
MIELEC, DULCZA WIELKA. W ciągu zaledwie trzech godzin utonęło dwóch mieszkańców powiatu mieleckiego.
Blisko dobę trwały poszukiwania mężczyzny, który wszedł do Wisłoki w Mielcu. Szukało go kilkudziesięciu policjantów i strażaków. Na miejsce sprowadzono nawet sonar, którym płetwonurkowie sprawdzali dno rzeki. Niestety, bezskutecznie. Zwłoki 30-latka wyłowiono z wody w okolicy miejscowości Wola Mielecka. Tego samego dnia w innym rejonie powiatu, w Dulczy Wielkiej w stawie utonął 50-letni mężczyzna.
Do obu tragedii doszło w upalne sobotnie (14 bm.) popołudnie. Ok. godz. 14 do Wisłoki w Mielcu wszedł 30-letni mężczyzna, zniknął pod wodą i ślad po nim zaginął. Ze wstępnych informacji policji wynika, że wcześniej wraz ze znajomymi spożywał on alkohol w pobliżu kładki przy ul. Rzecznej. Kiedy znalazł się w Wisłoce, został porwany przez nurt.
Chciał wykąpać w stawie psa
Akcja poszukiwawcza trwała blisko dobę. Kilkudziesięciu policjantów i strażaków z łodzi sprawdzało rzekę. – Na miejsce sprowadzono sonar, którym płetwonurkowie sprawdzali dno rzeki, niestety bezskutecznie – relacjonuje Urszula Chmura, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Kolbuszowej. Następnego dnia, w niedzielę rano, wznowiono poszukiwania. Niestety, bez happy endu. Po godz.15 ciało mężczyzny zauważono w rzece. W sobotę ok. godz. 17 w stawie w Dulczy Wielkiej, w gminie Radomyśl Wielki, utonął 50-letni mieszkaniec tej miejscowości. – Mężczyzna wyszedł z domu wykąpać w stawie psa – mówi Urszula Chmura. – Jego dłuższa nieobecność wzbudziła niepokój żony i córki, które zaczęły go szukać. Na miejsce wezwano pogotowie ratunkowe, którego załoga próbowała reanimować 50-latka. Niestety, bezskutecznie. Nasi funkcjonariusze pod nadzorem prokuratury będą wyjaśniać przyczyny śmierci obu mężczyzn – dodaje policjantka.

Przestroga dla nas wszystkich
Obie śmierci są tragediami dla bliskich ofiar, ale także przestrogą dla nas wszystkich. Z podobnego założenia wychodzi mielecka policja, która apeluje do mieszkańców o przestrzeganie podstawowych zasad bezpieczeństwa podczas wypoczynku nad wodą. – Bezpieczna kąpiel, to kąpiel w miejscu do tego przeznaczonym, które jest odpowiednio oznakowane i w którym nad bezpieczeństwem czuwa ratownik – podkreśla Urszula Chmura. – „Dzikie kąpieliska” zawsze mają nieznane dno i głębokość, a woda w nich może być skażona. Nie pływajmy w wodzie o temperaturze poniżej 14 stopni, w czasie burzy, mgły i gdy wieje porywisty wiatr. Nie skaczmy rozgrzani do wody. Najpierw zmoczmy nią naszą klatkę piersiową, szyję, kark i nogi – wtedy unikniemy wstrząsu termicznego. – Nie pływajmy w miejscach, gdzie jest dużo wodorostów i tam, gdzie występują zawirowania wody lub zimne prądy. Nie skaczmy do wody w miejscach nieznanych. Może to się skończyć poważnym urazem, kalectwem, a nawet śmiercią. Pamiętajmy, że materac dmuchany nie służy do wypływania na głęboką wodę, podobnie jak nadmuchiwane koło. Nigdy nie wchodźmy do wody i nie pływajmy po spożyciu alkoholu – wylicza.
Paweł Galek


