
Budowa miejskiej plaży to pomysł Urzędu Miasta w Sanoku, a realizowany jest wspólnie z prywatną miejscową firmą, która sfinansowała prace budowlane oraz zakup i dowóz piasku. Po stronie miasta leżały koszty zakupu palmy, która stanęła na środku plaży. Z informacji uzyskanych w sanockim magistracie wynika, że kosztowała tysiąc złotych.
Plaża powstała przy ulicy Białogórskiej nad brzegiem rzeki San i miała być jedną z atrakcji tych wakacji. Miejska inwestycja miała swoich zwolenników i przeciwników. Jedni inicjatywę chwalili, drudzy zwracali uwagę na fakt, że powstała na terenie zalewowym i wystarczą większe opady deszczu i rzeka zabierze piasek. Tak też się stało. Po ostatnich intensywnych opadach deszczu woda wezbrała i zmyła plażę. Oszczędziła za to palmę, która ku uciesze sanoczan przetrwała wielką wodę.
Gdy woda opadła, burmistrz zapewnił, że miasto odbuduje plaże. I tak też się stało, prace choć z opóźnieniem, ruszyły we wtorek. – Opóźnienie wynikło z intensywnych opadów i związanym z tym rozmokłym terenem wokół plaży uniemożliwiającym dojazd ciężkiego sprzętu – wyjaśnia Emilia Trześniowska z Biura Burmistrza Miasta Sanoka. Na plażę ku uciesze sanoczan wróci też palma, która szybko stała się jedną z największych atrakcji w Sanoku. – Po powodzi została przewieziona do SPGK w celu osuszenia systemu korzeniowego – informuje Emilia Trześniowska.
Piaszczysta plaża ma być miejscem rodzinnego wypoczynku. To część projektu zagospodarowania brzegów rzeki San. W jego ramach w ubiegłym roku po drugiej stronie rzeki powstała ścieżka rowerowa, punkty widokowe oraz specjalnie wydzielone i przygotowane miejsca, gdzie można zapalić ognisko lub grilla.
Martyna Sokołowska


