
PODKARPACIE, KRAJ. W czasach pandemii z największymi trudnościami mierzyły się szkoły wiejskie.
85 proc. dyrektorów deklaruje możliwość realizacji obowiązku edukacji zdalnej w szkołach. Zaledwie 6 proc. twierdzi, że w szkole udało się zrealizować całą podstawę programową, większość materiału – w 69 proc., a połowę – w 19 proc. To wyniki badania „Dyrektorzy do zadań specjalnych – edukacja zdalna w czasach izolacji” przeprowadzonego przez Instytut Spraw Publicznych.
Celem ankiety była weryfikacja jak, po miesiącu od wprowadzenia obowiązku zdalnej edukacji, radzą sobie szkoły. Zdaniem 8 proc. dyrektorów szkół, nauka zdalna w ich placówkach jest raczej niemożliwa lub niemożliwa do prowadzenia. Podobnie wygląda ocena możliwości realizowania programów nauczania – w podstawówkach jest to niemożliwe dla 7 proc. dyrektorów, a w szkołach ponadpodstawowych – dla 8 proc. Największe trudności występowały na wsi. Tam co dziesiąty dyrektor stwierdził, iż prowadzenie zajęć na odległość jest niemożliwe. – Mieliśmy prezydium Zarządu Głównego ZNP i na Podkarpaciu oceniliśmy je na poziomie dobrym. To duża zasługa nauczycieli i niektórych dyrektorów szkół. Stwierdzenie było jedno – wszyscy uczyliśmy się zdalnego nauczania – mówi Stanisław Kłak, prezes ZNP na Podkarpaciu.
Jak pokazały badania, w czasie ogólnonarodowej kwarantanny zrealizowanie całej podstawy programowej nie udało się w przeważającej liczbie szkół. Według deklaracji, zrobiono to zaledwie w 6 proc. placówek. Większość materiału, ale nie wszystko zrealizowano w 69 proc. szkół, połowę – w 19 proc., a mniej niż połowę w 6 proc. – Pytanie, co zrobili dyrektorzy, żeby to się udało? Niestety, niektórzy nie czytali przepisów i popełniali karygodne błędy, takie jak zmniejszanie planu nauczania, obniżanie wymiaru godzin np. do 30 min. – wylicza Stanisław Kłak. Zdarzało się, że nauczyciele prowadzili lekcje w dwóch równoległych klasach na raz, a potem żądali wynagrodzenia za dwie godziny. – Wielu zapomniało też, o nadzorze pedagogicznym. W jednej ze szkół ponadpodstawowej powiatu rzeszowskiego informatyk przez 6 tygodni nie realizował zajęć, a potem żądał zapłaty za godziny ponadwymiarowe. Dyrektor powinien to kontrolować – zaznacza prezes podkarpackiego ZNP.
Szkołom potrzebne większe wsparcie
Dyrektorzy określali różne metody pracy, ale palcówki nie zawsze były w stanie im sprostać. Nie we wszystkich miejscowościach dobrze działa Internet, nie wszędzie prowadzono dzienniki elektroniczne, nie każdy miał też dostęp do platform edukacyjnych.
Najczęściej wskazywanymi barierami po stronie uczniów były: brak dostępu do urządzeń (81 proc.) i brak umiejętności obsługi oprogramowania przez uczniów (71 proc.). Wśród nauczycieli na takie problemy wskazało odpowiednio 41 i 39 proc. ankietowanych dyrektorów. – Widać, że w pierwszym odruchu szkoły nie zwracały się o pomoc do instytucji, którym podlegają. Jednak niemal połowa z nich otrzymała wsparcie od samorządów. Rzadziej przychodziło ono ze strony instytucji centralnych – komentuje Filip Pazderski, współautor badania. – Resort bardzo dobrze zadbał o to, żeby nauczyciel mógł realizować nauczanie na odległość, miał odpowiednią podstawę prawną – ocenia prezes Kłak. Jednocześnie oczekiwałby większej pomocy w praktyce. – Rola władzy centralnej w zabezpieczeniu szkół w bezpłatny Internet, czy sprzęt komputerowy dla nauczycieli i szkół powinna być większa. Zwłaszcza, że już mówi się o tym, iż od 1 września nauczanie może być zdalne.
Wioletta Kruk



5 Responses to "Nie wszystkie szkoły zrealizowały podstawę programową"