
PRZEMYŚL. Rektora przemyskiej uczelni wybierano dwa razy. O wyborze zdecydował jeden głos. Pismo pełne zarzutów poszło do ministerstwa.
Na przemyskiej Państwowej Szkole Wschodnioeuropejskiej w końcówce maja wybrano rektora. Został nim ponownie dr Paweł Trefler, ale nie jest to, co podkreślają niektórzy, takie oczywiste. Jak ustaliliśmy, do Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego trafił wniosek o unieważnienie całej procedury wyborczej w związku z nieprawidłowościami, które wystąpiły już w lutym. Ponownie wybrany rektor na nasze pytanie o tę sytuację odpowiedział jednym zdaniem, że wszystko co dotyczy wyborów mamy na stronie uczelni.
Rektora PWSW wybierano, na razie, dwa razy. Pierwszy raz 27 marca w trybie online ze względu na pandemię koronawirusa. Wybór ten okazał się niezgodny ze statutem uczelni i został unieważniony. Drugie podejście miało miejsce 29 maja. Rektora wybierało to samo 8-osobowe kolegium elektorów, co poprzednio. Wybrano dr. Pawła Treflera, a o wyborze zdecydował jeden głos.
Warto tu przypomnieć, że to pierwsze wybory, które odbywają się na polskich uczelniach według zasad nowej Ustawy 2.0., którą przeforsował w 2018 roku i którą bardzo się chwali do dziś ówczesny minister nauki i szkolnictwa wyższego, Jarosław Gowin. Zgodnie z nowym prawem wyboru rektora dokonuje kolegium elektorów, czyli grupa osób wybrana w powszechnych wyborach spośród pracowników oraz studentów uczelni. – Tryb wyboru przez elektorów, funkcjonował także pod rządami wcześniejszych ustaw. Nowością jest natomiast wprowadzenie do procesu wyboru rektora etapu pośredniego, w którym bierze udział Rada Uczelni. Jednym z zadań tego nowego organu jest właśnie wskazywanie „przynajmniej dwóch kandydatów na rektora” spośród tych, którzy wyrażą chęć kandydowania na to stanowisko. Dopiero tak wskazani kandydaci mogą przedstawić swój program elektorom, którzy ostatecznie dokonują wyboru – wyjaśnia nam osoba dobrze zorientowana i chcąca zachować anonimowość. – Dzięki temu rozwiązaniu wpływ na wybór rektora mieli uzyskać przedstawiciele otoczenia społeczno-gospodarczego, którzy zgodnie z ustawą muszą stanowić nie mniej niż połowę członków Rady Uczelni. Przypadek wyborów w PWSW pokazał, że nowe prawo umożliwia praktyki, które chyba nie były intencją ministra Gowina – zauważa.

Ustawa Gowina
Jakie były intencje ministra Gowina, nie wiemy, ale wiemy, co z „jego” zmian w ustawie wynikło dla przemyskiej uczelni. Mówiąc wprost, wybory w PWSW pokazują, że dzięki nowej ustawie urzędujący rektor może zapewnić sobie łatwiejszą reelekcję, zwłaszcza wtedy, gdy zadba o wprowadzenie odpowiednich zapisów do statutu uczelni. – Po pierwsze, Statut PWSW dał rektorowi możliwość samodzielnego wskazywania kandydatów do Rady Uczelni. Przy powoływaniu pierwszej Rady uprawnienie wskazywania przysługiwało także 7 członkom senatu, ale rektor miał 7 razy łatwiej. W efekcie takich regulacji obecna Rada została powołana wyłącznie z kandydatów wskazanych przez Rektora. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że jednym z głównych uprawnień Rady Uczelni jest wskazywanie kandydatów na rektora- wyjaśnia nasz rozmówca. – W ten sposób powstaje swoisty układ zamknięty. Nie trzeba długo rozmyślać nad zapisami tego statutu, żeby dojść do wniosku, iż zostanie rektorem przez osobę nienamaszczoną przez rektora urzędującego jest mało prawdopodobne albo wręcz niemożliwe – mówi wprost.
Przyjrzyjmy się zatem jak wyglądała sprawa ze wskazywanie kandydatów na rektora PWSW w Przemyślu. Na posiedzeniu 16 marca Rada Uczelni wskazała dwie osoby: urzędującego rektora dr. Pawła Treflera oraz aktualnego prorektora dr. Sławomira Soleckiego. Dwaj pozostali kandydaci niezwiązani z obecnym kierownictwem uczelni nie zostali dopuszczeni do kolejnego etapu. Rada nie uwzględniła też skierowanego do niej przed głosowaniem apelu 36 pracowników uczelni o to by umożliwić dalszy udział w wyborach czterem zgłoszonym kandydatom. Jeden z pracowników, z którym mieliśmy okazję rozmawiać na ten temat, zwraca z kolei uwagę na to, że kandydatura prorektora Soleckiego była klasycznym przykładem kandydowania „na zająca”. – Nie miał szans na wybór, ale jego wystawienie było konieczne, żeby zablokować możliwość pojawienia się realnych konkurentów obecnego rektora – przekonuje pracownik uczelni.
