17 minut i 13 sekund

Pani marszałek Elżbieta Witek wyprodukowała w środę siedemnastominutowy film o kłamstwie, manipulacji, nadużyciu…

Przez 17 minut pani marszałek Witek powiedziała w nim dwa prawdziwe zdania: „Nie może być tak, że jakakolwiek partia polityczna uznaje, że ona ma prawo decydować, czy wybory prezydenckie się odbędą i w jakim terminie się odbędą. A mieliśmy z tym do czynienia mniej więcej od początku marca” oraz, że „zgodnie z Konstytucją nie można przesunąć wyborów.”

Pozostałe 13 sekund poświęciła na przesunięcie wyborów zgodnie z wolą swojej partii.

I tak wylądowaliśmy – niczym konający w „Popiele i diamencie” na śmietnisku Maciek Chełmicki – w tym morzu obłudy wraz ze swymi nadziejami, odwagą i dumą, wraz z żalem za utraconymi bezpowrotnie szansami – brniemy w nim nadzy utopieni w mule, który Styksem przecież nie jest.

Tak zamieniwszy poloneza Ogińskiego na disco polo, a chwałę bohaterów na brunatne bojówki nietolerancji – taplamy się w śmieciach i liżąc z goryczą rany, śnimy o minionej sławie

naszej pięknej przeszłości, której rocznicę wczoraj obchodziliśmy, a która Europę ku demokracji powiodła.

Dzisiaj dotarliśmy w miejsce, w którym sędzia Rzeczypospolitej ma stanąć przed zawieszonym przez europejski trybunał sądem za to, że nie utajnił rozprawy, choć i tak wszyscy wszystko widzieli w telewizji, a nie staje przed prawdziwym sądem powszechnym minister, którego rodzina i znajomi ukręcili 200 mln z budżetu państwa.

Tym właśnie staliśmy się przez pięć lat – pośmiewiskiem Europy pełnym cwaniaków od łatwej kasy, hipokryzji i arogancji, którą plują nam cynicznie w twarz przybierając bezwstydnie święte pozy zbawców narodu. Bezwzględnie i bez litości.

Nie zasługujemy na to!

Patrzymy z obrzydzeniem i ciągłym niedowierzaniem, że się stało, lecz szata Dejaniry płonie spokojnie na zgarbionym grzbiecie, bo zedrzeć jej sił nie mamy, a i wiary brakuje i wstyd przed nagością.

I co teraz? Czy to już ta granica, co za nią uśmiech pogodny i tyle? Czy to już właśnie umieramy powoli w przyzwoleniu i apatii? W oczekiwaniu?

Maciek Chełmicki nie zmartwychwstanie przecież z morza śmieci.
My możemy.

My musimy.

28 czerwca odbędą się wybory prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.
Zasługujemy na to, żeby go wreszcie mieć.

„Wiary dziś życzę Tobie, że zostanie
Bo na tej ziemi jesteś po to właśnie
By z ognia zgliszcza
Mógł powstać dyjament
Wiekuistego zwycięstwa zaranie
Czy wiesz, że jesteś po to właśnie!
Połóż rękę na sercu
Otwórz oczy szeroko i skacz!
Powiedz: Teraz lub nigdy
Zamiast: Będzie co ma być
I nie czekaj aż głód spełni
Twoje cierpienie! Tak!”
C.K. Norwid

Jakub Karyś, redaktor naczelny

10 Responses to "17 minut i 13 sekund"

Leave a Reply

Your email address will not be published.