Co z tym skateparkiem?

Tak prezentuje się kolbuszowski skatepark. Fot. Paweł Galek

To miał być wymarzony i wyczekany skatepark, a więc miejsce, gdzie młodzi kolbuszowianie mogliby wreszcie ćwiczyć jazdę na desce, rowerze i rolkach. Zamiast tego na placu o pow. 600 mkw. obok pływalni krytej „Fregata”, wylano beton, a na nim postawiono mini rampę.

Obiekt ten od początku swego funkcjonowania budzi kontrowersje, a wśród skejtów wielką złość i rozżalenie. – Zamiast zbudować normalny skatepark, postawili na „odwal się” mini-rampę, która ma kolejną dziurę – ostro komentował 16-letni Łukasz.

Mało tego, 18 maja w ramach pokoronawirusowego „odmrażania” życia społecznego w całej Polsce miały zostać otwarte wszystkie skateparki. Tymczasem w Kolbuszowej na rdzewiejącej siatce otaczającej plac nadal wisi kartka z napisem „Uwaga zamknięte”.

W magistracie tłumaczą, że na rozbudowę skateparku nie ma pieniędzy i że są inne priorytety. Zdeterminowani młodzi ludzie kilka lat temu wzięli sprawy w swoje ręce i… sami postawili na placu kilka elementów. Urzędnicy jednak uznali to za samowolę budowlaną i skatepark powrócił do pierwotnej formy, czyli do jednej mini rampy.

pg

 

Leave a Reply

Your email address will not be published.