Wybory utajnione przed studentami
No, ale przecież to nie rada uczelni wybiera rektora, a elektorzy. I tu znów pojawiają się kontrowersje. 2 mandaty w 8 -osobowym kolegium elektorów są wedle Statutu zarezerwowane dla studentów. Za zorganizowanie wyborów elektorów studenckich odpowiadał Przewodniczący Uczelnianej Rady Samorządu Studentów PWSW. – Z niewiadomych powodów postanowił on ukryć informację o wyborach przed studentami. Mimo że miał taki obowiązek, nie wydał oficjalnego zarządzenia o wyborach i nie zadbał o rozpowszechnienie z odpowiednim wyprzedzeniem (10 dni przed głosowaniem przyp. autora) terminarza wyborczego, a nawet regulaminu wyborów – wyjawia nam nasz rozmówca. Nie ulega wątpliwości, że samorząd, a zwłaszcza jego przewodniczący nie dopełnił swoich obowiązków. Jednak i w tym przypadku tropy prowadzą do rektora. Ustawa zobowiązuje go bowiem do dbałości o to, aby akty wydawane przez samorząd były zgodne z prawem powszechnym oraz statutem PWSW. – W przypadku opisanych nieprawidłowości rektor nie zareagował. Nie zauważył? A może takie potajemne wybory studenckich elektorów były mu na rękę i nie chciał niczego zauważyć? Może nawet wspólnie ustalili taki tryb postępowania? – zastanawia się nasz informator. – Co może być istotne, na uczelni powszechnie znany był fakt bardzo dobrych relacji pomiędzy Pawłem Treflerem i byłym już przewodniczącym samorządu – zauważa. – Studia na kierunku historia rozpoczął on po tym, jak został wyrzucony z inżynierii środowiska. Przygoda przewodniczącego samorządu na historii także nie potrwała długo, gdyż niedawno został skreślony z listy studentów – precyzuje nasz rozmówca. – Zdążył jednak wykonać swoje zadanie – komentuje inny.
To jednak nadal nie koniec kontrowersji
– Aby zatuszować fakt zatajenia przed społecznością studentów PWSW informacji o wyborach, samorząd dopuścił się następującego „przekrętu” – informuje jeszcze inna zorientowana w sprawie osoba. – Umieścił na facebookowym profilu samorządu studentów PWSW post z terminarzem czynności wyborczych, który miał stanowić załącznik do nieistniejącej, bo nieopublikowanej wcześniej uchwały Studenckiej Uczelnianej Komisji Wyborczej. Wspomniany post datowany jest na 20 lutego 2020 roku.
Pozornie terminarz wyborczy wraz z informacją o możliwości zgłaszania się kandydatów został upubliczniony na stronie samorządu 7 dni przed mającymi się odbyć w dniu 27 lutego 2020 r. wyborami. Jednakże historia edycji posta jednoznacznie wskazuje, że pierwotnie dotyczył on akcji poboru krwi, a dopiero w dniu wyborów treść ta została zastąpiona informacją o kalendarzu wyborczym oraz zdjęciem tego kalendarza. Każdy może sprawdzić to sam odwiedzając stronę FB samorządu – zachęca.
Czy wybory przeprowadzone w takich okolicznościach mogą być wiążące? Czy o takie zastosowanie zapisów Ustawy 2.0 chodziło ministrowi Gowinowi? Czy jego ustawa miała być narzędziem umożliwiającym przerabianie uczelni publicznych w prywatne folwarki rektorów. Czy niektórymi zdarzeniami towarzyszącymi wyborom nie powinien przypadkiem zająć się sąd? – Takie pytania same cisną się na usta po tych wyborach – zauważają ci, którzy zdecydowali podzielić się z nami swoją wiedzą na temat tego, co wokół wyborów rektora PWSW w Przemyślu się działo. Wiemy, że do Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego skierowano pismo w tej sprawie z dokładnym opisem sytuacji – czy to coś da, nie wiemy, ale musieliśmy jakoś na to zareagować – podkreślają ludzie, którzy uważają, że nie tak powinno dziać się na wyższej uczelni. A rektor dr Paweł Trefler pytany przez nas o wybory i atmosferę wokół nich odpowiedział nam jednym zdaniem: – Informacje dotyczące wyborów są zamieszczone na stronie internetowej Uczelni.
Monika Kamińska



2 Responses to "„Przekręt” w wyborach rektora PWSW?"