Jak PiS odbił ratusz dzięki romansowi radnych

Radna Monika Różycka była przez 9 miesięcy nieobecna. W zeszły piątek bardzo spektakularnie powróciła do obowiązków radnej. Nowy szef przemyskiej RM, Maciej Kamiński z PiS twierdzi, że ktoś na niego dybie. Fot. Kamil Krukiewicz (2)

PRZEMYŚL. W mieście nad Sanem o układzie sił w Radzie Miejskiej zdecydowały prywatne sprawy dwojga radnych z nieprzepadających za sobą ugrupowań.

W normalnych warunkach o tym, jaki jest układ sił w radzie miasta, gminy czy powiatu decydują wyborcy, wybierając radnych z danej opcji, a pośrednio potem zawierane koalicje i sojusze, a w końcu sumienie radnych. W Przemyślu jest od paru dni inaczej, bo tu o tym, kto będzie kierował Radą Miejską oraz co będzie przez radę akceptowane, a co nie, decyduje układ zgoła nie polityczny, a… związkowy. I nie chodzi bynajmniej o związek zawodowy, a o damsko-męski. – To jest po prostu nieprawdopodobne, żeby o losach miasta decydowało to, kto z kim żyje czy sympatyzuje – komentują przemyślanie. – To są prywatne sprawy, nie wypada o nich mówić – twierdzą inni. Owszem, bycie z kimś w związku to prywatna sprawa. Ale prywatne sprawy osób publicznych kończą się tam, gdzie zaczyna się ich wpływ na życie publiczne.

Aby zrozumieć, co naprawdę stało się w zeszły piątek (5 czerwca) w przemyskiej Radzie Miejskiej musimy cofnąć się do jesieni 2018 roku. Wtedy to właśnie na polityczną scenkę miasta weszła kandydatka na radną z listy Kukiz’15, Monika Różycka. Nieznana nikomu specjalnie wcześniej z żadnej działalności społecznej czy politycznej młoda i sympatyczna kandydatka nie odstępowała na krok kandydata na prezydenta swego ugrupowania, Wojciecha Bakuna. Niektórzy się dziwili, że osoba tak anonimowa, jak Monika Różycka startuje z pierwszego miejsca na liście Kukiz’15 w jednym z okręgów, ale przecież każdy kiedyś debiutuje, a młodym trzeba dać szansę na debiut. Monika Różycka tę szanse dostała i dzięki wyborcom wykorzystała ją, zyskała mandat radnej. Wkrótce w II turze wyborów prezydenckich Wojciech Bakun spektakularnie pokonał kandydata PiS na włodarza Przemyśla. W nowej Radzie Miejskiej Przemyśla zasiadła szóstka radnych klubu Kukiz’15, tyle samo radnych Koalicji Obywatelskiej, czwórka radnych z proPiS-owskiej Regii Civitas, trójka radnych z SLD i czterech radnych z PiS. PiS-owi w kampanii się naprawdę nie wiodło. Sztabowcy tej partii nie zdołali zebrać wymaganych 150 głosów poparcia pod dwoma z czterech list kandydatów, co zaowocowało tym, że radnych z PiS wybierano tylko w dwóch okręgach. Do tego agresywna kampania sztabu PiS oparta na atakowaniu Wojciecha Bakuna i jego kandydatów na radnych, bardziej zaszkodziła niż pomogła kandydatowi Prawa i Sprawiedliwości na prezydenta Przemyśla. Jednak radny Maciej Kamiński z PiS miał powody do dumy i radości po tych wyborach. Nie tylko został radnym, ale też zdobył najwięcej głosów, bo ponad 1200! W poprzedniej kadencji też już był radnym w klubie PiS, a także bardzo aktywnym działaczem swej partii. W każdym razie był o wiele bardziej znamy w mieście i rozpoznawalny, niż na przykład wspomniana radna Monika Różycka. Ta ostatnia przedstawiała się przemyślanom jako mężatka i mama dwojga małych dzieci. Nie ukrywała też, że bliskie są jej wartości patriotyczne i katolickie. 

