
Rozmowa z Rafałem Trzaskowskim, prezydentem Warszawy, kandydatem na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.
– Czym Pana prezydentura będzie się różnić od prezydentury Andrzeja Dudy?
– Dziś nad pałacem prezydenckim powiewa biała flaga. To nie jest urząd krytycznie podchodzący do poczynań rządu, nie jest to nawet urząd, który aktywnie stara się rozwiązywać problemy Polek i Polaków. Szkoda, bo prezydent ma duże uprawnienia, może składać projekty ustaw. Chcę przywrócić stanowisku głowy pastwa właściwą mu rolę – strażnika interesów obywatelek i obywateli, a nie tylko jednego obozu politycznego. Nie zamierzam przy tym czynić z urzędu prezydenta instrumentu opozycji totalnej – tam, gdzie rząd będzie działał w interesie Polek i Polaków, tam będzie mógł liczyć na moje wsparcie.
– Mówią, że nie spełnia Pan wyborczych deklaracji. Co z przedszkolami w Warszawie?
– Mówią, nie sprawdzając, jakie są fakty. Od objęcia prezydentury w Warszawie moim absolutnym priorytetem jest pomoc dla rodziców i opiekunów chcących powrócić do pracy. Dlatego realizuję największy w Polsce program bezpłatnej opieki żłobkowej i zwiększania liczby dostępnych miejsc. W samym 2019 r. przybyło ich w Warszawie ponad 4,5 tys. Na koniec ubiegłego roku były już dzielnice miasta, w których bezpłatnych miejsc mieliśmy więcej niż chętnych. A we wrześniu zaoferujemy warszawskim rodzinom w sumie aż 14,5 tysiąca bezpłatnych miejsc w żłobkach. To rekord w skali kraju, może nawet w skali europejskiej. Na żłobkach nie poprzestaję, rozwijam także bazę przedszkoli. Tylko w 2019 r. uruchomiliśmy w mieście 11 nowych placówek. Opieka przedszkolna też oczywiście jest w Warszawie bezpłatna.
– Jakie obietnice składa dziś kandydat na prezydenta Rafał Trzaskowski?
– Bezpłatna opieka nad małymi dziećmi nie może być przywilejem tylko dla mieszkańców dużych miast. Dlatego zaproponuję ogólnokrajowy program budowy żłobków i przedszkoli, blisko domu, tak, aby również rodzicom i opiekunom w mniejszych miejscowościach było łatwiej pogodzić opiekę nad dziećmi z pracą zawodową. To szczególnie ważne dla kobiet, które często przez brak żłobka czy przedszkola w pobliżu muszą rezygnować ze swoich aspiracji.
– Sama polityka okołoprzedszkolna nie robi jednak zbyt dużego wrażenia…
– Przedstawiłem też inne propozycje: projekt ustawy o inwestycjach lokalnych. Każde z ponad 300 miast powiatowych w Polsce otrzyma ok. 30 mln złotych (z łącznej puli 12 miliardów zł) na wybrane przez mieszkańców i samorządy projekty. Na przykład: budowę Lokalnych Centrów Rozwoju. Mieszkańcy każdego miasta sami decydowaliby, co w takim centrum się znajdzie: przestrzeń do nauki języka angielskiego, przychodnia, dobrze wyposażone miejsce, w którym seniorzy mogliby uczyć się obsługi komputera czy tanie lokale pod wynajem dla przedsiębiorców. To lokalna społeczność decydowałyby, które z tych inwestycji zostaną zrealizowane.
– Ekologia i budownictwo mieszkaniowe schodzą na dalszy plan?
– Zdecydowanie nie. Kolejnym elementem mojego programu jest stworzenie funduszu finansującego eko-remonty domów i mieszkań. Chodzi mi o takie remonty, które zmniejszają zużycie energii. Każda zainteresowana rodzina powinna otrzymać 10 tys. złotych np. na wymianę okien w domu, na wymianę pieca, na ocieplenie budynku lub montaż paneli fotowoltaicznych. W ten sposób osiągamy kilka korzyści na raz. Konkretna rodzina ma lepszą jakość życia, a co równie ważne – w skali całego kraju zmniejsza się zużycie energii, bo domy staną się bardziej ekologiczne. To ważne teraz, gdy w Polsce, w Europie, ograniczamy smog i walczymy z ociepleniem klimatu.
– Skoro mowa o domach i mieszkaniach, co z programem Mieszkanie Plus?
– Program Mieszkanie plus okazał się takim niewypałem, że PiS musiał zmienić mu nazwę. Obecna władza zrezygnowała z czegoś co działało – programu Mieszkanie dla młodych – nie proponując nic w zamian. Ja chcę wrócić do sprawdzonych rozwiązań tak, aby polskim rodzinom i ludziom młodym szybko pomóc znaleźć się na swoim. Mam też konkretny pomysł na przyspieszenie budowy mieszkań gminnych, pod tani wynajem – brak takich mieszkań jest wskazywany przez samorządy jako jedna z ich głównych bolączek.
