Ruszyli na ratunek powodzianom!

Post o pomocy dla mieszkańców Herbowej udostępniono 169 razy. Ludzie błyskawicznie ruszyli z pomocą. Fot. Katarzyna Szczyrek

RZESZÓW. Mnóstwo osób natychmiast odpowiedziało na dramatyczny apel mieszkanki zalewanego osiedla.

„Każda para rąk potrzebna, ratujemy osiedle na Herbowej. Jeśli ktoś ma pompę, przywieźcie, kilka domów da się uratować” – taki dramatyczny post pojawia się we wtorek późnym wieczorem na grupie „Sąsiedzi Rzeszów” na Facebooku. Reakcja jest natychmiastowa: „Jak pomóc? Możemy podjechać!” – pojawia się pierwszy komentarz. Po nim następne: „Gdzie dokładnie, mąż nie wie gdzie się kierować?”. Ktoś ma pompę, chce pożyczyć. Inny pyta: „Da radę dojechać od Rejtana/Sikorskiego?”. Kolejny chce się zabrać z kimś, kto jedzie z Powstańców Warszawy, inni z kimś z Rejtana i Lubelskiej. Pada podpowiedz: „Nie jechać od Tyczyna, bo nie dojedziecie” i kolejna: „Od Kwiatkowskiego przejezdna”. – „Pracują ludzie, pracuje straż, sypiemy worki, ratujemy dobytki, dziękujemy za każdą pomoc” – relacjonuje autorka posta. – „Jedziemy!”, „Już jedzie mój chłop z Budziwojskiej”, „My też już jedziemy!” – odpowiadają „Sąsiedzi”. Jak też wsiadam w samochód.

Jadę, jak sugerują grupowicze – od ul. Kwiatkowskiego. Faktycznie jest przejezdna. Po drodze mijam strażaków pompujących wodę. Wydaje mi się, że z któregoś sklepu. Machają, żeby przejechać. Wartki strumień z węża wylewa się na ulicę, wprost pod koła. Przed sobą widzę dwa pędzące wozy strażackie. Jestem blisko. „Parking dla aut koło delikatesów na Jana Pawła II” – przypominam sobie podpowiedz z grupy. Stoi na nim już kilka samochodów. W tym samym czasie co ja podjeżdża kolejny.

Czegoś takiego u nas jeszcze nie było

Boczna – ulica Herbowa cała „rozbłyska” od migających świateł straży. Na miejscu chyba z 8 wozów, kilkudziesięciu strażaków. Jest nerwowo. Dobiegają kolejni ludzie. „Szybciej” – ktoś pospiesza. „Tam dalej to dopiero pani zobaczy, co się dzieje” – mówi jeden ze strażaków, wskazując ręką zalane szeregówki. Kilka nowiutkich domów stoi otoczonych mętną wodą. Tuż obok, na drodze, hałda piasku. Wokół strażacy, mężczyźni w różnym wieku i kobiety. Ładują worki. – Czegoś takiego u nas jeszcze nie było, a mieszkam tu kilkanaście lat – komentuje łamiącym się głosem zmoknięta kobieta w średnim wieku. – U nas woda w piwnicy, ale ci tutaj mają najgorzej, bo jest niżej. W ciągu 5 minut zalane wszystko! Nie było nawet możliwości się zabezpieczyć. Niektóre szeregówki są jeszcze niezamieszkałe. W pozostałych młode rodziny z malutkimi dziećmi. Może z rok tu mieszkają… niecały. Wszyscy tu pracują, straż, sąsiedzi, nawet obcy ludzie przyjechali. Jedność jest! – Rok temu były tu odpływy robione. Coś jak widać jest zrobione nie tak jak należy. Dlaczego na drodze nie ma w ogóle kratek, żeby woda mogła spływać? – komentuje starszy mężczyzna. 

