
RZESZÓW. Jak tłumaczą mieszkańcy osiedla, nikt z nimi nie konsultował planu wycinki drzew, które nie tylko poprawiają estetykę otoczenia, ale także chronią przed słońcem w lecie.
Władze Rzeszowa realizują program rewitalizacji podwórek kilku rzeszowskich osiedli. Krajobraz zmienić ma się m.in. na osiedlu gen. Andersa przy ul. Boruty-Spiechowicza, gdzie mieszkańcy od wielu lat marzą o nowych chodnikach, drodze i placu zabaw dla dzieci. Infrastruktura powstanie, lecz przy okazji miasto zamierza wyciąć… 18 starych drzew! – Ta zieleń to nasz tlen, nie chcemy ich wycinki – oburzają się mieszkańcy.
Program rewitalizacji podwórek rzeszowskich osiedli to pomysł władz Rzeszowa na poprawę komfortu życia mieszkańców oraz estetyki terenu na miejskich blokowiskach. Inicjatywa wydaje się być słuszna, szczególnie że w ramach inwestycji m.in. na osiedlu gen. Andersa planowane jest wykonanie nowych chodników, drogi asfaltowej i placu zabaw, lecz niepokój wzbudzają nieco inne kwestie. Chodzi o wycinkę 18 starych i wartościowych drzew na podwórku przy ul. Boruty-Spiechowicza. Mieszkańcy osiedla o sprawie dowiedzieli się… przypadkiem!
– Nikt nas nie informował o planowanej wycince, chce się nas uszczęśliwiać na siłę – wskazują rzeszowianie, którzy kilka dni temu zorganizowali spotkanie, na którym przedstawiali swoje stanowisko w sprawie działań miasta. – Chcą wyciąć piękne lipy i klony, które od lat chronią nas w lecie przed słońcem, produkują mnóstwo tlenu oraz czystego powietrza, a przy tym oddzielają od hałasu. To skandal! – wskazują. Jak słyszymy, niektóre drzewa liczą nawet 55 lat!
Co na to wszystko miasto? – To element programu rewitalizacji podwórek, a część drzew na osiedlu gen. Andersa jest chora i trzeba je usunąć – mówi Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta Rzeszowa. – W ramach zadania chcemy m.in. wykonać nowe miejsca parkingowe i drogę z prawdziwego zdarzenia, która będzie prowadzić do bloków. Usuniętych zostanie 18 drzew, lecz na ich miejsce zasadzimy 60 nowych – dodaje. Ta argumentacja nie przekonuje jednak wszystkich.
„Zostawcie naszą zieleń!”
Społeczni Strażnicy Drzew, czyli nieformalna grupa aktywistów, która broni drzew i roślinności w stolicy Podkarpacia zwraca uwagę, że miejski ratusz od lat stosuje takie same działania. Mieszkańcy nie są informowani o jakichkolwiek wycinkach. W ich ocenie, kolejne miejsca parkingowe oraz plac zabaw na osiedlu są potrzebne, lecz z pewnością nie w obszarze, gdzie obecnie znajdują się drzewa. – Przecież te inwestycje może wykonać w innym miejscu. Chcemy zieleni a nie betonu – wyjaśnią mieszkańcy. „Super Nowości” do tematu wrócą.
Kamil Lech




6 Responses to "Mieszkańcy osiedla gen. Andersa oburzeni wycinką drzew"