
SANOK. Zraszacze podlewały murawę na miejskim stadionie, gdy padał deszcz.
– Miasto ma problemy finansowe i szuka oszczędności, a tutaj marnuje się wodę – alarmują mieszkańcy.
Nasz czytelnik zauważył, że w trakcie ulewnego deszczu zraszacze na miejskim stadionie piłkarsko-lekkoatletycznym „Wierchy” podlewały trawę. – Patrzę i nie wierzę. Miasto podlewa stadion po ulewie. To miasto takie bogate, że stać nas na taką rozrzutność? To zwykła marnotrawienie pieniędzy sanoczan – napisał do nas autor zdjęć.
Stadion należy do miasta, jest w zarządzie Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Sanoku. Korzystają z niego kluby sportowe, uczniowie i mieszkańcy. Dyrektor MOSiR Tomasz Lasyk w rozmowie z Super Nowościami tłumaczył, że zraszacze działały mimo deszczu, bo pracownik zwyczajnie ich nie wyłączył. – To zwykła awaria – powiedział nam dyrektor.
Zraszacze włączają się automatycznie o określonych godzinach. Sytuacja wydarzyła się w Boże Ciało, kiedy pracownicy mają wolne. – Stadion był zamknięty, nie było pracownika na miejscu, pojawił się 20 minutach pojawił się pracownik i wyłączył zraszacze – informuje nas dyrektor Lasyk.
– Traktujemy pieniądze publiczne bardzo poważnie i takie rzeczy nie mają prawa miejsca, ale awarie zdarzają się wszędzie. Nasi pracownicy działają, aby takie sytuacje nie miały więcej miejsca – dodaje.
Martyna Sokołowska



2 Responses to "Publiczne pieniądze poszły w błoto"