Nieprawdopodobne? A jednak!

W grudniu 2018 roku Wojciech Bakun objął oficjalnie fotel prezydenta Przemyśla. Poparcie w Radzie Miejskiej miał w klubach Kukiz’15 i Koalicji Obywatelskiej. Razem głosy 12 radnych, czyli w 23-osobowej radzie bardzo niewielka przewaga, ale jednak przewaga. Radny Kamiński z opozycyjnego w RM PiS zasiadł w prezydium jako wiceprzewodniczący.

W jakiś czas potem wśród radnych i „po mieście” zaczęły krążyć wówczas nieprawdopodobne wprost plotki, że radny Kamiński, szef klubu PiS i radna Różycka z Kukiz’15, kolokwialnie mówiąc, mają się ku sobie. Wydawało się to nieprawdopodobne zważywszy na deklarowane przez oboje przy różnych okazjach wartości katolickie. Co prawda, w przypadku Macieja Kamińskiego już wcześniej mówiono o tym, że jakoś te wartości nie przeszkadzają mu żyć w nieformalnym związku, ale mało kogo to interesowało czy też bulwersowało. To jednak, by wdał się w romans z zamężną i bogobojną koleżanką z Rady Miejskiej nie mieściło się w głowach większości przemyślan.

We wrześniu zeszłego roku jednak radna Różycka nagle, bez podania przyczyn, wystąpiła z klubu Kukiz’15 i zadeklarowała chęć bycia radną niezależną. Oficjalnie nie komentowała swej decyzji, natomiast nieoficjalnie mówiło się o tym, że radna miała przyznać, iż jest w związku z radnym Kamińskim i dlatego występuje z klubu. Miała też zadeklarować, że ów akt nie oznacza, iż będzie głosować przeciwko prezydentowi i swoim dawnym kolegom z klubu Kukiz’15. Klub ów, dodajmy dla formalności, w niedługi czas potem zmienił swą nazwę na „Wspólnie dla Przemyśla”.

Czekano tylko na radna Różycką

I trzeba przyznać, że przez czas jakiś, konkretnie 9 miesięcy, słowa dotrzymywała, bo radna Różycka przez cały ten czas nie pojawiała się ani na sesjach RM, ani na obradach komisji, w których zasiadała. Była bowiem na zwolnieniu lekarskim, a „na mieście” zaczęto mówić, że radna spodziewa się trzeciego dziecka.

W zeszły piątek radna, dla niektórych być może nieoczekiwanie, pojawiła się na sesji nadzwyczajnej. O tę sesję wnioskowały kluby PiS, Regia Civitas i SLD, oficjalnie miała dotyczyć pomocy dla przedsiębiorców w związku z epidemią koronawirusa. Jednak gdy tylko w drzwiach sali obrad stanęła radna Monika Różycka, szef klubu SLD, Janusz Zapotocki złożył wniosek formalny o zmianę porządku obrad i umieszczenie w nim odwołania Ewy Sawickiej (KO) z funkcji przewodniczącej RM i Andrzeja Zapałowskiego (Wspólnie dla Przemyśla) z funkcji wiceprzewodniczącego. Radna Różycka głosowała za przyjęciem tego wniosku. W tym momencie stało się to, o czym niektórzy mówili już od kilku miesięcy: prezydent nie ma już poparcia większości radnych, czyli 12, a radna przeszła na stronę dotychczasowej opozycji.

