
Rozmowa z dr. Dominikiem Szczepańskim, politologiem Uniwersytetu Rzeszowskiego.
– Wybory prezydenckie wygrał Andrzej Duda. Jakich pięciu lat prezydentury należy się spodziewać?
– Wszystko wskazuje na dwa możliwe scenariusze prezydentury. Pierwszy to utrzymanie przez prezydenta obecnej dobrej współpracy ze Zjednoczoną Prawicą, w tym Prawem i Sprawiedliwością, natomiast drugi to pokazanie niezależności od obozu władzy. Wygrana w II turze wyborów prezydenckich oznacza mandat, którego Andrzejowi Dudzie nikt nie odbierze, i który podkreśla siłę jego urzędu. Rozbrat z PiS-em jest jednak mało prawdopodobny, szczególnie że prezydent i rząd żyją w symbiozie. Wydaje się, że kolejne pięć lat obecnego prezydenta w Belwederze będzie kontynuacją przekazywania wartości konserwatywnych i prowadzenia polityki socjalnej.
– Obaj kandydaci uzyskali po niemal 50 procent głosów poparcia. Polska wciąż jest podzielona?
– Polska jest niezwykle mocno podzielona na pół. Warto zwrócić uwagę na wyraźny przepływ elektoratu. Dużo wyborców, którzy w I turze zagłosowali na Krzysztofa Bosaka, teraz oddało głos na Andrzej Dudę, który pod względem światopoglądowym ma zbliżone poglądy do byłego kandydata Konfederacji. Drugi wyraźny podział elektoratów to podział na wieś-miasto. W tym przypadku wieś, m.in. ze względu na twarde programy socjalne, zagłosowała na obecnego prezydenta, a uchodzące za bardziej rozwinięte i otwarte miasta, na Rafała Trzaskowskiego.
– Podkarpacie kolejny raz pokazało, że na południu Polski rządzi Andrzej Duda…
– Wydaje się, że taki obraz długo się jeszcze nie zmieni. Podkarpacie to bastion PiS-u, lecz są dwie gminy, gdzie większe poparcie uzyskał prezydent Warszawy. To gmina Cisna i gmina Lutowiska. Dlaczego Podkarpacie wybiera Andrzeja Dudę? To region wciąż mocno rolniczy, silnie związany z konserwatywnymi wartościami, gdzie mieszkańcy są przywiązani do wiary. To główne powody.
– Zwycięstwo Andrzeja Dudy nie było spektakularne. To sygnał ostrzegawczy dla PiS-u?
– Pamiętajmy, że ta kampania wyborcza była nietypowa. Trwała blisko pół roku, pojawiło się w niej mnóstwo kandydatów, a język wyborczy był niezwykle twardy i agresywny, momentami wręcz pełen nienawiści. Dzielono obywateli na prawdziwych Polaków oraz na osoby z niemieckimi korzeniami. Padały zaskakujące obietnice, słowa o LGBT. Dużo się działo. Wynik wyborów to sygnał dla środowiska PiS-u, że czas zabrać się do intensywnych przygotowań do wyborów parlamentarnych. To o tyle ważne, że scena polityczna może się jeszcze zmienić, szczególnie że pojawia się nowy gracz w postaci ruchu Polska 2050, którego założycielem jest Szymon Hołownia.
– Co teraz stanie się z opozycją i Rafałem Trzaskowskim?
– Przegrana Rafała Trzaskowskiego to zła wiadomość dla Koalicji Obywatelskiej. Myślę jednak, że wynik wyborów nie powinien w wyraźny sposób odbić się na samej Platformie Obywatelskiej. Jeśli w głosowaniu przegrałaby Małgorzata Kidawa-Błońska, i to w wyraźny sposób, wówczas można byłoby zastanawiać się nad przyszłością całej koalicji. Jeśli chodzi o samego Rafała Trzaskowskiego, to zdecydowanie wyrósł on na lidera formacji. Teraz wciąż będzie on prezydentem Warszawy, pełniąc jeszcze ważniejszą rolę w opozycji.
– Finalnie okazuje się, że na scenie politycznej wciąż rządzą dwie partie…
– Duopol władzy PO-PiS nieco mnie niepokoi. Dlaczego? To nie jest dobre dla samych wyborców, którzy zaczynają odnosić wrażenie, że w grze są tylko dwie opcje, ale także to zła wiadomość dla samego systemu politycznego. Małe partie zaczynają odgrywać coraz bardziej marginalna rolę.
Rozmawiał Kamil Lech



2 Responses to "Duopol władzy PO-PiS zaczyna niepokoić"