Maseczki w autobusach, galeriach i sklepach? To dziś zwykła fikcja

Osoby bez maseczek w przestrzeni publicznej to coraz częstszy obrazek. Fot. Wit Hadło

KRAJ, PODKARPACIE. Obecne przepisy rodzą kłopot prawny, gdyż trudno jest wyegzekwować od osoby nienoszącej maseczki w przestrzeni publicznej jakąkolwiek odpowiedzialność.

W autobusach, centrach handlowych, sklepach czy na targowiskach coraz częściej można zobaczyć klientów lekceważących obowiązek noszenia maseczek. – Większość osób zachowuje się tak jakby pandemii już nie było – irytują się czytelnicy „Super Nowości”. Podobnie jest w niektórych zakładach pracy czy nawet w urzędach. – Maseczki stały się fikcją – mówią Polacy.

– Powtarzające się przypadki obecności w przestrzeni publicznej osób niezakrywających ust i nosa mogą oznaczać, że wcześniejszy wysiłek całego społeczeństwa zmierzający do powstrzymania rozprzestrzeniania się epidemii, może pójść na marne – zauważa Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich, w liście wysłanym do ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego. W swoim piśmie Bodnar podkreśla wagę problemu i liczne skargi klientów sklepów m.in. na problemy związane z obowiązkiem zakrywania ust i nosa. I rzeczywiście, wystarczy przejść się po kilku sklepach chociażby w Rzeszowie, aby zauważyć, że co trzeci, może czwarty klient nie ma na ustach maseczki. Podobnie jest na targowiskach, w autobusach MPK, galeriach handlowych, niektórych miejscach pracy, a nawet w urzędach! – Wiele osób lekceważy ryzyko i nawet jeśli sami nie obawiają się koronawirusa, to narażają na niebezpieczeństwo innych – zauważają mieszkańcy.

Problemem wydają się być przepisy, które nie dość, że obecnie są fikcją, a Policja ich niemal nie egzekwuje, to w dodatku powodują olbrzymie wątpliwości prawne. Z jednej strony klienci wchodzą bez maseczek do sklepów, łamiąc prawo, z drugiej wiele osób, które ze względów zdrowotnych nie mogą zakrywać ust i nosa, niekiedy spotykają się… z odmową obsługi! – Powstaje zatem pytanie o skuteczność nakazu prawnego, którego realizacja zostaje wyłączana na podstawie oświadczenia jego adresata – podkreśla Bodnar. I rzeczywiście, przecież ani zarządzający obiektami handlowymi, ani także policjanci nie posiadają uprawnień i wiedzy, aby móc oceniać stan zdrowia danego obywatela. Sytuacja jest więc patowa, stąd rodzi się spore zamieszanie. W związku z tym, Bodnar zwrócił się w tej sprawie do resortu zdrowia o stanowisko.

Spore zamieszanie widać także w autobusach, gdzie mimo obowiązkowych odległości wiele osób nie nosi maseczek. Często rodzą się z tego kłótnie między pasażerami, a winnego kłopotu upatruje się w… kierowcy, który nie reaguje, bo przecież nie ma podstaw prawnych i w zasadzie niewiele może zrobić. – Wolnoamerykanka, z którą trudno cokolwiek zrobić – słyszymy.

Kamil Lech

12 Responses to "Maseczki w autobusach, galeriach i sklepach? To dziś zwykła fikcja"

Leave a Reply

Your email address will not be published.