
KOSINA, POW. ŁAŃCUCKI Mateusz M. jest podejrzany o usiłowanie podwójnego morderstwa.
Sprawdziliśmy, co dzieje się w sprawie 16-letniego Mateusza M. z Kosiny k. Łańcuta, który pod koniec lipca ub.r. miał wedrzeć się po drabinie do jednego z domów i zaatakować nożem śpiące małżeństwo. Od niemal roku zajmuje się nią Sąd Rejonowy w Łańcucie, który ma zadecydować, czy chłopak będzie sądzony jak osoba dorosła. – W sprawie wydano dwie opinie psychiatryczne – mówi Super Nowościom sędzia Tomasz Mucha, rzecznik Sądu Okręgowego w Rzeszowie. Te musiały być niejednoznaczne, bo jak dodaje rzecznik: – Sąd rozważna możliwość skierowania nieletniego na obserwację psychiatryczną.
Dramatycznymi wydarzeniami sprzed roku żyło całe Podkarpacie. Rozegrały się one w ostatni weekend lipca – z soboty na niedzielę (27/28). Około godz. 3 małżeństwo F. rozbudziły dochodzące z balkonu hałasy. – Gdy 36-letni właściciel domu poszedł sprawdzić, co się dzieje, do ich sypialni wtargnął zamaskowany mężczyzna. Napastnik w trakcie szarpaniny zadał mu nożem kilka ciosów, zarówno w okolice klatki piersiowej, jak i brzucha – relacjonował nam wówczas prok. Dariusz Sudak, zastępca Prokuratora Rejonowego w Łańcucie. Na pomoc mężczyźnie ruszyła żona. – Ona także została ugodzona kilkakrotnie nożem w okolice brzucha. Po wszystkim napastnik uciekł tą samą droga, którą dostał się do sypialni małżonków, czyli przez balkon i przystawioną do niego drabinę. Rannej kobiecie udało się zadzwonić na policję i poinformować o zdarzeniu. – Obojgu pokrzywdzonym udzielono pomocy medycznej, a następnie zostali przewiezieni do szpitala, gdzie przeszli operację – mówił prokurator Sudak. W domu w tym czasie spały dwie córeczki pary w wieku 3 i 6 lat. Na szczęście nie odniosły żadnych obrażeń.
Mateusza M. policjanci zatrzymali w niedzielę, 28 lipca. Jak relacjonowali nam wówczas mieszkańcy miejscowości, ludzie widzieli tamtego poranka krążące po wsi nieoznakowane policyjne radiowozy i funkcjonariuszy z psami. Rozmawialiśmy z sąsiadem rodziny 16-latka. – Ojciec dzwonił do niego około godziny drugiej w nocy. Chciał, żeby Mateusz wrócił już do domu, bo późno. A on, że na ognisku był. Że dziewczynę odprowadzał do Białobrzegów i za niedługo przyjdzie do domu – mówił nam sąsiad. – Obudziłem się w niedzielę około szóstej trzydzieści. Patrzę, a przed domem sąsiadów nieoznakowane radiowozy. Pierwsze co pomyślałem, że pewnie Mateusz coś nawywijał, ale że coś takiego… to bym nigdy o nim nie powiedział. Stali z dobrą godzinę. Z tego co wiem, ojciec dzwonił wtedy jeszcze do niego, jechał pod Białobrzegi, a policjanci w tym czasie go złapali.
Sprawa Mateusza M. z prokuratury trafiła ostatecznie do sądu rodzinnego, który ma podjąć decyzję, czy przekaże ją na powrót prokuraturze i chłopak będzie odpowiadał jak osoba dorosła (co do zasady, za przestępstwa przed sądem „dla dorosłych” nie odpowiada osoba, która nie ukończyła 17 lat), czy postępowanie będzie prowadzone w sądzie rodzinnym w tzw. trybie dla nieletnich. Od tego zależeć będzie wysokość kary grożącej Mateuszowi M. – w pierwszym przypadku byłoby to maksymalnie 25 lat pozbawienia wolności, w drugim – pobyt w zakładzie poprawczym do ukończenia 21. roku życia. Pod znakiem zapytania jest również to, czy chłopak w ogóle będzie odpowiadał za ten czyn. Wszystko zależy od tego, co orzekną biegli lekarze psychiatrzy odnośnie do jego poczytalności.
Katarzyna Szczyrek



3 Responses to "Włamał się i dźgał nożem śpiące małżeństwo"