„Z Andrzejem Dudą łączy mnie jedno – obaj kochamy jazdę na nartach”

Fot. Maciek Jazwiecki / Agencja Gazeta

Rozmowa z Rafałem Trzaskowskim, prezydentem Warszawy, kandydatem na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.

– Czym Pana prezydentura będzie się różnić od prezydentury Andrzeja Dudy?
– Dziś nad pałacem prezydenckim powiewa biała flaga. To nie jest urząd krytycznie podchodzący do poczynań rządu, nie jest to nawet urząd, który aktywnie stara się rozwiązywać problemy Polek i Polaków. Szkoda, bo prezydent ma duże uprawnienia, może składać projekty ustaw. Chcę przywrócić stanowisku głowy pastwa właściwą mu rolę – strażnika interesów obywatelek i obywateli, a nie tylko jednego obozu politycznego. Nie zamierzam przy tym czynić z urzędu prezydenta instrumentu opozycji totalnej – tam, gdzie rząd będzie działał w interesie Polek i Polaków, tam będzie mógł liczyć na moje wsparcie.

Mówią, że nie spełnia Pan wyborczych deklaracji. Co z przedszkolami w Warszawie?
– Mówią, nie sprawdzając, jakie są fakty. Od objęcia prezydentury w Warszawie moim absolutnym priorytetem jest pomoc dla rodziców i opiekunów chcących powrócić do pracy. Dlatego realizuję największy w Polsce program bezpłatnej opieki żłobkowej i zwiększania liczby dostępnych miejsc. W samym 2019 r. przybyło ich w Warszawie ponad 4,5 tys. Na koniec ubiegłego roku były już dzielnice miasta, w których bezpłatnych miejsc mieliśmy więcej niż chętnych. A we wrześniu zaoferujemy warszawskim rodzinom w sumie aż 14,5 tysiąca bezpłatnych miejsc w żłobkach. To rekord w skali kraju, może nawet w skali europejskiej. Na żłobkach nie poprzestaję, rozwijam także bazę przedszkoli. Tylko w 2019 r. uruchomiliśmy w mieście 11 nowych placówek. Opieka przedszkolna też oczywiście jest w Warszawie bezpłatna.

Jakie obietnice składa dziś kandydat na prezydenta Rafał Trzaskowski?
– Bezpłatna opieka nad małymi dziećmi nie może być przywilejem tylko dla mieszkańców dużych miast. Dlatego zaproponuję ogólnokrajowy program budowy żłobków i przedszkoli, blisko domu, tak, aby również rodzicom i opiekunom w mniejszych miejscowościach było łatwiej pogodzić opiekę nad dziećmi z pracą zawodową. To szczególnie ważne dla kobiet, które często przez brak żłobka czy przedszkola w pobliżu muszą rezygnować ze swoich aspiracji.

Sama polityka okołoprzedszkolna nie robi jednak zbyt dużego wrażenia…

– Przedstawiłem też inne propozycje: projekt ustawy o inwestycjach lokalnych. Każde z ponad 300 miast powiatowych w Polsce otrzyma ok. 30 mln złotych (z łącznej puli 12 miliardów zł) na wybrane przez mieszkańców i samorządy projekty. Na przykład: budowę Lokalnych Centrów Rozwoju. Mieszkańcy każdego miasta sami decydowaliby, co w takim centrum się znajdzie: przestrzeń do nauki języka angielskiego, przychodnia, dobrze wyposażone miejsce, w którym seniorzy mogliby uczyć się obsługi komputera czy tanie lokale pod wynajem dla przedsiębiorców. To lokalna społeczność decydowałyby, które z tych inwestycji zostaną zrealizowane.

Ekologia i budownictwo mieszkaniowe schodzą na dalszy plan?
– Zdecydowanie nie. Kolejnym elementem mojego programu jest stworzenie funduszu finansującego eko-remonty domów i mieszkań. Chodzi mi o takie remonty, które zmniejszają zużycie energii. Każda zainteresowana rodzina powinna otrzymać 10 tys. złotych np. na wymianę okien w domu, na wymianę pieca, na ocieplenie budynku lub montaż paneli fotowoltaicznych. W ten sposób osiągamy kilka korzyści na raz. Konkretna rodzina ma lepszą jakość życia, a co równie ważne – w skali całego kraju zmniejsza się zużycie energii, bo domy staną się bardziej ekologiczne. To ważne teraz, gdy w Polsce, w Europie, ograniczamy smog i walczymy z ociepleniem klimatu.

Skoro mowa o domach i mieszkaniach, co z programem Mieszkanie Plus?
– Program Mieszkanie plus okazał się takim niewypałem, że PiS musiał zmienić mu nazwę. Obecna władza zrezygnowała z czegoś co działało – programu Mieszkanie dla młodych – nie proponując nic w zamian. Ja chcę wrócić do sprawdzonych rozwiązań tak, aby polskim rodzinom i ludziom młodym szybko pomóc znaleźć się na swoim. Mam też konkretny pomysł na przyspieszenie budowy mieszkań gminnych, pod tani wynajem – brak takich mieszkań jest wskazywany przez samorządy jako jedna z ich głównych bolączek.

