„Czyn naruszający prawa i dobro dziecka”, czyli jaki?

– Jeżeli nie będzie definicji „praw i dobra ucznia”, w każdym wypadku będzie można stwierdzić, że zostały one złamane – ocenia Stanisław Kłak, prezes ZNP na Podkarpaciu. Fot. Paweł Dubiel

Karanie nauczycieli z powodu błahych spraw, jak spóźnienie na lekcje, albo udziału w strajku – to może być efekt zmian przepisów dotyczących odpowiedzialności dyscyplinarnej nauczycieli. Wszystko z powodu mało precyzyjnego pojęcia. Związek Nauczycielstwa Polskiego skierował pismo do Ministerstwa Edukacji Narodowej z opinią do treści projektu ustawy o zmianie Karty Nauczyciela. Związkowcy chcą dookreślenia pojęcia czynu naruszającego prawa i dobro dziecka.

ZNP proponuje, by zastąpić je pojęciem „czynu naruszającego prawa, godność, nietykalność osobistą ucznia i wychowanka, a także czynu narażającego jego zdrowie i życie”. Dlaczego to tak ważne? Pojęcie to jest zwrotem niedookreślonym, co może prowadzić do problemów interpretacyjnych i nieprawidłowego zastosowania, a w konsekwencji pociągania do odpowiedzialności dyscyplinarnej nauczycieli, którzy nie popełnili czynu spełniającego przesłanki ustawowej – argumentuje Związek.

– Prowadzę sprawę przed komisją dyscyplinarną, która po odwołaniu przez drugą instancję, na powrót trafiła do pierwszej. To właśnie efekt u złej interpretacji zapisu, że jeżeli zostały naruszone prawa i dobra ucznia, w ciągu 14 dyrektor musi skierować wniosek do rzecznika dyscyplinarnego – mówi Stanisław Kłak, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego na Podkarpaciu. – Dlatego wnioskujemy, żeby zdefiniować „prawa i dobro ucznia”. Jeżeli tego zabraknie, w każdym wypadku będzie można stwierdzić, że zostały one złamane – tłumaczy. Przykłady? Nauczyciel spóźni, się na lekcje lub dyżur, czy zbyt głośno upomni ucznia. – Można pod to podciągnąć także nierealizowanie zajęć w czasie zdalnego nauczania, albo udział w strajku, uzasadniając, że prawa ucznia zostały naruszone, bo nie prowadzono lekcji – wylicza prezes ZNP w regionie. W tym wypadku można to uznać za naruszenie obowiązku nauczyciela, albo zastosować nową procedurę, która będzie szybsza.

– Gdy chodzi o prawa i dobro ucznia rzecznik dyscyplinarny nie umorzyć sprawy i musi ją skierować do komisji dyscyplinarnej. W pierwszej instancji zawsze będzie skazywała, żeby nie narazić się na działanie Rzecznika Praw Dziecka, bo ten ma być informowany o wszystkich sprawach dotyczących ucznia. Na każdym etapie postępowania – wyjaśnia nasz rozmówca. Jeżeli RPD stwierdzi, że nie należało zamykać sprawy, zawnioskuje do komisji o podjęcie stosownych działań i uchylenie umorzenia. – Można się więc spodziewać, że nikt nie odważy się tego robić, a komisja dyscyplinarna – uniewinniać nauczyciela. Wręcz przeciwnie – ocenia prezes Kłak.

ZNP postuluje także m.in. o wprowadzenie warunkowego umorzenia postępowania dyscyplinarnego w przypadku popełnienia czynów o nieznacznej szkodliwości oraz przywrócenia instytucji obrońcy z urzędu w każdej sytuacji.

Wcześniej za pośrednictwem posłów Lewicy związkowcy wnioskowali także o zdefiniowanie pojęcia „godność zawodu nauczyciela”. – Niestety nie zostało to uwzględnione, a to również jest istotne – przekonuje Stanisław Kłak. – Prowadzę masę spraw w komisjach dyscyplinarnych i mogę powiedzieć, że z powodu braku definicji wszystko można uznać za naruszenie godności zawodu nauczyciela.

wk

3 Responses to "„Czyn naruszający prawa i dobro dziecka”, czyli jaki?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.