Przy ulicy, tuż obok szeregówek, stoi bliźniak. Na ogrodzie woda, przy domu worki z piaskiem. Na podwórzu kilka osób. – Woda stoi w kotłowni i w garażu, cały czas wylewamy wiadrami, a ta wciąż wybija – mówi zrozpaczona pani Magdalena, która wychodzi do mnie przez okno. Drzwi – wejściowe i balkonowe zastawione są workami. – Straż była na Herbowej już o godz. 16, kiedy zaczęło padać intensywniej. Pompowali wodę z kilku domów. O 18 nadeszła taka fala, jakby jakąś tamę przerwało. W jednym momencie przyszła woda i zaczęła wszystko zalewać. W ciągu kilku minut mieliśmy całe podwórko zalane, nie można było drzwi otworzyć. Domy niżej to pływały, ludzie łopatami wylewali wodę ze środka, ale wciąż przybierała. W życiu czegoś takiego nie widziałam, co najwyżej w telewizji. To jest taki paraliżujący strach… Od 18-19 ludzie cały czas tu działają, każdy sobie pomaga, kto tylko może. Noc będzie nieprzespana i nie wiadomo, co jutro… Bo jak będzie znowu padało, to znów będziemy pływać…

Porażający widok

W środę rano ponownie jadę na ul. Herbową. Widok jest porażający. Droga dojazdowa do szeregówek – czyli tam, gdzie jeszcze wczoraj stała woda, jest już wprawdzie przejezdna, ale dopiero teraz widać ogrom zniszczeń. Przed domami stoją worki z piaskiem i elementy wyposażenia. Przez okna widać poukładane na stołach przedmioty, które mieszkańcy ratowali przed wdzierającą się do środka wodą. Przed domem zauważam panią Magdalenę. – Przyszłam zobaczyć, jak jest u sąsiadów – mówi smutno. Na jej twarzy odbija się zmęczenie i niewyspanie. – A jak u pani? – pytam. – Cały czas mam wodę w kotłowni. Okazało się, że strażacy nie mieli małej pompy, tylko dużą. Szwagier ma jechać kupić, bo sobie nie poradzę – dodaje. Pytam ją, czy zna osobę, która alarmowała na Facebooku o dramacie na Herbowej. Pani Magdalena nie zna. – Ktoś wpadł na bardzo dobry pomysł. To, co się tutaj wczoraj wydarzyło było naprawdę niezwykłe. Zjawiło się tyle osób. Ludzie, których w życiu na oczy nie widziałam okładali mój domy workami z piaskiem. Nawet kurier, który do nas przyjeżdża z paczkami wracał z Tyczyna z kolegą, zatrzymał się i pomagał. Nieważne było, czy się znamy czy nie znamy. Mam tylko nadzieję, że wczorajsza powódź sprawi, że ktoś przyjrzy się sytuacji na Herbowej. Coś zostało tutaj źle zrobione. Nie mamy przecież blisko rzek, żebyśmy pływali! Nigdy wcześniej czegoś takiego tutaj nie było, a ludzie po kilkanaście lat mieszkają. W tamtym roku, gdy zaczęli robić odpływy, sąsiada zalało po zwykłej niewielkiej ulewie. U mnie mostek rozkopywany i zakopywany był 3 razy. Nie wiem, co to za projekt, ponoć jeszcze nieodebrany. Ktoś wziął za to ciężkie pieniądze… Nie można nas tak teraz zostawić.

***
Post o pomocy dla mieszkańców Herbowej udostępniono 169 razy. Zareagowało na niego 276 osób i pojawiły się 122 komentarze. „Na moim osiedlu tylko do dwóch domów nie wpłynęła woda dzięki także pomocy Waszej – Sąsiadów!!! Bardzo żałuję, że tak późno utworzyłam ten post, ludzie potracili swoje domy (…) Dziękuję za udostępnienia, za pomoc, za worki z piaskiem, za pompy, za uratowanie. Warto wierzyć w ludzi!” – pisze inicjatorka akcji i dodaje: „Teraz prośba tam do Góry niech przestanie padać deszcz”. 

Katarzyna Szczyrek

4 Responses to "Ruszyli na ratunek powodzianom!"

Leave a Reply

Your email address will not be published.