„Nie ratujcie szpitala naszym kosztem”

Fot. Martyna Sokołowska

SANOK. Na obniżkę nie zgodził się żaden z siedmiu związków zawodowych działających w sanockim szpitalu.

Nie będzie niższych płac w sanockim szpitalu. Związkowcy nie zgodzili się na przedstawione przez dyrektora lecznicy porozumienie wprowadzające obniżki pensji. 

– To nie my mamy utrzymywać szpital. To do samorządu, który ten podmiot tworzy, należy znalezienie pieniędzy na jego dalsze funkcjonowanie – mówiła podczas sesji poświęconej sytuacji sanockiego szpitala Małgorzata Sawicka, szefowa Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w sanockim szpitalu. 

– Z najniższej krajowej chcecie nam ciąć? – pytała Jolanta Prosiecka, przewodnicząca Związku Zawodowego Pracowników Ochrony Zdrowia. 

– Od 41 lat pracuję z sanockim ZOZ-ie. Zawsze mówiło nam się, że musimy poświęcić się dla dobra szpitala. Godziliśmy się na różne ustępstwa. Kto dzisiaj pamięta, że zrzekliśmy się części funduszu socjalnego po to, aby ludziom można było kupić leki, opatrunki i w ogóle ich leczyć? Nie wymagajcie od nas dzisiaj, żeby osoby zarabiające najniższą krajową zrzekły się części swoich zarobków dla dobra społeczeństwa, bo my też tym społeczeństwem jesteśmy – dodała Jolanta Prosiecka.

Obniżek nie będzie

– Stanąłem pod ścianą, przez którą nie da się już przejść – tak dyrektor sanockiego szpitala Grzegorz Panek argumentował zaproponowanie pracownikom obniżek wynagrodzeń. 

– Zdawałem sobie sprawę, że nikt się na to nie zgodzi, ale działanie takie dopuszcza prawo i musiałem skorzystać z tej możliwości. Staram się wykorzystywać każdą możliwość, aby znaleźć oszczędności i ratować szpital – dodał dyrektor. 

Dalej wyjaśniał, że jego głównym celem było pokazanie, w jak dramatycznej sytuacji znajduje się sanocki szpital. A jest bardzo trudna. Strata za 2019 rok wyniosła 11,5 miliona złotych. Dług z tytułu kredytów i pożyczek wynosi już ponad 21 mln zł. Zobowiązania wymagalne to ponad 8,3 mln zł, straty z tytułu niepłaconych ZUS-ów prawie 10 mln. zł.

Szpital i powiat nie mają pieniędzy na spłatę długów. Ratunkiem miał być kredyt restrukturyzacyjny, ale warunkiem otrzymania pieniędzy jest wykazanie zabezpieczenia na kwotę 50 mln zł. A tego warunku ani powiat, ani szpital też nie jest w stanie spełnić. 

Dług co miesiąc rośnie o kolejne 800 tysięcy złotych, placówka nadal nie płaci ZUS-ów, istnieje realne ryzyko, że pieniędzy zabraknie na wypłaty. – Sytuacja jest dramatyczna, nie ukrywam tego, ale próbujemy się z nią jakoś zmierzyć – komentuje dyrektor Grzegorz Panek.  

W szpitalu realizowany jest program naprawczy, w najbliższym czasie będzie modyfikowany. – Musimy go dopasować do aktualnej sytuacji szpitala – tłumaczy dyrektor. 

Martyna Sokołowska

One Response to "„Nie ratujcie szpitala naszym kosztem”"

Leave a Reply

Your email address will not be published.