przez 1,5 roku, a Kubie nie przyszło do głowy, aby komukolwiek o tym powiedzieć. Głównie ze względu na rodziców. Bał się, że stracą środki do życia, a ich brat umrze.

W filmie przedstawiono historię jeszcze jednej ofiary tego samego oprawcy. Andrzej Hurny, kiedyś ministrant, miał 10 – 11 lat, gdy ks. Arkadiusz go molestował. Wspomina, że podczas spotkań w pokoju duchownego ten go obmacywał, a także inicjował, aby chłopiec go dotykał. Opowiada o wstrząsających sytuacjach, kiedy ksiądz siadał na nim „odprawiając samoczynnie stosunek analny”. – Ostatnio sobie uświadomiłem, że chyba nawet wtedy nie do końca wiedziałem, o co chodzi – wyznaje Andrzej.

Biskup o wszystkim wiedział

Sprawa 29-letniego dziś Bartka jest jedyną, która się nie przedawniła, lecz pokrzywdzonych przez księdza jest więcej. Biskup kaliski, Edward Janiak, miał dokładnie wiedzieć o tym, czego dopuszcza się ks. H., ale, jak mówi prawnik Bartka, Artur Nowak, nie zrobił z tym nic. Informację o sprawie do Watykanu wysłał niedawno, kiedy toczyła się sprawa i pojawiła możliwość postawienia Arkadiuszowi H. zarzutów.

Sam duchowny na spotkaniu z rodzicami jednej ze swoich ofiar przyznał się, że molestował ich syna. Tłumaczył się, że „skusił go diabeł”. Wyznał, że sam był „napastowany” i możliwe, że to w nim „pokutowało”. Gdy małżeństwo zagroziło pójściem do biskupa, stwierdził, że on o wszystkim wie.

Rodzice chłopca udali się jednak do kurii. Biskup Janiak wypraszał ich i nie chciał dłużej rozmawiać. – Ja nie mogę reagować na osoby trzecie – argumentował. Po tym spotkaniu ksiądz Arkadiusz H. został odwołany z funkcji proboszcza parafii. Nie wszczęto jednak wtedy wobec niego postępowania kanonicznego. Księdzu nie zakazano także wtedy pełnienia posługi kapłańskiej.

O tym, że bp Janiak chronił podległych mu księży, ignorując przepisy prawa kanonicznego, wiadomo było od dawna. „Zabawa w chowanego” przypomina, że hierarcha był zaangażowany także w ukrywanie ks. Pawła Kani, o którego sprawie było bardzo głośno. Duchowny nie był przerzucany tylko między parafiami też diecezjami (z wrocławskiej do kaliskiej). W filmie podkreślono, że molestowany przez niego Arek, który do dziś nie może sobie poradzić z traumą doznaną w dzieciństwie, nigdy nie zostałby skrzywdzony, gdyby hierarchowie zareagowali odpowiednio wcześniej. Chłopiec trafił w ręce pedofila po tym, gdy ks. K. przeniesiono do jego parafii.

Sprawy pod specjalnym nadzorem w prokuraturze

Najnowszy film braci Sekielskich pokazuje, że rok po wstrząsającym filmie „Tylko nie mów nikomu” w Polsce nie zmieniło się nic w kwestii ścigania i karania pedofilów w sutannach. Szumne deklaracje i obietnice polityków nie przyniosły żadnego efektu, a komisja ds. przestępstw seksualnych istnieje tylko na papierze.

Mamy za to coś innego – zależność pomiędzy Prokuraturą Krajową a Episkopatem Polski. Zaleca się, aby wszystkie sprawy dotyczące księży pedofilów trafiały właśnie do PK. Zgodnie zaś z wewnętrznym rozporządzeniem, prokuratorzy mają obowiązek za każdym razem informować Biuro Prezydialne Prokuratury Krajowej o planowanym wystąpieniu do władz kościoła lub związku wyznaniowego o udostępnienie dokumentów, a także o sytuacjach, w których śledczy otrzymają odmowę. Prokuratura tłumaczy to koniecznością „ukształtowania należytej praktyki”. To ma nie zachęca prokuratorów do zdecydowanych działań.

W sprawie, którą zobaczymy w filmie dochodzi do innej kuriozalnej sytuacji. Akta z toczącego się śledztwa udostępniono stronie kościelnej. Zyskując pełen dostęp do materiałów dowodowych, kuria może wykorzystywać tę wiedzę, przygotowując się do procesu.

Prymas Polski zawiadamia Watykan

Jeszcze w sobotę do produkcji Sekielskich odniósł się prymas Wojciech Polak. „Nie dochowano obowiązujących w Kościele standardów ochrony dzieci i młodzieży. Mam na myśli sposób traktowania osób pokrzywdzonych i ich rodzin, brak podjęcia odpowiednich działań w wyniku otrzymanych informacji o wykorzystywaniu seksualnym dzieci przez księdza, czyli niewypełnienie obowiązków nałożonych na przełożonego przez prawo kościelne“ – podkreślił abp Wojciech Polak. „Ze względu na przedstawione w filmie informacje, jako Delegat Episkopatu Polski ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży, zwracam się poprzez Nuncjaturę do Stolicy Apostolskiej o wszczęcie postępowania nakazanego przez motu proprio papieża Franciszka dotyczącego zaniechania wymaganego prawem działania“ – zadeklarował.

Swoje oświadczenie wydała również Prokuratura Krajowa. Tłumaczy, że już we wrześniu 2019 r. Arkadiuszowi H. został postawiony zarzut dopuszczenia się wobec osoby małoletniej innych czynności seksualnych. Postępowanie wobec niego rozpoczęło się po tym, jak w grudniu 2018 r. do prokuratury w tej sprawie wypłynęło zawiadomienie. „Prokuratura niezwłocznie, już po dwóch dniach, zwróciła się do Kurii Diecezjalnej w Kaliszu o udostępnienie akt personalnych Arkadiusza H. wraz dokumentacją przebiegu i miejsc świadczenia posługi kapłańskiej” – informuje Prokuratura Krajowa. Podkreśla, że na potrzeby śledztwa przesłuchano 35 świadków, zgromadzono liczne opinie biegłych i materiał dowodowy w postaci nagrań obciążających duchownego. „Efektem postępowania jest również ujawnienie kolejnych 6 osób, wobec których Arkadiusz H. miał się ponad 20 lat temu dopuścić przestępstw o charakterze seksualnym”.

Odniesiono się też do przekazania materiałów sprawy stronie kościelnej. „Rezultatem była podjęta w maju 2019 r. przez biskupa kaliskiego decyzja o zakazie wykonywania przez Arkadiusza H. czynności kapłańskich”.

Prokuratura zdementowała stwierdzenie, że prokuratorzy działają pod presją swoich szefów. „Nieprawdą jest podana w filmie informacja, jakoby jednostki prokuratury nie miały swobody w prowadzeniu postępowań dotyczących przestępstw seksualnych popełnianych przez duchownych”.

wk

15 Responses to "„Zabawa w chowanego” w polskim Kościele"

Leave a Reply

Your email address will not be published.