Władza zabiła ducha „Trójki”

– To jest błądzenie przerażonych podredaktorów. To taka drabina strachu. Na samej górze ma pana Kaczyńskiego, który jest odgrodzony od świata ochroniarzami, bo widocznie czegoś się boi, a pod nim następują kolejne szczebelki ludzi, którzy się czegoś boją. Głównie tego czegoś, co jest szczebel wyżej. A na samym dole są różni mali ludzie, którzy antycypują, czego może chcieć od nich góra. I teraz taki niepewny siebie człowiek usłyszał, że Kazik wygrywa listę przebojów. Przerazili się: „O kurczę! To chyba dotyczy prezesa. Matko! Co będzie jak oni usłyszą? No i w tej panice natychmiast zamazujemy, nie ma, nikt nie zauważy”. Parę razy się udało, a tym razem zupa się wylała – mówi Wojciech Mann, który z „Trójką” rozstał się po ponad 50 latach. Fot. Kuba Atys/Agencja Gazeta

SuperWywiad z Wojciechem Mannem, który w marcu zakończył współpracę z rozgłośnią po ponad 50 latach na antenie, oraz z Magdą Jethon, która była związana prawie 40 lat z Programem Trzecim Polskiego Radia.

Afera wokół piątkowego (15 bm.) notowania listy przebojów „Trójki” nie cichnie. I nic nie wskazuje na to, żeby w najbliższym czasie miało się to zmienić.

Piosenka Kazika „Twój ból jest lepszy niż mój” zajęła w piątkowym notowaniu listy przebojów „Trójki” pierwsze miejsce. W tekście kawałka, wykonawca nawiązuje do słynnej sytuacji z 10 kwietnia 2020 roku, kiedy to prezes partii PiS złożył kwiaty na grobach swoich bliskich, które znajdowały się na zamkniętym w tamtym czasie cmentarzu. Władze radia zareagowały więc błyskawicznie, każąc usunąć informację o zestawieniu ze strony internetowej stacji. Gdy tylko wyszło to na jaw, w przestrzeni publicznej rozpętała się burza. Chociaż włodarze stacji próbują przekonywać opinię publiczną, że w notowaniu doszło do manipulacji głosami słuchaczy, a nawet posunęli się do oczerniania prowadzącego listę Marka Niedźwieckiego, dowody zdają się przemawiać na korzyść strony przeciwnej. Jak już wiemy, dyrektor radiowej „Trójki” Tomasz Kowalczewski miał wysłać SMS-a do Piotra Metza, w którym nakłania go do dopilnowania, aby piosenka Kazika zniknęła z anteny.

Jak przebiega Panu czas na dziennikarskiej emeryturze?
– Uciekałbym od słowa emerytura, może bardziej jestem na urlopie. Coś tam staram się cały czas robić. Co prawda, nie jestem aktywny na radiowej antenie, bo – jak wiadomo-  zrezygnowałem z „Trójki”, ale liczę, że znajdzie się dla mnie miejsce w nowym radiu.

Muzycznie powraca Pan do starszych nagrań, czy wciąż poszukuje „perełek”?
– Niezmiennie i stale szukam „perełek”. Starych już mam bardzo dużo, ale okazuje się, że ciągle można znaleźć coś nowego i równie zaskakującego. 

W ostatnim czasie słychać z Pana głośników dźwięki przypominające te z audycji „Aksamit” Anny Gacek, czy może jednak coś „z pazurem”?
– Cały czas kłóciłem się z Anią, że ona nadaje „flaki”, więc ja się staram, żeby na co dzień było żywiej i żwawiej.

Jeżeli już jesteśmy przy Annie Gacek. Jej zwolnienie miało na celu pozbycie się Wojciecha Manna z radia?
– Wchodzimy tutaj troszeczkę na grunt teorii spiskowych, ale jeśli taki był zamiar, to się udał.

Jaka atmosfera panowała w „Trójce” w ostatnim czasie?
– W powietrzu było coś już od dłuższego czasu i z każdym kolejnym dniem jedynie gęstniało. To nie było nic, co można by pokazać w sądzie jako dowód, bo nie było dokumentów, które przymuszały jakąś konkretną osobę do czegoś. Były za to bez przerwy prowadzone rozmowy z dyrekcją. Były liczne sugestie. Były pewnego rodzaju naciski, ale tylko werbalne, także sytuacja ciągle szła w złym kierunki.

W ostatnich dniach na antenie „Trójki” odtwarzane są telefony od słuchaczy. Każda ich wypowiedź wyraża ubolewania nad aktualną sytuacją w radiu. Słychać było wiele głosów wsparcia.
– Na psychikę takie rzeczy pomagają bardzo, ale w praktyce, jak się okazuje, niewiele zmieniają. Takie głosy opóźniają też ewentualną decyzje o odejściu z radia. W moim przypadku opóźniły ją dość poważnie, dlatego że ciągle głosy słuchaczy przypominały mi, że radio nie jest dla dyrekcji, tylko dla słuchaczy.

Rezygnacją Marka Niedźwieckiego i innych „zabije” ducha „Trójki”?
– „On” był stopniowo podduszamy, wpędzany do kąta, dobijany i przypuszczalnie duch tej „Trójki”, którą większość ludzi pamięta, to już zupełnie zniknął.

Kogo za taki stan rzeczy powinniśmy obwiniać?
– Cały system, który spowodował brutalną ingerencję w media, żeby je podporządkować jednej opcji politycznej, żeby zrobić z nich tubę propagandową i takie rzeczy kończą się właśnie tak jak aktualnie przebiega sytuacja.

Rząd urzeczywistnia utopie Orwella z powieści „1984”?
– Zdecydowanie tak jest i żadne zaklęcia tego nie zmienią. Można opowiadać dyrdymały, że cały czas jest wolność słowa itd., ale propaganda zajmuje w mediach państwowych czołowe miejsce. Może kiedyś będzie lepiej. Chciałbym doczekać takich czasów. Bardzo brakuje mi tej „Trójki”, którą lubiłem, i za którą wszyscy tęsknią.

W kwestii przyszłości: ma Pan jakiś plan?
– „Trójka” to olbrzymia część mojej przeszłości. Jestem już w takim wieku, że dalekosiężnych planów staram się nie budować, bo już nie te czasy. Chciałbym jeszcze popracować w miłym towarzystwie; w radiu, w którym nie będzie żadnych nacisków, a inne rzeczy może się wydarzą przy okazji.

Co by się musiało wydarzyć, żeby na antenie „Trójki” ponownie usłyszeć głos Wojciecha Manna i powalczyć w konkursie bez nagród?
– (śmiech) Musiałoby się wydarzyć odkręcenie tej całej śruby nie o pół obrotu, tylko do końca. Jest mała nadzieja.

Jeżeli zmieni się władza, stara gwardia wróci?
– Pytanie, na jaką ta władza się zmieni, bo może być jeszcze gorzej. Jeśli zmieni się w dobrą stronę, to jest wielu, którzy zatęsknili za adresem Myśliwiecka 3/5/7.

Rozmawiał Rafał Bolanowski

22 Responses to "Władza zabiła ducha „Trójki”"

Leave a Reply

Your email address will not be published.