
– To rozmowy ostatniej szansy. Jeśli nie przyniosą przełomu, ruszamy z protestem – mówi Małgorzata Sawicka, przewodnicząca Związku Pielęgniarek i Położnych w sanockim szpitalu. Chodzi o wstrzymanie podwyżek wynagrodzeń, które pielęgniarki wywalczyły dwa lata temu po proteście głodowym.
Spór na linii pielęgniarki – dyrektor trwa od jakiegoś czasu. Zaczęło się od zarządzenia dyrektora o zawieszeniu podpisanego w październiku 2018 r. porozumienia, na mocy którego pielęgniarki zatrudnione w sanockim szpitalu miały mieć obcięte pensje i zamrożone podwyżki. Zresztą nie tylko one, bo pismo z zarządzeniem trafiło do szefów wszystkich siedmiu działających w sanockim szpitalu związków zawodowych. Dyrektor szpitala powołując się na złą sytuację finansową placówki apelował w nim do pracowników o zgodę na czasową obniżkę wynagrodzeń. Żaden ze związków się na to nie zgodził argumentując, że ratowanie szpitala należy do organu założycielskiego jakim jest powiat sanocki, a nie pracowników. – My wykonujemy swoją pracę jak najlepiej potrafimy i nie pozwolimy po raz kolejny ratować szpitala kosztem naszym i bezpieczeństwa pacjentów – mówili podczas sesji poświęconej fatalnej sytuacji finansowej sanockiego szpitala. A ta jest dramatyczna i nic nie wskazuje na to, aby w najbliższym czasie miała się zmienić. Długi szpitala sięgają dziesiątek milionów złotych i z każdym miesiącem rosną blisko kolejny milion. Szpital nie płaci pracownikom ZUS-ów, zagrożone są także pensje. Ratunek miał przynieść program naprawczy, ale jego wdrożenie wiele nie zmieniło, poza tym okazało się, że trzeba go zmodyfikować i dopasować do aktualnej sytuacji sanockiego szpitala, bo obowiązujący dokument się zdezaktualizował.
Rozmowy ostatniej szansy
Dokładnie tydzień temu, 13 lipca Małgorzata Sawicka wystosowała do dyrektora sanockiego szpitala Grzegorza Panka pismo, w którym jeszcze raz podkreśla, że pielęgniarki nie godzą się zaproponowaną obniżkę i zamrożenie płac. – Nie zrezygnujemy z żadnego zapisu zawartego w porozumieniu z 2018 r., nie cofniemy się ani o krok – zapowiada Małgorzata Sawicka. Mowa o porozumieniu, które zostało podpisane po dramatycznym proteście głosowym trwającym 10 dni. Sanockie pielęgniarki przez 10 dni prowadziły głodówkę jednocześnie pracując. Po dyżurach spały na nieczynnej porodówce, na pożyczonych materacach. – Porozumienie podpisały wówczas trzy strony: my, ówczesny dyrektor szpitala i starosta. Jeśli zgodzili się na nasze warunki bo trwała kampania wyborcza i chcieli zażegnać spór, to jest to ich problem. Umówiliśmy się na określone warunki i wymagamy ich przestrzegania – podkreśla Sawicka. Spotkanie pielęgniarek z dyrektorem szpitala Grzegorzem Pankiem odbędzie się dzisiaj o godz. 9.30. – Przygotowaliśmy dla pielęgniarek ofertę, a czy ją przyjmą zależy już od nich – mówi dyrektor szpitala. Dodaje, że w oferta jest taka, na jaką stać teraz szpital. – Pewne wypłaty muszą być uzależnione od środków jakimi dysponujemy – zaznacza Grzegorz Panek.
Pełna gotowość do protestu
– Argumenty o kiepskiej sytuacji szpitala do mnie nie trafiają. Szukaniem pieniędzy powinien zająć się starosta i dyrektor to na pewno nie powinni szukać ich w naszych kieszeniach – odpowiada Sawicka. Dodaje, że po walnym zebraniu pracowników zadała decyzja o pełnej gotowości do protestu. – Pan dyrektor zaprosił nas na spotkanie, które odbędzie się dzisiaj o godzinie 9:30. Dla nas są to rozmowy ostatniej szansy. Zobaczymy, co zaproponuje nam dyrektor. Jeśli nie będzie to propozycja, którą będziemy skłonne podpisać, ruszamy z protestem – zapowiada szefowa Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w sanockim szpitalu. Decyzja odnośnie do formy protestu jeszcze nie zapadła.
Martyna Sokołowska



One Response to "Protest może ruszyć nawet dzisiaj"