Hit przy pustych trybunach

STAL RZESZÓW – WIDZEW ŁÓDŹ. W normalnych warunkach niedzielne starcie Stali Rzeszów z czterokrotnym mistrzem Polski i zdecydowanym faworytem 2. ligi cieszyłoby się sporym zainteresowaniem kibiców, jak i mediów, którzy licznie stawiliby się na stadionie przy ul. Hetmańskiej.

Spowodowana pandemią koronawirusa absencja widzów na pewno nie podniesie jakości spotkania, lecz puste trybuny nie odbiorą temu spotkaniu wysokiej rangi sportowej, reklamowanej jako hit trzeciego poziomu rozgrywkowego w Polsce.

Stal Rzeszów po efektownym zwycięstwie z Elaną, w czwartek odbyła trening regeneracyjny i wyrównawczy, a do starcia z Widzewem przygotowuje się bardzo spokojnie. – Nie ma czegoś takiego, że gramy na Widzew czy na Legionovię. My mamy swój stały plan i budujemy swoją jakość, a pod konkretnego przeciwnika jakoś specjalnie nigdy nie będziemy się przygotowywać. Zresztą nie ma na to czasu. Zostaje nam jeden dzień treningowy w sobotę, ale to już jest dopracowanie malutkich szczegółów na małej intensywności – ujawnia jeden z dwóch trenerów Stali Rzeszów, Marcin Wołowiec. Sztab szkoleniowy biało-niebieskich rozpracował jednak swojego przeciwnika bardzo solidnie. – Nie analizowaliśmy tylko spotkania łodzian ze Skrą Częstochowa, lecz także ich dwa pierwsze mecze, które odbyły się na wiosnę. W piątek będziemy przekazywać zawodnikom pierwsze informacje na temat tego zespołu – informuje Wołowiec.

Widzew przyjeżdża nad Wisłok z niespodziewaną czkawką, której nabawił się po przegranej 1-2 na własnym boisku z walczącą o utrzymanie Skrą. W nader dobrych nastrojach są za to podopieczni Krzysztofa Łętochy i Wołowca. – To nie był nasz idealny mecz, do takiego jeszcze nam trochę brakuje – komentuje spotkanie z Elaną ten drugi. – Natomiast mamy zdiagnozowane rzeczy, nad którymi musimy pracować i to jest bardzo ważne. Nie poruszamy się po ciemku, tylko wiemy, w którym momencie i gdzie zaakcentować trening – przekonuje Marcin Wołowiec.

Remis nie wchodzi w rachubę

Pierwsze skrzypce w środowym meczu z Elaną grał Damian Michalik. Pomocnik „Żurawi” popisał się w Toruniu hat-trickiem, a ten nie lada wyczyn okazał się jego trzema pierwszymi trafieniami w biało-niebieskich barwach. Jaka jest recepta na skok formy wychowanka Górnika Czerwionki? –

Aż takimi wizjonerami nie jesteśmy, żeby gdzieś dostawiać Damiana na idealną pozycję. On po prostu przepracował ten okres wzorowo. Popracował nad elementami, nad którymi miał jakieś braki i mamy nadzieję, że ten mecz doda mu pewności i będziemy mieć z niego jeszcze wiele pożytku – zdradza nasz rozmówca.

W obozie rzeszowian, ale i po łódzkiej stronie żałują, że piłkarze obu zespołów nie otrzymają wsparcia ze strony własnych, fanatycznych kibiców. – W ogóle nie myślimy o tym, że gramy przy pustych trybunach, bo wiemy, że uwaga naszych kibiców będzie skupiona na nas i fani licznie obejrzą w telewizji ten mecz – uspokaja nasz rozmówca, który zapytany, czy wziąłby w ciemno podział punktów, odpowiada bez zastanowienia. – Nie, nie! Stal Rzeszów będzie zawsze walczyła o zwycięstwo – podsumował Marcin Wołowiec. „Biało-niebiescy” jesienią przegrali w Łodzi 1-3 i w niedzielę za wszelką cenę będą chcieli zejść z murawy jako zwycięzcy.

Łukasz Szczepanik

Leave a Reply

Your email address will not be published.