Straszą, zamiast cieszyć

Warte ponad milion zł nasadzenia pięknie się przyjęły ale i zarosły chwastami, które stanowią teraz spory problem dla władz miasta. Fot. Bogdan Myśliwiec

Ponad 26 tysięcy krzewów i ponad 4,5 tys. metrów kwadratowych nasadzeń bylin o wartości ponad 1 mln zł miało upiększyć dwie główne tarnobrzeskie arterie. Niestety, władze miasta decydując się na taki krok, nie przewidziały, że 14 km pasów zieleni szybko zarośnie i nie będzie komu ich pielęgnować.

Prace nasadzeniowe trwały w Tarnobrzegu na jesieni ub. roku. Konrad Niedźwiedź, inspektor ds. zieleni miejskiej w Wydziale Gospodarki Komunalnej i Środowiska Urzędu Miasta informował wówczas, że stanowić będą one dekoracyjne, wielobarwne kompozycje roślin okrywowych, głównie krzewów, a także wieloletnich bylin i traw ozdobnych. W przestrzeni miejskiej w ciągu kilku tygodni nasadzono 26 411 krzewów i 4 501 metrów kwadratowych bylin i traw ozdobnych. Pasy zieleni pojawiły się wzdłuż Wisłostrady i ulicy Sikorskiego. Łączny koszt zielonej inwestycji wyniósł ponad 1 mln 58 tys. zł, z czego z czego 85 procent dotowane było ze środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

Deszczowy lipiec jednak swoje

Pierwsze zdjęcia z zachwaszczonymi nasadzeniami pojawiły się w sieci kilka tygodni temu. Wtedy wówczas nie było jednak tak źle. Deszczowy lipiec zrobił jednak swoje i bujne krzaki i byliny zginęły w jeszcze bujniejszych chwastach. Tarnobrzeskie fora internetowe huczą od krytyki pomysłodawców nasadzeń, którzy nie przewidzieli, że zieleń trzeba będzie pielęgnować i będzie to kosztować nie tylko dużo pieniędzy, ale i ogrom wysiłku. Wszak, o trawę łatwo jest zadbać z pomocą kosiarki, w przypadku nasadzeń ozdobnych krzewów i bylin, konieczne jest pielenie i to z użyciem motyczki. Do sprawy odniósł się prezydent Tarnobrzega Dariusz Bożek. – Jest to kawał roboty i ktoś kto nigdy nie miał motyczki w rękach lub innego sprzętu ogrodowego, to ten nie wie, co znaczy wejść w takie chaszcze – to po pierwsze, a po drugie – na ulicę – mówi Dariusz Bożek. – Bo to jest ulica, to jest bezpieczeństwo ludzi. Ja już nawet słyszałem pomysł, nie powiem czyj, że można wysłać do odchwaszczania szkolną młodzież. Gratuluję światłego pomysłu wysyłania młodzieży do nasadzeń na drogi. Chyba naprawdę, nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, co to jest za robota – dodaje.

Spędzają sen z powiek

Prezydent przyznaje, że zarośnięte nasadzenia spędzają sen z powiek nie tylko jemu, ale i tarnobrzeskim seniorom, którzy proponowali zaangażować się w odchwaszczanie.- Każdy kto ma motyczkę, może przyjść i spróbować. Ja nie mówię, żeby plewił, ale może pójść i spróbować. Wtedy sobie zobaczy jaka to jest harówa i że tego się nie da zrobić w ciągu dwóch dni. Niektórzy mówią, „że macie przecież grupy interwencyjne, puścicie ich na tydzień i przeplewią”… no, ale to jest 14 km – nie kryje Dariusz Bożek.

Prezydent na obronę tarnobrzeskich nasadzeń przyznaje także, że choć zdaje sobie sprawę, że są zapuszczone, to chciałby, aby Warszawa i Kraków wyglądały tak, jak Tarnobrzeg. – Już w sierpniu powinny zacząć się prace, które będą trwały przed dwa miesiące. My zbieramy owoce cudze. Projekt był tak przygotowany. jak był, a my musimy teraz za stosunkowo niewielkie pieniądze odchwaścić i pielęgnować te nasadzenia – mówi Bożek. Prezydent zapowiedział także, że liczy iż uda się zaangażować w utrzymanie zieleni miejską spółkę, czyli Rejon Dróg Miejskich.

Małgorzata Rokoszewska

Leave a Reply

Your email address will not be published.