– A jak pomóc polskim seniorom, aby było ich wreszcie stać na wyjazd latem na wakacje, a nie jedynie zakup niezbędnych leków?
– Emerytury powinny być konsekwentnie podwyższane. Trzeba też spojrzeć na problem od drugiej strony: emerytów najbardziej dotyka drożyzna, którą wszyscy dziś obserwujemy w sklepach. Rząd musi prowadzić taką politykę gospodarczą, która hamuje inflację, niekontrolowany wzrost cen. Ważną rolę odgrywa tu też Narodowy Bank Polski.
– Przedsiębiorcy zamykają firmy, pracownicy tracą prace, a przy tym rozrastają się programy socjalne – czy dzisiaj podpisałby Pan ustawę o programie 500 plus czy o 13. emeryturze?
– Mówiłem to niejednokrotnie: 500 plus jest dobrym programem. PiS właściwie zdiagnozował oczekiwanie polskich rodzin, że państwo pomoże im w wysiłku jakim jest wychowanie dzieci. To jest realna pomoc, szczególnie ważna dla tych, którzy radzą sobie trochę gorzej. Jako prezydent będę tego programu bronił.
– Przechodząc do spraw światopoglądowych, sporo ostatnio mówi się o LGBT. W Polsce jest przestrzeń na legalizację związków partnerskich?
– Tak. Wierzę, że tysiące rodzin w Polsce zasługuje na możliwość prawnego uregulowania swojej sytuacji. Chodzi przecież o bardzo życiowe sprawy – możliwość dziedziczenia czy otrzymywania informacji o stanie swojego partnera lub partnerki w razie wypadku. W ramach przysługującej mi inicjatywy ustawodawczej przedstawię projekt ustawy o związkach partnerskich, zgodny z założeniami projektu poselskiego, złożonego w Sejmie poprzedniej kadencji.
– A liberalizacja ustawy aborcyjnej – czy jesteśmy na to gotowi?
– Nie, uważam, że należy zachować obowiązujący kompromis aborcyjny. Będę wetował każdą próbę zaostrzenia tych przepisów.
– W tej sprawie głośno wypowiada się Kościół. Duchowni za bardzo biorą udział w polityce?
– Kościół i państwo powinny być odseparowane, z zachowaniem wzajemnego szacunku.
– W jednym z wywiadów przyznał Pan, że Polska musi stać się krajem wyciągniętej dłoni a nie zaciśniętej pięści…
– Konflikt polityczny w Polsce zaszedł za daleko. Rozrywa nasze rodziny, dzieli kraj. Musimy przerwać tę spiralę złych emocji. Nawet jeśli różnimy się, niekiedy głęboko, w politycznych poglądach, to jesteśmy politycznymi rywalami, nie wrogami. Przestańmy na siebie krzyczeć, wyzywać się, spróbujmy rozmawiać.
– Piękne słowa, lecz wojna polsko-polska wydaje się narastać?
– Mój polityczny cel to przerwać niszczący konflikt polsko-polski. Celowo unikam słowa „wojna”, bo jednak chcę zachować proporcje. To dlatego przed paroma dniami wystosowałem apel do wyborców Prawa i Sprawiedliwości. Możemy być politycznymi rywalami, ale nie musimy być wrogami. Możemy się spierać, nie możemy sobie ubliżać.
– Będzie Pan dążył do rozliczenia polityków, którzy złamali prawo i Konstytucję?
– Za złamanie prawa, także, a może zwłaszcza za złamanie Konstytucji, muszą być przewidziane prawem konsekwencje. Sprawiedliwe rozliczenie win jest niezbędnym elementem procesu pojednania.
– Mówiąc o jedności, który z krajów powinien być głównym sojusznikiem Polski: Niemcy czy USA?
– Oba kraje. Bezpieczeństwo Polski opiera się na dwóch filarach – członkostwie w Unii Europejskiej, w której Niemcy są naszym najbliższym partnerem gospodarczym, oraz silnych więziach transatlantyckich i współpracy wojskowej ze Stanami Zjednoczonymi, przede wszystkim w ramach NATO. To nie jest alternatywa, tylko sytuacja optymalna z punktu widzenia bezpieczeństwa Polek i Polaków.
– Do którego byłego prezydenta III Rzeczypospolitej jest Panu najbliżej?
– Lech Wałęsa, Aleksander Kwaśniewski, ś.p. Lech Kaczyński, Bronisław Komorowski – każdy z poprzednich prezydentów, tak przecież odmiennych, wniósł do polityki rzeczy, które warto naśladować. A z Andrzejem Dudą też coś mnie łączy: obaj kochamy jazdę na nartach.
Rozmawiał Kamil Lech



57 Responses to "„Z Andrzejem Dudą łączy mnie jedno – obaj kochamy jazdę na nartach”"