Andrzej Duda na wiecach traci rozsądek, a język nienawiści niszczy resztki wspólnoty. Dzieli Polaków na dwa nienawistne plemiona, które w obłąkaniu gotowe są do przerażających zbrodni. Nie usłuchaliśmy apelu Mariana Turskiego i stajemy się obojętni. Knajactwo i krzykliwe głoszenie swoich poglądów przestało nas razić i doprowadziło jednak do tego, że Majdanek spadł nam z nieba. Bulwersującą wypowiedź mieszkańców Godzieszowa (woj. lubelskie) zarejestrował i opublikował w piątek w mediach społecznościowych dziennikarz Onetu Bartłomiej Bublewicz. Pytał on mieszkańców tej miejscowości, co sądzą o przedstawicielach mniejszości seksualnych. „Łeb uciąć albo rozstrzelić. Już dawno Majdanek powinni otworzyć i ich do krematorium” – odpowiedział jeden z pytanych mężczyzn. Godzieszów jest gminą na Lubelszczyźnie, gdzie Prawo i Sprawiedliwość oraz Andrzej Duda cieszą się rekordowym poparciem. W pierwszej turze wyborów prezydenckich 2020 zdobył on tu ponad 85 proc. głosów. Patrzę na to wszystko z przerażeniem i niedowierzaniem. Patrzę jak język marginesu społecznego staje się powoli językiem urzędowym, znakiem firmowym polityków, których zwolennicy już jawnie nawołują do pogromów i propagują ideologię faszystowską. Jak się nie opamiętamy to towarzyski jak kojot kandydat na prezydenta ruszy z krucjatą na „kanalie, zdradzieckie mordy i chamską hołotę”. A plucie i lżenie, któremu już teraz trzeba się przeciwstawiać może okazać się wstępem do spirali zbrodni.
Redaktor Mariusz Włoch



9 Responses to "Język knajacki na wiecach wyborczych"