– A jak pomóc polskim seniorom, aby było ich wreszcie stać na wyjazd latem na wakacje, a nie jedynie zakup niezbędnych leków?
– Emerytury powinny być konsekwentnie podwyższane. Trzeba też spojrzeć na problem od drugiej strony: emerytów najbardziej dotyka drożyzna, którą wszyscy dziś obserwujemy w sklepach. Rząd musi prowadzić taką politykę gospodarczą, która hamuje inflację, niekontrolowany wzrost cen. Ważną rolę odgrywa tu też Narodowy Bank Polski.

Przedsiębiorcy zamykają firmy, pracownicy tracą prace, a przy tym rozrastają się programy socjalne – czy dzisiaj podpisałby Pan ustawę o programie 500 plus czy o 13. emeryturze?
– Mówiłem to niejednokrotnie: 500 plus jest dobrym programem. PiS właściwie zdiagnozował oczekiwanie polskich rodzin, że państwo pomoże im w wysiłku jakim jest wychowanie dzieci. To jest realna pomoc, szczególnie ważna dla tych, którzy radzą sobie trochę gorzej. Jako prezydent będę tego programu bronił.

Przechodząc do spraw światopoglądowych, sporo ostatnio mówi się o LGBT. W Polsce jest przestrzeń na legalizację związków partnerskich?
– Tak. Wierzę, że tysiące rodzin w Polsce zasługuje na możliwość prawnego uregulowania swojej sytuacji. Chodzi przecież o bardzo życiowe sprawy – możliwość dziedziczenia czy otrzymywania informacji o stanie swojego partnera lub partnerki w razie wypadku. W ramach przysługującej mi inicjatywy ustawodawczej przedstawię projekt ustawy o związkach partnerskich, zgodny z założeniami projektu poselskiego, złożonego w Sejmie poprzedniej kadencji.

A liberalizacja ustawy aborcyjnej – czy jesteśmy na to gotowi?
– Nie, uważam, że należy zachować obowiązujący kompromis aborcyjny. Będę wetował każdą próbę zaostrzenia tych przepisów.

– W tej sprawie głośno wypowiada się Kościół. Duchowni za bardzo biorą udział w polityce?
– Kościół i państwo powinny być odseparowane, z zachowaniem wzajemnego szacunku.

– W jednym z wywiadów przyznał Pan, że Polska musi stać się krajem wyciągniętej dłoni a nie zaciśniętej pięści…
– Konflikt polityczny w Polsce zaszedł za daleko. Rozrywa nasze rodziny, dzieli kraj. Musimy przerwać tę spiralę złych emocji. Nawet jeśli różnimy się, niekiedy głęboko, w politycznych poglądach, to jesteśmy politycznymi rywalami, nie wrogami. Przestańmy na siebie krzyczeć, wyzywać się, spróbujmy rozmawiać.

Piękne słowa, lecz wojna polsko-polska wydaje się narastać?
– Mój polityczny cel to przerwać niszczący konflikt polsko-polski. Celowo unikam słowa „wojna”, bo jednak chcę zachować proporcje. To dlatego przed paroma dniami wystosowałem apel do wyborców Prawa i Sprawiedliwości. Możemy być politycznymi rywalami, ale nie musimy być wrogami. Możemy się spierać, nie możemy sobie ubliżać.

Będzie Pan dążył do rozliczenia polityków, którzy złamali prawo i Konstytucję?
– Za złamanie prawa, także, a może zwłaszcza za złamanie Konstytucji, muszą być przewidziane prawem konsekwencje. Sprawiedliwe rozliczenie win jest niezbędnym elementem procesu pojednania.

– Mówiąc o jedności, który z krajów powinien być głównym sojusznikiem Polski: Niemcy czy USA?
– Oba kraje. Bezpieczeństwo Polski opiera się na dwóch filarach – członkostwie w Unii Europejskiej, w której Niemcy są naszym najbliższym partnerem gospodarczym, oraz silnych więziach transatlantyckich i współpracy wojskowej ze Stanami Zjednoczonymi, przede wszystkim w ramach NATO. To nie jest alternatywa, tylko sytuacja optymalna z punktu widzenia bezpieczeństwa Polek i Polaków.

Do którego byłego prezydenta III Rzeczypospolitej jest Panu najbliżej?
– Lech Wałęsa, Aleksander Kwaśniewski, ś.p. Lech Kaczyński, Bronisław Komorowski – każdy z poprzednich prezydentów, tak przecież odmiennych, wniósł do polityki rzeczy, które warto naśladować. A z Andrzejem Dudą też coś mnie łączy: obaj kochamy jazdę na nartach.

Rozmawiał Kamil Lech

57 Responses to "„Z Andrzejem Dudą łączy mnie jedno – obaj kochamy jazdę na nartach”"

Leave a Reply

Your email address will not be published.