
SANDOMIERZ. W kilkadziesiąt minut od zjedzenia opryskanych liści drzew owocowych padło kilkanaście saren i jeleni.
Szokujący bilans oprysku, którego ktoś dokonał w regionie Sandomierza. Tylko w ciągu dwóch dni, Straż Ochrony i Ratownictwa Zwierząt odebrała kilka telefonów o zwierzętach, które zostały zatrute, bądź same się zatruły. Łącznie, z powodu zatrucia miało paść już około 20 dzikich zwierząt.
13 nieżywych saren i jeleni, to bilans zaledwie dwóch dni, w ciągu których Straż Ochrony i Ratownictwa Zwierząt została zaalarmowana w sprawie dziwnie zachowujących się saren i jeleni. Relacja z prób ratowania zwierząt jest dramatyczna.
Pierwsze ze zgłoszeń dotyczyło sarny, która chodziła po ruchliwej drodze w miejscowości Łoniów.
– Nasi inspektorzy udali się na miejsce i okazało się, że sarna nie ma żadnych uszkodzeń ciała. Wstępnie zostało ustalone, że sarna została otruta – relacjonuje isnp. Łukasz Bała, wiceprezes Straży Ochrony i Ratownictwa Zwierząt. – Zwierzę zostało zabrane do gabinetu weterynaryjnego na przebadanie, ale niestety już w trakcie drogi jej stan się pogorszył, a w ciągu pół godziny po przybyciu do gabinetu sarna padła. Badanie wykazało, że sarna została otruta, bądź sama się otruła substancją, która jest powszechnie używana do produkcji środków ochrony drzew owocowych.
Niedługo później napłynęło kolejne zgłoszenie z miejscowości Borek Klimontowski. Tu sarna była obok posesji. Znajdowała się w złym stanie. Niestety zanim dojechaliśmy na miejsce, pół godziny od zgłoszenia, sarna już nie żyła. Badanie wykazało ten sam powód śmierci co u pierwszej sarny.
Mniej więcej półtorej godziny od drugiego zgłoszenia, do SOiRZ znów zadzwonił telefon. Tym razem zgłoszenie dotyczyło jelonka, który miałby się zawiesić rogami na siatkę w okolicy miejscowości Ciszyca. Po przyjeździe na miejsce okazało się, że zwierzę nie zawiesiło się na siatce, ale także zostało zatrute, bądź samo się zatruło. Jelonek prawdopodobnie w ciągu godziny do dwóch spożył liście drzew jabłonkowych, które miały bezpośredni kontakt z trucizną bądź opryskiem. Niestety jelonek padł po przewiezieniu do weterynarza. Po kolejnych trzech godzinach, od poprzedniego zgłoszenia, znów ktoś zaalarmował Służbę Ochrony i Ratownictwa Zwierząt. Tym razem chodziło o Chobrzany. Zgłaszający widział jelonka, który chwiał się na nogach. Nie miał żadnych uszkodzeń. Został przewieziony do kliniki weterynaryjnej, zaczęto mu przetaczać krew, ale po około półtorej godziny, zwierzę padło. Nie minęło kolejne trzy godziny, jak telefon strażników znów zadzwonił. Tym razem zgłoszeniem dotyczyło Osieka. Jelonek przebywał niedaleko drogi, skrętu na Suchorzów.
– Gdy strażnicy przybyli na miejsce, zwierzę już nie żyło. Badania morfologiczne wykazały, że tak jak poprzednie zwierzęta, ono także zostało zatrute środkiem ochrony roślin. Następne zgłoszenie napłynęło z Samborca Zawisełcze. Zgłaszający mówił o tym, że niedaleko Wisły jest jelonek, który klęka na przednich nogach, tylne ma w powietrzu i próbuje pić wodę – insp. Łukasz Bała. – Zabraliśmy go do kliniki, ale nie udało się go uratować.
Kolejnego dnia, zgłoszenie dotyczyły jelonka, który przebywał w Piasecznie i reagował na to, że się do niego podchodzi. Po przyjeździe strażników, jelonek już nie żył. Ponad dwie godziny później, interweniujący przekazał wiadomość o jelonku, który przebywa w Koprzywnicy koło zalewu. Po przewiezieniu do przychodni weterynaryjnej okazało się, że jelonek dostał krwotoku wewnętrznego po tym jak spożył jakieś liście rośliny, która była opryskana.
Saren i jeleni, które padły ofiarą majowych oprysków w okolicach Sandomierza jest na pewno więcej, co do tego Łukasz Biela nie ma żadnych wątpliwości. A za pośrednictwem mediów apeluje on do rolników, aby nie używali niedozwolonych środków zwierających dla zwierząt substancji.
– Rozumiemy ze uprawy roślin, ogrodów to wasz dorobek, ale stosując oprysk z obecnością w nim środka „Lindan” zabijacie nie tylko robaki które trawią wasze drzewa ale także cały pozostały żywy ekosystem. Środek jest mocno trujący dla ludzi i może spowodować śmierć. Apelujemy o rozwagę podczas korzystania z takich środków – mówi wiceprezes Zarządu Głównego Straży insp. Łukasza Bały.
mrok



6 Responses to "Opryskali sady i zatruli sarny"