
TARNOBRZEG. Wyznaczone miejsca na plaży dla kolonistów to żadna nowość, organizatorzy wyjazdów dla dzieci nie boją się wakacji z rygorami.
– Decyzję o wyjeździe dziecka na kolonię każdy rodzic musi podjąć sam. Ja nie odradzam i nie namawiam. Zdaję sobie sprawę, że każdy ma wątpliwości – mówi Bożena Kapuściak, która kolonie i półkolonie dla dzieci współorganizuje od wielu, wielu lat.
Lista chętnych na wyjazd na kolonię z Tarnobrzega do Jastrzębiej Góry pełna była już w lutym. Organizowane przez wiceprzewodniczącą Rady Miasta Tarnobrzega Bożenę Kapuściak kolonie i półkolonie cieszą się ogromnym zainteresowaniem od lat i nie inaczej było tym razem. Po tygodniach niepewności, okazało się, że kolonia zaplanowana na lipiec odbędzie się, a skorzysta z niej tak jak planowano, około 50 dzieci.
– Zdaję sobie sprawę z tego, że rodzice mają wątpliwości – mówiła Bożena Kapuściak na wtorkowym spotkaniu z rodzicami dzieci, które zostały zapisane na kolonię do Jastrzębiej Góry. – Prawda jest jednak taka, że dzieci nie odczują specjalnie tego, że kolonia odbywać się będzie w tzw. reżimie epidemicznym. Największy ciężar obostrzeń bierze na siebie organizator i rodzice. Zgodnie z przepisami, rodzic ma np. w przypadku zachorowania dziecka, na własny koszt odebrać je z kolonii w ciągu 12 godzin. I ja daję do podpisu rodzicowi pismo, na którym on wyraża na to zgodę. Zbiorę także od rodziców oświadczenia mówiące o tym, że dziecko jest zdrowe, że nie przebywało w ciągu ostatnich 14 dni w kwarantannie, izolacji, że nie miało kontaktu z osobami chorymi na COVID-19. Liczę, że wszyscy mamy świadomość jaka na nas ciąży odpowiedzialność i nikt nie będzie mnie tu w tej sprawie cyganił.
Organizator kolonii musi zabezpieczyć środki ochrony, takie jak płyny do dezynfekcji, czy rękawiczki, czy elektroniczny termometr.
– Mam obowiązek przeszkolić kadrę, która jedzie na kolonię pod kątem mycia rąk, będę także sprawdzała, czy nikt nie ma temperatury. Na miejscu, obiekt został już przez właściciela dostosowany do wymogów sanepidowskich. Pokoje są tak przygotowane, aby na każde dziecko przypadało minimum 4 metry kwadratowe. Więcej będzie także opiekunów. Dotychczas dla dzieci w wieku szkolnym wystarczył jeden opiekun na 17 dzieci, teraz przepisy mówią o jednym opiekunie na 14 dzieci, a w przypadku dzieci najmłodszych, jednym na 12 kolonistów – informuje Bożena Kapuściak. – Na teren ośrodka nie będzie miał wstępu nikt oprócz naszej kolonii, także zakaz wstępu będzie obowiązywał rodziców. Nie będzie także innych grup. Jak najwięcej czasu dzieci będą spędzać na świeżym powietrzu. Na plaży będziemy natomiast przebywać w wyznaczonej strefie. Nie jest ona zresztą niczym nowym. Wracamy do tego, co było 20 lat temu, kiedy to koloniści zawsze mieli wydzielone miejsce na plaży. Było to bezpieczne i wygodne. Nikt nie miał prawa tam wejść, a opiekunom łatwiej było obserwować całą grupę. Z punktu widzenia organizatora, dodatkowe obostrzenia, dają opiekunom i dzieciom duże poczucie bezpieczeństwa, które pozwala spokojnie myśleć o tym, że wrócimy cali, zdrowi i pełni dobrych wspomnień.
Rodzice, którzy kilka miesięcy temu zapisali dzieci na kolonie, nie brali pod uwagę, że wyjazd wypadnie w czasie pandemii. Na rezygnację z wyjazdu decydują się jednak nieliczni. Większość uważa, że dzieciom należą się w tym roku wakacje bardziej niż zwykle, oni także chętnie odetchną trochę od domowych obowiązków, którymi czują się mocno przytłoczeni.
– Miałam wątpliwości związane z bezpieczeństwem dziecka, ale i tym, czy nie będzie na tegorocznej kolonii samych zakazów związanych z tym, że dzieci nigdzie nie pójdą, nic nie zobaczą i że będą siedzieć tylko na terenie ośrodka w maseczkach i rękawiczkach. Taki wyjazd nie miałby dla mnie żadnego sensu. Z tego, co usłyszałam wynika jednak, że nie będzie tak źle i najprawdopodobniej wyślę córkę na kolonię, bo szczerze mówiąc nie może się już jej ona doczekać – powiedziała jedna z mam, która przyszła na spotkanie z organizatorką wyjazdu.
Małgorzata Rokoszewska