Andrzej Zapałowski pogratulował radnej Różyckiej narodzin dziecka, dodał także, że gratuluje również radnemu Kamińskiemu. Spotkało się to ze „świętym” oburzeniem niektórych radnych, bo „to prywatne sprawy”. Oficjalnie radna Różycka jest na razie radną niezależną, ale ta nazwa dla radnego niezrzeszonego w żadnym klubie tu akurat jest mocno niefortunna. Gdy szef klubu „Wspólnie dla Przemyśla”, Marcin Kowalski, zaproponował, by radna Różycka zasiadła w komisji skrutacyjnej (komisji mającej liczyć głosy po tajnym głosowaniu) ta najpierw zgodę wyraziła, ale zaraz potem gdy podszedł do niej Maciej Kamiński, zgodę tę cofnęła. – Piszcie chociaż SMS-y, bo głupio to wygląda – poradziła szczerze radnemu z PiS i dawnej koleżance z klubu radna Monika Jaworska ze „Wspólnie dla Przemyśla”. Potem już radna Różycka konsekwentnie nie wyrażała zgody, gdy Andrzej Zapałowski zaproponował ją na nową przewodniczącą RM wśród salw śmiechu i oklasków, a potem to samo zrobił Marcin Kowalski. Żarty żartami, a pokłosiem tej sesji przemyskiej RM była zmiana prezydium. Przewodniczącym rady został Maciej Kamiński z PiS, a jego zastępcami Robert Bal z Regii Civitas oraz Janusz Zapotocki z SLD. Wymieniono też szefów prawie wszystkich komisji RM.

Młodzież Wszechpolska:- Niech zrzekną się mandatów!

Rzec można, że takie oto prawo demokracji, że większość, nawet niewielka decyduje i kwita. Jednak okoliczności, w jakich ta większość większością się stała z naturalnych przyczyn budzi niesmak. W poniedziałek (8 czerwca) Młodzież Wszechpolska wydała na konferencji prasowej oświadczenie, w którym domaga się, by radni Różycka i Kamiński zrzekli się swoich mandatów. – Sytuacja, w której jeden z radnych wykorzystuje związek uczuciowy do zmiany układu sił w radzie oraz budowania własnej kariery uważamy za absolutnie naganne moralnie i etycznie – czytamy w oświadczeniu. – Domagamy się, by radna Monika Różycka oraz radny Maciej Kamiński z powodu łączącego ich związku uczuciowego, w świetle piątkowych wydarzeń, zrzekli się mandatów radnych. – Nie przepadam za Wszech Polakami, ale tu mają akurat 100 procent racji – skomentował to oświadczenie internauta z Przemyśla. – Nie może być tak, by takie sprawy decydowały o losie miasta i jego mieszkańców – dodał.

Kamiński: – Boję się o swe zdrowie i życie

Raczej się jednak nie zapowiada, by radny Kamiński miał zamiar zrzekać się mandatu. Na swoim facebookowym profilu Maciej Kamiński napisał: – W związku z licznymi atakami i agresywnym zachowaniem wobec mojej osoby i moich najbliższych informuję, że zamierzam podjąć odpowiednie kroki prawne. Jednocześnie chcę wyraźnie podkreślić, że nie dam się zastraszyć, a kolejne takie działania nie będą przeze mnie tolerowane – zapowiedział. Podczas wtorkowej (9 czerwca) konferencji pasowej w przemyskiej siedzibie PiS mówił dramatycznie, że „obawia się o swe zdrowie i życie”, a jego partyjni koledzy nie kryli oburzenia tym, że M. Kamiński jest hejtowany z powodu swoich prywatnych spraw! – Te sprawy przestały być prywatnymi, gdy zaczęły mieć realny wpływ na układ sił w radzie – zauważa nasz Czytelnik z Przemyśla. – W tej sytuacji szczytem bezczelności i hipokryzji jest mówienie, że to prywatne sprawy radnych! – podkreśla. – Prywatne sprawy tych państwa mnie faktycznie nie obchodzą – przyznaje. – Ale kiedy ich romans, czy tam wielka miłość decydują o moim losie, to to już jest moja sprawa! – podsumowuje.

Monika Kamińska

27 Responses to "Jak PiS odbił ratusz dzięki romansowi radnych"

Leave a Reply

Your email address will not be published.