
RZESZÓW. 24-letni mieszkaniec Rzeszowa słono zapłaci za zniszczenie elewacji bloku i dwóch latarni.
500 zł mandatu i 6 pkt karnych grozi 24-latkowi, który w miniony weekend roztrzaskał samochód na ul. Krakowskiej i uciekł z miejsca zdarzenia. Jak poinformował Super Nowości Tomasz Drzał z Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie, mężczyzna sam przyszedł na komendę i przyznał się do winy. Na mandacie i punktach konsekwencje, które teraz poniesie jednak się nie kończą – będzie musiał też zapłacić za zniszczenia, które spowodował i holowanie auta, które porzucił.
Do kolizji doszło w nocy z piątku na sobotę kilka minut przed godz. 3. Jak ustalili policjanci, 24-latek, który jechał volkswagenem golfem od strony centrum, po zjeździe z wiaduktu Śląskiego stracił panowanie nad samochodem, wjechał na chodnik przy bloku nr 8, gdzie uderzył w latarnię, a ta przewracając się uszkodziła elewację. Następnie samochód odbił się na betonie, który odgradza jezdnię od chodnika, uderzył w drugą latarnię, obrócił i zatrzymał w krzakach tuż przy bloku nr 12. Gdyby nie one, uderzyłby w blok. Po wszystkim uciekł z miejsca zdarzenia, porzucając samochód. Nim do drzwi jego domu zapukali policjanci, zdecydował się sam zgłosić na policję. – Sprawca będzie ukarany za wykroczenie (zdarzenie zostało zakwalifikowane jako kolizja, gdyż nikt na szczęście w nim nie ucierpiał – dop. red.) – spowodowanie zagrożenia drogowego. Dodatkowo poniesie koszty uszkodzeń, które spowodował, i holowania samochodu – mówi Tomasz Drzał. Z jaką prędkością jechał? – dopytujemy, bo od policjantów pracujących na miejscu zdarzenia dowiedzieliśmy się, że licznik samochodu zatrzymał się na 50 km/h. – W przypadku uderzenia licznik może się zablokować, więc nie jest to do końca miarodajne, a biorąc pod uwagę to, że kierowca wypadł z drogi, tracąc panowanie nad pojazdem, możemy przypuszczać, że prędkość była duża – komentuje Drzał.
– Gdyby w momencie, kiedy samochód wpadł na chodnik, ktoś tamtędy szedł, zginąłby na miejscu, albo gdyby latarnia wpadła na jadące ulicą auto – komentowali na miejscu zdarzenia wstrząśnięci mieszkańcy bloków przy ul. Krakowskiej. – Tutaj jest bardzo niebezpiecznie. Co rusz dochodzi do wypadków i kolizji. Boimy się tędy chodzić. Ktoś w końcu musi nam pomóc.
Katarzyna Szczyrek



6 Responses to "Sprawca kolizji na ul. Krakowskiej zgłosił się na policję"