
RZESZÓW. Przed planowaną rewitalizacją podwórka, nikt nie poinformował mieszkańców o wycince drzew.
Kilka dni temu podnosiliśmy alarm w związku z planem miasta dotyczącym rewitalizacji podwórka przy ul. Boruty-Spiechowicza, w dużej mierze polegającej na wycince 18 drzew. Mieszkańcy okolicznych bloków wyrazili oburzenie tym, że ratusz chce usunąć zieleń, która w lecie chroni ich przed słońcem, produkuje tlen i poprawia estetykę terenu. W środę usłyszeliśmy w Urzędzie Marszałkowskim, że „nie ma zgody na wycinkę tak wielu drzew”.
Program rewitalizacji podwórek w Rzeszowie obejmuje kilka osiedli, w tym os. gen. Andersa. Dzięki niemu zmienić ma się krajobraz lokalnych przestrzeni. Miasto wytypowało do modernizacji m.in. podwórko przy ul. Boruty-Spiechowicza. Prawdopodobnie powstaną na nim nowe miejsca parkingowe, chodniki i plac zabaw. Jest jednak minus. Ratusz zamierza wyciąć 18 starych drzew. Wyraźne „nie” takiemu rozwiązaniu mówią okoliczni mieszkańcy. – Te drzewa to nasza ochrona przed słońcem w lecie, zielony azyl, którego teraz chce się nas pozbawić – podkreślają. W ocenie rzeszowian, usunięcie drzew popsuje estetykę podwórka, a przy tym sprawi, że bloki stracą naturalną ochronę przed ulicznym hałasem. Mieszkańcy osiedla o sprawie dowiedzieli się… przypadkiem. Szybko zorganizowano spotkanie dla mediów, na którym nakreślono problem i wyraźnie zaprotestowano przeciwko wycince drzew, które liczą nawet 55 lat!
Wycinki nie będzie?
Kilka dni temu miasto podkreślało, że rewitalizacja podwórka jest potrzebna. – Część drzew na osiedlu gen. Andersa jest chora i trzeba je usunąć – mówił Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta Rzeszowa, tłumacząc, że w miejsce usuniętych drzew zasadzonych zostanie 60 nowych. Aby jednak do wycinki doszło, zgodę na to musi wyrazić Urząd Marszałkowski. Skontaktowaliśmy się z jego przedstawicielami, pytając o przyszłość drzew. – Przy planowanej rewitalizacji obejmującej m.in. zieleń, zawsze bierzemy pod uwagę czynnik przyrodniczy, czyli to, czy drzewo jest zdrowe czy chore oraz czynnik społeczny, czyli to, jak mieszkańcy zapatrują się na sprawę – tłumaczy Andrzej Kulig, dyrektor Departamentu Ochrony Środowiska Urzędu Marszałkowskiego. – W tym przypadku, mieszkańcy nie godzą się na wycinkę drzew. Ponadto z przyczyn przyrodniczych zakwestionowalibyśmy wycinkę 15 z 18 drzew – dodaje. Co to oznacza? Że widmo usunięcia zieleni się oddala. Jak słyszymy, miasto miało zawiesić wniosek w tej sprawie, dlatego Urząd Marszałkowski wstrzymał się z wydaniem ostatecznej decyzji. Sprawa powinna rozwinąć się w kolejnych tygodniach, lecz już dziś pierwszy sukces mogą odtrąbić mieszkańcy os. gen. Andersa.
Kamil Lech



4 Responses to "Nie będzie wycinki 18 drzew na osiedlu gen. Andersa?"