Jedyne, co pamiętam, to krzyk syna i wybuchające butle z gazem

– Żeby dojść do pewnego poziomu kolekcjonerstwa czy pasji, to się nie da wygrać pół miliona i nagle zostać kolekcjonerem, potrzeba czasu – mówi rozgoryczony Erwin Gorczyca.

KROSNO, ODRZYKOŃ. – Strażak, który dowodził akcją powiedział, że to jest cud, że nikomu nic poważnego się nie stało – tłumaczy Erwin Gorczyca.

W Odrzykoniu w nocy z poniedziałku na wtorek garaż Erwina Gorczycy stanął w płomieniach, które pochłonęły wiele motocykli, a także narzędzi i maszyn do rekonstrukcji elementów. Przede wszystkim spłonęły marzenia o skończeniu wieloletnich projektów i te płynące z głębi serca wypełnionego pasją do maszyn.

– Spłonęła cała kolekcja?
– Na szczęście nie. Spłonęło sześć motocykli. Trudno oszacować ich wartość. Tylko jeden z nich był jeżdżący, reszta to były motocykle remontowane albo czekające w kolejce na remont. Jeżeli ich odbudowa by się zakończyła, to można by powiedzieć, że spłonęły setki tysięcy złotych.

– Co Pan odnawiał?
– Remontowane były trzy Harleye JD – najstarszy z 1923 roku, kolejny z 1928 i 1929 roku. Był tam jeszcze Harley-Davidson WLA, czyli wojenny motocykl. Na stryszku były złożone części Indiana 741B [produkcja motocykla rozpoczęła się w 1942 roku – przyp. red.] i ten motocykl też czekał w kolejce na kompletowanie i złożenie. Spłonął też Harley serii „U” z wózkiem [z roku 1940 – przyp. red.], który był sprawny i jeżdżący.

Spalony Harley-Davidson „U” z roku 1940.

– Co z częściami? Coś udało się uratować?
– Ta spalona kupa złomu to części z mojego magazynu. Są tam różne rzeczy, włącznie z częściami do Citroena BL 11 z 1947 roku, którego również restaurowałem. Spaliły się koła z nowymi oponami, które za potwornie dużo pieniędzy ściągnąłem z Belgii. Było tam mnóstwo różnych rzeczy. Te przedmioty nie zawsze miały dużą wartość użytkową, ale były cenne, choćby jako wzór. Restaurowanie motocykla, to jest trochę zgaduj-zgadula. Wiele motocykli jest zagadką.

– Ile lat pracy poszło z dymem?
– Żeby dojść do pewnego poziomu kolekcjonerstwa czy pasji, to się nie da wygrać pół miliona i nagle zostać kolekcjonerem, potrzeba czasu. Są bogaci ludzie kupujący drogie samochody i motocykle, ale to są często tylko inwestorzy, którzy może nawet tych pojazdów nie widzą, albo nigdy na nich nie jeżdżą. Ja nie jestem inwestorem. Te motocykle miały być dla mnie zabezpieczeniem na starość – a ona się zbliża nieuchronnie, dlatego nie bałem się kupować części, inwestować w remont, bo z jednej strony wiedziałem, że to dla mnie zabawa życia. Kupuje kilka skrzynek metalu, a po ośmiu latach z tych części powstaje motocykl, którym jadę np. w Alpy.

– Jest Pan w stanie odbudować kolekcję?
– Muszę się przyjrzeć. Nie wiem jeszcze, co ten ogień zniszczył. Tak czy inaczej jest to kwestia pieniędzy, bo można kupić bardzo dużo rzeczy, wręcz cały motocykl, ale ja nie jestem na tyle zamożny. Jeden z tych motocykli, który spłonął, kupiłem na kredyt i będę go spłacał jeszcze cztery lata. Kupiłem go dlatego, że był to bardzo poszukiwany i atrakcyjny motocykl. Taki egzemplarz chciałby mieć każdy, kto jeździ, chciałby jeździć Harleyem albo w ogóle interesuje się amerykańską motoryzacją. To był po prostu motocykl, na który się siada i można jechać na drugi koniec świata.

– Ktoś z domowników ucierpiał w trakcie pożaru?
– Syn, wnuk i ja mamy lekkie oparzenia. Nieistotne z punktu widzenia zdrowia. Te poparzenia wynikały stąd, że do końca próbowaliśmy wyciągać maszyny z płonącego garażu.

Gdyby nie szybka interwencja straży pożarnej, ogień pochłonąłby cały dom.

– 400 tys. zł wystarczy na odbudowę?
– Jestem zaskoczony energią, z jaką tę zrzutkę przyjęli ludzie. Jeśli chcielibyśmy to zrobić szybko, na tej zasadzie, że otwieramy strony sklepów i kupujemy zbiornik w dobrym stanie, gaźnik, blok silnika, to te środki nie wystarczą. Spaliła mi się tokarka i frezarka. Dzisiaj musiałem sobie śrubokręt kupić. Miałem warsztat, w którym prawie wszystko mogłem zrobić sam. Teraz nie mam nic. Jeśli więc miałbym czas, mówię: „ok, zaczynam od nowa” i te 400 tys. zł mogłoby wystarczyć.

– Wraz z płonącymi motocyklami płonęło serce?
– Jeszcze nie mogę spać. Boję się zamknąć oczy. Muszę to powiedzieć, chociaż chciałbym o tym zapomnieć. Jedyne, co pamiętam z tej nocy, to straszny krzyk mojego syna i wybuchające butle z gazem. Strażak, który dowodził akcją powiedział, że to jest cud, że nikomu nic poważnego się nie stało. Jednak jakaś opatrzność nad nami czuwa. Gdyby przyjechali 5 minut później, to strażacy by tego ognia nie opanowali. Najważniejsze jest dla mnie życie moich bliskich. Jeżeli to wszystko rozpatrujemy w tym aspekcie, to nic wielkiego się nie stało. 

Rozmawiał Rafał Bolanowski

***
Erwin Gorczyca to człowiek legenda. Należy do grana ojców założycieli pisma „Świat motocykli”. Jego kolekcja maszyn była unikatowa. Wraz z synem prowadził na YouTubie kanał „Zapach garażu”, w którym prezentował swoje motocykle. Teraz zapach garażu zastąpił zapach pogorzeliska.

***
Do walki o utracone marzenia ojca przyłącza się córka Zuzanna Górska (projektantka torebek), która za pośrednictwem portalu www.zrzutka.pl chce zebrać 400 tys. zł na odbudowę warsztatu i kolekcji motocykli. Suma zebranych środków na dzień 6 czerwca br. wynosi ok. 100 tys. zł.

Części, które miały służyć do rekonstrukcji motocykli.

Leave a Reply

Your email address will not be published.