
Osocze ozdrowieńców zawiera przeciwciała mogące wspomagać leczenie chorych na Covid-19, dlatego ministerstwo zdrowia jeszcze w kwietniu zaakceptowało eksperymentalną metodę leczenia nim pacjentów. – Od 6 dawców udało nam się pobrać 73 porcje osocza. 22 porcje wydaliśmy już do Szpitala w Łańcucie, z czego tylko 7 z własnych zasobów (grupa krwi dawcy osocza i chorego musi być zgodna), resztę udało nam się ściągnąć z innych centrów. Ubolewamy, że tak mało ozdrowieńców zgłasza chęć oddania osocza. Liczymy, że personel medyczny biorący udział w procesie leczenia, chorych uświadomi im, że mogą komuś uratować życie – mówi dr n. o zdrowiu Ewa Zawilińska, dyrektor Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Rzeszowie.
Pani dyrektor podkreśla, że chętnych do oddania osocza było więcej. W sumie pobrali osocze od kilkunastu osób, ale zawierało zbyt małą liczbę przeciwciał by skutecznie pomóc choremu. Zostaną użyte do innych celów klinicznych. Część osób, które zgłosiły się z zamiarem oddania osocza, szczególnie wśród personelu medycznego, nie spełniała innych bardzo rygorystycznych kryteriów. Jakich? Z bycia dawcą osocza wykluczone są kobiety, które kiedykolwiek rodziły lub osoby, które miały przetaczaną krew, do tego dochodzą wymagania zdrowotne jakie musi spełniać każda osoba oddająca krew. To mocno zawęża liczbę potencjalnych dawców- mówi dyrektor Zawilińska.
Jeden dla trzech
Jak ważne jest by jak najwięcej osób deklarowało chęć zastania dawcą jest fakt, że
jeden ozdrowieniec może jednorazowo oddać około 650 mililitrów osocza i dzięki temu pomóc w powrocie do zdrowia nawet trzem ciężko chorym.
Ewa Zawilińska dodaje, że dawców osocza ,,ozdrowieńców” wciąż jest zbyt mało, dlatego prosi personel, który ma kontakt z pacjentami, którzy zwalczyli chorobę, by zachęcał ich do oddawania osocza, informując o skuteczności takiego leczenia. – Wspomogłoby to nasze działania, których nie szczędzimy – mówi dyrektor RCKiK.
Ministerstwo Zdrowia informowało Centra Krwiodawstwa o projekcie niekomercyjnym firmy Biomed Lublin i możliwości współpracy. Jednak priorytetem dla nas jest w pierwszej kolejności zabezpieczenie Kliniki, która leczy pacjentów. – Jak wcześniej powiedziałam nasze potrzeby są znaczne wyższe niż ilość zgłaszających się „ozdrowieńców” stąd nie możemy przekazywać osocza do innych celów niż kliniczne – podkreśla. Osocze do Biomedu Lublin dostarczyły tylko te Centra, które mają nadwyżkę takiego osocza w stosunku do zapotrzebowania szpitali na danym terenie.
Trudno jednoznacznie powiedzieć
Ilu pacjentom udało się pomóc stosując osocze, a ile osób opuszczających szpital w Łańcucie udało się zachęcić do oddania osocza? – Trudno jednoznacznie powiedzieć. Oczywiście stosujemy osocze i wielu ciężko chorym udało się pomóc. I oczywiście przy wypisie informujemy, że mogą oddać osocze. Nie wpisujemy tego do karty informacyjnej ze szpitala, bo to nie nakaz ani obowiązek, ale dobra wola pomocy innym. Szczerze mówiąc trafiają do nas pacjenci w tak ciężkich stanach, że większość z nich, chociażby z racji wieku i chorób współistniejących, i tak nie mogłaby zostać dawcami osocza. Z apelem powinno się raczej kierować do osób zakażonych i pozostających w izolacji, a nie w szpitalu, tych którzy przechorowali lekko, są jeszcze w sile wieku i choroba nie spustoszyła im organizmu – mówi dr hab. n. med. Andrzeja Cieślę, kierownik Klinicznego Oddziału Chorób Zakaźnych z Pododdziałem Hepatologicznym w Centrum Medycznym w Łańcucie, który na czas epidemii przekształcono w szpital jednoimienny, skupiający się na leczeniu chorych na Covid 19.
Anna Moraniec


