
Rozmowa z dr. Jarosławem Serafinem, dyrektorem Muzeum Historycznego w Sanoku.
– Spotkania z papieżem Polakiem były niesamowitym przeżyciem, o czym można przekonać się oglądając fotografie wyeksponowane na dziedzińcu zamku w Sanoku.
– Wszystkie fotografie udostępnili mieszkańcy Sanoka. Poprosiliśmy ich o przekazywanie zdjęć, które w archiwach rodzinnych mają szczególną wartość, bo dokumentują spotkania prywatne z papieżem, audiencje i pielgrzymki. Stworzyliśmy z nich emocjonującą wystawę plenerową. Składa się na nią 15 plansz, na których widnieje ponad 100 zdjęć.
– Które robią największe wrażenie?
– Uchwycono na nich bardzo prywatne chwile, a często też ujęcia z ważnych momentów dla Sanoka, jak np. uhonorowanie Jana Pawła II tytułem honorowego obywatela naszego miasta w 1998 roku. Zdjęciem o potężnym ładunku emocjonalnym jest to wykonane przez sanockiego architekta pana Tadeusza Baruckiego na placu Świętego Piotra dokładnie 13 maja 1981 r., zaledwie pół minuty przed zamachem na papieża! Wszystkie fotografie spaja osobista atmosfera spotkań z Janem Pawłem II.
– Jego 100. urodziny są idealną okazją na taką ekspozycję.
– Nie mogliśmy przejść obojętnie obok takiej daty!
– Do kiedy potrwa wystawa?
– Przynajmniej do 31 lipca. Możliwe, że później przeniesiemy ją na sanocki Rynek, by zaprezentować ją szerszej grupie osób.

Baruckiego na pół minuty przed zamachem na Ojca Świętego, 13.05.1981 r.
– Dziś też przypada Międzynarodowy Dzień Muzeów. Jak radzi sobie sanockie w czasach pandemii?
– Wprowadziliśmy dość rygorystyczne obostrzenia. Jak na razie nie powodują one jednak wielkich kolejek, bo limit osób jednocześnie mogących wejść do muzeum to 99. Na szczęście powierzchnia ekspozycyjna jest potężna – zajmuje 2 tys. mkw., więc zwiedzanie jest dość komfortowe. Oczywiście, każda sala ma osobno wyznaczone limity, ale dzięki temu można obcować ze sztuką bardzo indywidualnie.
– Otworzyliście swoje podwoje już 4 maja, chyba jako pierwsi na Podkarpaciu…
– To kwestia determinacji. Przygotowaliśmy wszystkie procedury z wyprzedzeniem – z miejsca otrzymaliśmy też pozytywną rekomendację powiatowego inspektoratu sanitarnego. Chcieliśmy wykorzystać ten pierwszy okres jako czas pilotażowy, testowy, zdając sobie sprawę z tego, że początek funkcjonowania Muzeum Historycznego będzie spokojniejszy w wymiarze frekwencyjnym.
– I rzeczywiście tak jest?
– Już pierwszego dnia mieliśmy zwiedzających. Jest ich coraz więcej. W pierwszy weekend po otwarciu przez zamek przewinęło się ponad 100 gości. Nie jest to może oszałamiająca liczba, ale pokazuje coraz większe zainteresowanie. Wydaje się więc, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Jesteśmy umiarkowanymi optymistami.
– A więc są i plany na przyszłość?
– Nie ukrywamy, że dość spokojnie i wstrzemięźliwie wchodzimy w ten okres ponownego otwarcia. Z jednej strony krępuje nas już mocno uszczuplony budżet, z drugiej rygorystyczne procedury. Mimo tego już szykujemy się do kolejnej wystawy związanej z najważniejszym obok urodzin Jana Pawła II wydarzeniem – 100. rocznicą Bitwy Warszawskiej. Chcemy przygotować atrakcyjną wystawę monograficzną. Ponadto, prawdopodobnie w ostatnim tygodniu sierpnia odbędzie się u nas rekonstrukcja historyczna, stworzona na osnowie wydarzeń XVII-wiecznych, czyli oblężenia zamku w 1629 roku. Inscenizacja ma być połączona z piknikiem historycznym. Oczywiście impreza będzie pomyślana w sposób zgodny z aktualnymi wymogami bezpieczeństwa, uwzględniającymi zagrożenie epidemiczne.

– Nietypowo, że do muzeum ściągną też fani kina…
– Myślę, że tak. We współpracy z Biblioteką Miejską zamierzamy kontynuować nocne pokazy kinowe na zamkowym dziedzińcu. Zważywszy na repertuar ubiegłoroczny, można sądzić, że będą emitowane zarówno produkcje niezależne, ambitne jak i komercyjne – na pewno każdy znajdzie coś dla siebie. Zazwyczaj odbywały się raz w tygodniu w okresie wakacyjnym. W tym roku nie wykluczamy jednak więcej pokazów, bo na pewno chętnych nie zabraknie. Być może wystartujemy już w czerwcu. Chcemy wyjść naprzeciw zapotrzebowaniu na kontakt z kulturą i zadośćuczynić potrzebie wyrwania się z 4 ścian.
– Czy mimo tych działań tegoroczny sezon jest już dla muzeum stracony?
– Mam nadzieję, że mimo wszystko uda się wejść na właściwe tory, a lato pozwoli nam choć w części nadrobić straty. Wierzę, że będzie dobrze!
Rozmawiała Aneta Jamroży




One Response to "Obok takiej daty nie mogliśmy przejść obojętnie"